wtorek, 28 stycznia 2014

FoUr

Zrobiłam zwiastun, jest w zakładce :)
 * zmieniłam postacie dziewczyn w bohaterach oraz imiona Grace -> Faith i Brooke Hopkins-> Perrie Edwards . wybaczcie zamieszanie, ale musiałam to zrobić z pewnych powodów *


     Hałas silnika samochodu, który właśnie odjeżdżał spod mojego domu, dotarł do mojej sypialni przez otwarte okno, tym samym powodując, że się przebudziłam. Otworzyłam oczy i jednocześnie z moich ust wydobył się jęk niezadowolenia. Promienie słońca wpadały do środka, sprawiając, że było tutaj zbyt jasno, przynajmniej dla moich wrażliwych oczu. Przetarłam dłonią zaspaną twarz i przeciągnęłam się, ziewając przy tym głośno. Złapałam się za głowę, która niemiłosiernie pulsowała w bólu i zaczynałam już żałować tej całej imprezy.
     W kuchni znalazłam kartkę od rodziców, którzy poinformowali mnie, że pojechali do biura. Oczywiście nie było to dla mnie niespodzianką, jako że w domu nie było ich praktycznie cały czas. Zgniotłam papier, wrzucając go następnie do kosza i spojrzałam na talerz naleśników, stojących na blacie. Wyglądały smakowicie, ale jedyne czego tak naprawdę potrzebowałam to tabletki przeciwbólowe i dużo, dużo wody.
     - Wyjmij od razu dla mnie. - usłyszałam za sobą głos siostry, która weszła zaspana i usiadła na wysokim hokerze. Sięgnęłam z lodówki po dwie butelki i przesunęłam jedną po blacie, dla Faith. Dziewczyna wyglądała chyba jeszcze gorzej ode mnie, dlatego z politowaniem przyglądałam się jej, zachłannie pochłaniającą wodę. Po chwili odstawiła pusty plastik na blat i westchnęła głośno.
     - Jak wróciłaś do domu ? - spytałam zaciekawiona, a na jej twarzy momentalnie pojawił się nikły uśmieszek.
     - Niall mnie odwiózł. - zadowolona spojrzała na mnie spod długich rzęs i obracając się na krześle, zeskoczyła z niego. Nie chciałam wnikać w jej osobiste sprawy, ale zaczynałam martwić się o jej zainteresowanie tym chłopakiem. Nie wydawał mi się być godnym zaufania, tym bardziej jeśli kolegował się z Harrym.    
     Na wspomnienie zielonookiego chłopaka nagle zrobiło mi się niedobrze. W głowie od razu pojawiły mi się fragmenty wczorajszego wieczoru, kiedy to zobaczyłam go w korytarzu, jak bił tego chłopaka, to jak ze mną tańczył, a ja nieświadoma pozwoliłam mu się do siebie zbliżyć, czy to jak był zdziwiony, gdy go spoliczkowałam. Był takim pieprzonym arogantem, od samego początku, gdy na niego wpadłam. Szybko wpadał w furię, co wywoływało gęsią skórkę na moim ciele. Jego szmaragdowe, głębokie oczy w jednej chwili potrafiły zmienić swój kolor na ciemny i ponury, kiedy się denerwował. Jeszcze ostatniej nocy mogłam się o tym przekonać, stojąc przy nim zbyt blisko. Myślę, że to niebezpiecznie się do niego zbliżyć i miałam nadzieję, że już więcej nie będzie dane mi go zobaczyć.
     Kiedy spojrzałam na zegar ścienny, o mało nie wyplułam z buzi wody, którą właśnie popijałam. Przez to wszystko zapomniałabym, że mam dzisiaj trening na basenie. Nie zostało mi zbyt dużo czasu, dlatego szybko pobiegłam na górę. Wzięłam błyskawiczny prysznic, który zmył ze mnie poimprezowy pot i woń alkoholu. Kiedy byłam już ubrana, a moje włosy były wysuszone, spakowałam swoją torbę i wyszłam z pokoju.
     Byłam cholernie szczęśliwa z powodu wciąż utrzymującej się cudownej pogody. Mieliśmy już wrzesień i zazwyczaj o tej porze dało się odczuć trochę jesieni, ale tym razem lato nas jeszcze nie opuściło. Słońce przyjemnie ogrzewało moją opaloną skórę, a lekki wiaterek chłodził rozgrzane policzki i rozwiewał moje włosy.
     Mój trener dawał już wycisk pływaczkom ze szkolnej drużyny, a kiedy zobaczył mnie wchodzącą na teren pływalni, posłał mi rozgniewane spojrzenie i postukał palcem w swój zegarek. Pośpieszyłam do szatni i w dynamicznym tempie przebrałam się w strój. Opłukałam swoje ciało pod natryskami i weszłam do basenu. Sama się sobie dziwiłam, że miałam na tyle siły, aby przepłynąć pięćdziesiąt basenów, a potem ścigać się z dziewczynami. Mimo to, nie miałam dobrej formy i mój czas był po prostu do dupy.
     - Lyons, dodatkowe pięćdziesiąt basenów, reszta może się zbierać ! - krzyknął trener, zaraz po tym jak przykuł naszą uwagę głośnym gwizdkiem. Przewróciłam teatralnie oczami i położyłam się na wodzie, kiedy reszta drużyny mogła wracać już do domu. Zebrałam w sobie siły i przepłynęłam kolejne baseny, co zabrało mi trochę czasu. Sparks nie był dziś ze mnie zadowolony, co przekazał mi przez swoje gniewne spojrzenie.
     - Sprawiasz, że żałuję swojej decyzji, Sky. - zatrzymał mnie jeszcze przy wyjściu. - Nie zrobiłem z ciebie kapitana drużyny, po to żebyś teraz spoczęła na laurach. Zawody się zbliżają, więc zero obijania.
     Rzuciłam ręcznik o szafkę i usiadłam zmęczona na ławce. Moje nogi były teraz jak z waty i ledwo mogłam chodzić. Po chwilowym odsapnięciu przebrałam się w swoje jasne szorty na pas i czarny bralet. Zarzuciłam na siebie wzorzysty sweter, którego na szczęście nie zapomniałam zabrać z domu i wciągnęłam na nogi czarne Converse. Miałam już wychodzić, gdy jednak usłyszałam czyjeś kroki w szatni. Byłam pewna, że dziewczyny już dawno wyszły, więc pomyślałam, że to pani sprzątaczka.
     - Niezły trening, Sky. - dosłownie podskoczyłam na dźwięk niskiego głosu, który wydobył się zza moich pleców. Odwróciłam się na pięcie i wciągnęłam głęboko powietrze, widząc przed sobą wysoką postać chłopaka opierającego się o ścianę. Wyraz jego twarzy był totalnie beznamiętny, ale jego oczy wręcz paliły dziury w moim ciele.
     - Dziękuję. - starałam się, aby głos mi się nie załamał, ale wyszło to naprawdę żałośnie. Nie mogłam jednak pokazać mu swojego strachu, nie chciałam aby nade mną triumfował. - Jeśli przyszedłeś mi to powiedzieć, to możesz już wyjść, Harry. - zadarłam głowę i odważnie na niego spojrzałam. Chłopak prychnął pod nosem i odbił się od ściany. Instynktownie stawiałam kroki do tyłu, do czasu, gdy nie zetknęłam się z zimnymi płytkami. Chciałam zerwać się do ucieczki, ale ten rozgryzł mnie na tyle szybko, że zagrodził mi swoim ciałem drogę do wyjścia. Złapał za moje nadgarstki i popchnął do tyłu, przygważdżając mnie swoim ciężarem do ściany.
     - Nie pogrywaj sobie ze mną, Sky. Za bardzo kusisz los. - warknął przez zaciśnięte zęby. Jego dłonie mocno ściskały moje. Zabolało, jednak powstrzymałam jakikolwiek jęk. Mój oddech znacznie przyspieszył, był płytki, a przez ciszę jaka panowała między nami, mogłam usłyszeć szybkie bicie mojego serca.
     - Harry, proszę, puść, to boli. - wymruczałam cicho, powstrzymując łzy, które zbierały się w kącikach moich oczu. Chłopak oparł się czołem o moje i zacisnął powieki. Wydawało się jakby próbował się uspokoić, jego twarz nie była już taka spięta. Potarł swoim nosem o mój, a ja momentalnie poczułam jak do moich policzków napływa krew. Wiedziałam, że prawdopodobnie przybrały już purpurowej barwy, dlatego nie chciałam, żeby otwierał oczy. Jego usta były niebezpiecznie blisko moich, przez co mogłam poczuć zapach mięty i papierosów. Puścił moje ręce i odsunął się ode mnie. Patrzył prosto w moje zaszklone oczy, a jego tęczówki nie były już tak lodowate jak przed chwilą. Spoglądając na niego żałośnie, pocierałam swoje obolałe nadgarstki, na których już formowały się delikatne siniaki.
     - Odwiozę cię do domu. - odezwał się po chwili ciszy stanowczym głosem. Byłam skonsternowana jego pewnością siebie. Nie chciałam od niego niczego, prócz spokoju.
     - Daruj sobie, nie potrzebuję twojej pomocy. - prychnęłam. Zgarnęłam swoją torbę z ławki i zarzuciłam na ramię. Odwróciłam się od niego i postanowiłam wreszcie opuścić teren szkoły. Słyszałam za sobą jego kroki, kiedy szedł za mną. Fakt, że byłam przed nim i mógł przyglądać mi się od tyłu, strasznie mnie irytował, dlatego przyspieszyłam nieco tempo. Podbiegł do mnie, kiedy znaleźliśmy się przy jego samochodzie i zablokował mi drogę.
     - Odwiozę cię. - powtórzył się, patrząc na mnie wyczekująco. Zaśmiałam się z jego konsternacji i pokręciłam z niedowierzaniem głową. Przed chwilą był na mnie wkurwiony i prawie nie zabił mnie swoim spojrzeniem, a teraz chciał mnie odwieźć do domu. Chyba nie spotkałam bardziej pokręconego człowieka.
     - Zachowujesz się, jakbyś miał rozdwojenie jaźni. - parsknęłam. - Nie wsiądę do twojego pieprzonego samochodu.
     Jego oczy pociemniały momentalnie, a dłonie zacisnęły się w pięści. Tak niewiele potrzeba, aby go rozdrażnić. Postanowiłam go zignorować i po prostu zostawiłam go przy czarnym Range Roverze.
     - Wsiadaj, Skyler. - usłyszałam za sobą jego zdenerwowany głos. Nie chciałam dawać mu tej satysfakcji, dlatego nawet na niego nie spojrzałam. Szłam przed siebie, do puki nie zauważyłam w oddali Tylera. Wciągnęłam nerwowo powietrze i zatrzymałam się, przypominając sobie o wczorajszym pocałunku w jego samochodzie. Zupełnie zapomniałam o tym, przez pewnego chłopaka, który wyczekująco opierał się o swojego Rovera. Nie chciałam stanąć twarzą w twarz z przyjacielem, bo byłoby to dla mnie kompletnie niekomfortowe. Wiedziałam, że będę żałować podjętej decyzji, ale momentalnie odwróciłam się i podeszłam do zdziwionego bruneta. Otworzył przede mną drzwiczki, a ja szybko schowałam się we wnętrzu jego samochodu. To jakaś ironia, wczoraj uciekałam z Tylerem przed Harrym, a dzisiaj robię zupełnie na odwrót.
     - To nie musiało być takie trudne. - brunet przewrócił teatralnie oczami, kiedy zajął miejsce obok mnie. Odpalił silnik i ruszył ze szkolnego parkingu. Spuściłam głowę w dół, próbując ukryć swoją twarz we włosach, kiedy przejeżdżaliśmy obok mojego przyjaciela, otoczonego grupką najbliższych znajomych. Jeden problem miałam za sobą, ale teraz musiałam uporać się z tym, że siedzę obok Stylesa w jego aucie.
     - Dlaczego ćwiczyłaś dłużej ? - zapytał niespodziewanie. Zmarszczyłam brwi, przyglądając mu się i próbowałam zrozumieć dlaczego tak bardzo zainteresował się moją osobą.
     - Nie byłam dziś w formie, dostałam karną godzinę. - wyjaśniłam, nie spuszczając z niego wzroku. - Skąd wiedziałeś, że mam trening ?
     - Wiem więcej niż ci się może wydawać. - uśmiechnął się tajemniczo, na co przełknęłam głośno ślinę. Nie wiedziałam co mam o tym myśleć, to wydawało się trochę przerażające. On taki był - tajemniczy, niebezpieczny, ale cholernie intrygujący.
     - Za co wczoraj oberwałem ? - odezwał się ponownie, ale tym razem jego głos był trochę spięty i nerwowy. Zatrzymał się na czerwonym świetle i skupił na mnie całą swoją uwagę. Nie lubiłam, gdy to robił, czułam się za bardzo skrępowana, by cokolwiek zrobić.
     - Za twoją niemoralną propozycję. - odparłam, na co ten zareagował śmiechem. Kręcił głową z rozbawieniem i ruszył przed siebie. Nie widziałam w tym nic śmiesznego, więc nie rozumiałam jego reakcji. Może dla niego to było coś w rodzaju zabawy, ale ja nie znosiłam seksistowskich odzywek. W samochodzie zapanowała cisza, przerywana tylko naszymi oddechami. To było nie do wytrzymania, jak dla mnie. Sięgnęłam ręką do odtwarzacza i włączyłam płytę, która była w środku. Po chwili zaczęła rozbrzmiewać znana mi melodia, a to wywołało szczery uśmiech na mojej twarzy.
     - Masz płytę Arctic Monkeys ? - rozwarłam swoje usta w zdumieniu i spojrzałam na chłopaka, którego humor wydawał być się lepszy niż zwykle.
     - Dlaczego to dla ciebie takie zaskoczenie ? - uniósł w górę jedną brew, spoglądając na mnie przelotnie.
     - Nie wiem, po prostu.. lubię ich.
     Odwróciłam głowę w stronę szyby i podrygiwałam nogą w rytm muzyki. Wzdrygnęłam się, gdy nagle poczułam na swoim kolanie rękę Harry'ego. Zwróciłam się w jego stronę, ale jego mina była totalnie beznamiętna. Jego długie palce postukiwały o moją skórę, czemu przypatrywałam się otępiała. Nie wiedział jak jego dotyk na mnie działał. A jeśli się domyślił, to z pewnością wykorzystywał to przeciwko mnie.
      - Przestań być taka spięta. - rozszerzyłam oczy w zdumieniu na jego słowa. Swoim kciukiem kreślił kółka na moim kolanie i w dalszym ciągu skupiał się na drodze. Odetchnęłam głęboko, próbując się trochę uspokoić. Miał rację, nie powinnam być przy nim taka zestresowana. To tylko chłopak, wprawdzie nie jakiś tam zwykły, ale to wciąż człowiek.
     Ucieszyłam się widząc już swój dom. Zatrzymaliśmy się na podjeździe, gdzie wciąż nie było samochodu rodziców. Chłopak wyłączył silnik, radio również ucichło, a pomiędzy nami była ta cholernie krępująca cisza. Nie wiedziałam co mam powiedzieć, czy mam już może wysiąść czy powinnam poczekać, aż to on się odezwie. Spojrzałam na Harry'ego i nasze oczy się spotkały. Uwielbiałam tą spokojną zieleń jego tęczówek, była hipnotyzująca i ciężko było oderwać swój wzrok.
     - Dziękuję. - powiedziałam wreszcie. Nikły uśmiech pojawił się na jego ustach, które po chwili oblizał wolno i zacisnął. Na ten kuszący widok zaparło mi dech w piersiach, a on musiał to zauważyć, bo wyszczerzył swoje zęby w jeszcze szerszym uśmiechu.
     - Ależ proszę bardzo, Skyler. - odparł zadowolony i przekrzywił się na siedzeniu tak, by mieć na mnie lepszy widok. Nie potrafiąc wytrzymać tego napięcia, które budowało się między nami, po prostu otworzyłam drzwi i wyskoczyłam z wygodnego fotelu. Zrobiłam to na tyle niezdarnie, że skończyło się to upadkiem na chodnik. Zacisnęłam zęby z bólu i spojrzałam na swoje pozdzierane kolano. Zza samochodu wyłonił się Harry, który lekko rozbawiony moim niefortunnym wypadkiem pochylił się nade mną i podniósł mnie z ziemi.
     - Możesz mnie postawić, to nic takiego. - poprosiłam, ale on to kompletnie zignorował. Podszedł do moich drzwi, a ja sięgnęłam ręką do zamka by je odkluczyć i nacisnąć na klamkę. Wszedł ze mną do środka, nogą zamykając za nami drzwi. Posadził mnie na blacie kuchennej wysepki.
     - Zawsze jesteś taką niezdarą ? - zapytał, podśmiewając się ze mnie. Wzruszyłam ramionami i pokazałam mu szafkę z lekarstwami, której próbował znaleźć. Zabawne było patrzeć jak ostrożnie nalewa wodę utlenioną na wacik. Przyłożył go do mojego kolana i zaczął je delikatnie przemywać. To było co najmniej dziwne. Harry Styles obchodzący się ze mną jak z czymś kruchym. Choć tak właściwie, to taka byłam. Moje ciało było wrażliwe na każdy gest i upadek, przez co na mojej skórze szybko tworzyły się rany i siniaki. 
     - Gotowe. - odłożył małą butelkę na blat, po czym oparł się o niego, tak że jego ręce były po obu stronach mojego ciała. Przyglądał mi się ze skupieniem, śmiesznie przekrzywiając głowę w bok. Nerwowo zagryzłam wargę, przenosząc swój wzrok z jego oczu na pełne, malinowe usta. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak blisko znajduje się chłopak. Wstrzymałam powietrze, gdy lekko trącił swoim nosem o mój. Uśmiechnął się przy tym filuternie, a jego ręce spoczęły na moich udach.
     - Boisz się mnie ? - spytał szeptem. Pokręciłam przecząco głową, choć właściwie nie byłam pewna swojej odpowiedzi. Harry był porywczy, a przy tym wydawał się być przerażający, ale nie byłam pewna tego czy może zrobić mi krzywdę. Według mnie sprawia tylko takie wrażenie, boi się dopuścić do siebie kogokolwiek, dlatego przybiera tą zimną, wrogą postawę. - Przestań udawać, że nie działam na ciebie w żaden sposób. - mruknął, tym razem do mojego ucha, którego płatek delikatnie przygryzł. Starałam się uspokoić moje drżące ciało, jednak nieskutecznie. Przymknęłam powieki, nabierając powietrza, a kiedy je otworzyłam zobaczyłam twarz chłopaka dosłownie przed sobą.
     - Nie działasz na mnie w żaden sposób, Harry. - skłamałam, tak cichym głosem, że wątpię, aby to usłyszał. Zaśmiał się, i oblizał swoje kuszące wargi, na koniec przygryzając tę dolną.
     - Twoje ciało mówi mi co innego, Skyler. - wyszeptał do moich ust, muskając je swoimi przy każdym wypowiedzianym słowie. Prawy kącik jego ust uniósł się lekko z powodu mojej reakcji. Zastygłam na tym blacie, otępiała tym co właśnie się dzieje. Mogłam jedynie patrzeć w jego intensywnie zielone oczy, a on czerpał z tego wszelkie korzyści.
      Przywarł swoimi wargami do moich, subtelnie je całując. Przejechał językiem po dolnej wardze, prosząc o dostęp. Położyłam swoją dłoń na jego torsie, chcąc go od siebie odepchnąć, jednak gdy tylko poczułam ciepło bijące od niego, zjechałam nią trochę niżej. Byłam totalnie rozbita, ponieważ nie powinnam mu na to pozwalać, a z drugiej strony to było cudownie przyjemne. Harry niezadowolony moim oporem zacisnął dłonie na moich pośladkach, na co zaskoczona odpowiedziałam jękiem. Wykorzystał tę chwilę i wsunął swój język do wnętrza moich ust, badając podniebienie. Moja klatka piersiowa unosiła się nierównomiernie. Czułam się niesamowicie, przyciśnięta do jego torsu. Jednak, gdy jego ręce powędrowały pod moją bluzką, otrząsnęłam się i zdałam sobie sprawę jak bardzo nieodpowiednie było to co właśnie robię.
     - Przestań. - wyszeptałam w przerwie między pocałunkami, na o chłopak mruknął z dezaprobatą. - Proszę. Nie. Harry. - próbowałam go od siebie odepchnąć i po chwili w końcu mnie posłuchał. Wyglądał na zdziwionego i rozdrażnionego, co potęgowało jego furię. Ponownie się do mnie zbliżył i mocno złapał za moje ramiona. Rozszerzyłam swoje oczy z zaskoczenia i zdusiłam w sobie jęk bólu. To niemożliwe, że przed chwilą pozwalałam mu się całować i było to najprzyjemniejsze uczucie, jakie dotąd doznałam. Zacisnął mocno szczękę, jego oczy pociemniały i straciły ten blask, który potrafiłam dostrzec jeszcze minutę temu. Gdyby znów zapytał czy się go boję, bez wahania pokiwałabym głową na tak.
     - Nie kłam, że ci się nie podobało. - syknął ze złością. Nie potrafiłam mu nic odpowiedzieć. Wpatrywałam się w niego oniemiała, czując jak po policzku spływa mi pojedyncza łza. Sama nie wiem czy wywołał to ból, który sprawiał mi chłopak czy strach przed jego osobą. - Podobało ci się i właśnie tego się boisz. - dodał. Jeszcze chwilę mierzył mnie groźnym wzrokiem, po czym zostawił i opuścił mój dom. Dopiero po jego wyjściu zdałam sobie sprawę, że cały ten czas wstrzymywałam oddech. Musiałam przytrzymać się blatu, aby z niego nie spaść, bo od tego wszystkiego zakręciło mi się w głowie. Kiedy mój oddech się unormował, a w głowie przewinęły mi się obrazy dzisiejszego dnia z Harrym,  zaczęłam drżeć i wybuchnęłam szlochem, dając w końcu upust emocjom.

12 komentarzy:

  1. Twój naajlepszy rozdział!!! jest jednym słowem FENOMENALNY!! bedę Cie czesciej krytykować, jeśli potem stwarzac bedzisz takie cuda<3 mrr haryy!

    @beziimienna

    OdpowiedzUsuń
  2. po prostu boooooooooosssskiii ;) czekam na nexta...Życzę Ci duuuużo weny Zgadzam się z Anonimem wyżej że to najlepszy rozdział tego opowiadania jak dotąd XD Lovciam Ciebie i to opowiadanie ;* <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie najlepszy rozdział,kurwa jakie to jest zajebiste!
    Tan pocałunek Harrego z Sky...dzieje sie! każde słowo czytałam z uwagę by tylko niczego nie pominąć a nie które momenty były tak boskie,że po prostu musiałam je przeczytać po kilka razy-inaczej nie umiałam xD
    zdecydowanie Harry sie za szybko wścieka,boże wystarczy jedno słowo żeby go rozdrażnić. Czasami jest takim nieczułym dupkiem,że aż mnie to irytuje ale no jak można nie kochać takiego Harrego? ale moment w którym tak delikatnie przemywa jej rany pokazał,ze umie czasami być tym "delikatnym" uczuciowym facetem :)
    Oby wiecej takich wspaniałych rozdziałów..co ja gadam każdy twój rozdzial jest wspaniały przecież xD Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział a przy okazji u mnie pojawił sie nowy rozdział,mogę liczyć na twój zajebisty komentarz? :* http://coldness-funfiction.blogspot.co.uk/
    Do następnego! xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny! Pocałowali się a Harry taki twardziel :) ciekawe co wymyślisz na kolejny rozdział na który czekam z niecierpliwością :) Pozdrawiam Asiek.

    OdpowiedzUsuń
  5. OMG *.* Co tu dużo pisać? P-O-C-A-Ł-U-N-E-K był magiczny i totalnie obłędny <3 Harry i jego dwie strony osobowości wnoszą bardzo dużo do opowiadania, to dodaje takiej pikanterii i jest suuper. Główni bohaterowie są wspaniali, po prostu jak Wenus i Mars do siebie pasują. Liczę na to, że w końcu chłopak troszkę się zmieni < ale bez przesady, musi zostać dupkiem z niewyobrażalnym urokiem :3 > Co tam jeszcze... Podobało mi się, jak opatrzył rany Sky, pokazał, że potrafi pomagać, być delikatny. To by było na tyle. Zapraszam cię do nas w wolnej chwili:
    http://sophieandzayn.blogspot.com/
    Życzę weny i pozdrawiam, Aga ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Awww cudeńko! Kocham cię za to opowiadanie! Jeśli oczekujesz konstruktywnej krytyki, to mogę Ci doradzić abyś pisała wolniej lub w większym skupieniu, bo często zjadasz literki albo zdarzają się błędy stylistyczne. Ale nie martw się, bo tylko się czepiam ; ) ogólnie jest mega. Fabuła świetna i pięknie rozwijasz akcję. Po prostu chce się więcej! :*** <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiste, że oczekuję krytyki, to moja motywacja :) tak, wiem o tym dokładnie ale zazwyczaj piszę wieczorami i siedzę nad rozdziałami po parę godzin i po prostu już nie zauważam tych błędów, a potem nie chce mi się ich poprawiać ;p

      Usuń
  7. Jejku, jestem... chyba w szoku.
    Nie wiem czy 'ciemna' strona Harry'ego go spowodowała, czy ta...hmm, chyba lepsza - jaśniejsza.
    Kreuje się we mnie wiele pomysłów. Ach, jego spontaniczne działanie, a zarazem tak seksowne. Jego złość przyprawia mnie o ciarki, a delikatność o jeszcze większe ciarki. Sposób w jaki próbuje się przybliżyć do Sky... Powiem tylko tyle, że jest to jeden z najlepszych blogów jakie kiedykolwiek czytałam. Jestem pod wrażeniem, ponieważ przeczytałam wszystkie 4 rozdziały naraz i ten 4.. TEN POCAŁUNEK utkwi mi na zawsze w pamięci. Był jak to ujęła MandA.Warriors ♥ magiczny i obłędny.

    Oczywiście czekam z niecierpliwością na następny rozdział. ;)
    Życzę weny i powodzenia ;)

    P.S. Obejrzałam Twój zwiastun. Jest równie wspaniały jak reszta ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. niesamowite <3!
    czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń