niedziela, 19 stycznia 2014

three

     Od razu po zajęciach w szkole wybrałam się z siostrą do centrum na zakupy. Wciąż miałam jej za złe wczorajszy wieczór, ale stwierdziłam, że nie ma co się obrażać, w końcu nie mogła tego przewidzieć. Ciągle przepraszała mnie, bo słyszała jak upierdliwy potrafi być Harry, a ja po prostu chciałam o tym zapomnieć, więc w końcu kazałam jej przestać.
     Przeglądałam ciuchy na wieszakach, jednak nie mogłam wybrać nic konkretnego. Moje myśli były zajęte czymś innym, wciąż wracałam do chłopaka o szmaragdowym, ostrym spojrzeniu. Nie rozumiem czemu interesowała mnie jego rodzina, a dokładniej to, dlaczego tak zareagował na te zdjęcia. Był taki skomplikowany. Granica między spokojem a wściekłością była skrajna, to była dosłownie chwila kiedy jego nastrój się zmieniał.
      - Myślisz, że mogłabym to ubrać ?
      Spojrzałam na siostrę, która nagle pojawiła się obok mnie i machała mi przed oczami dwoma wieszakami. Na jednym wisiał czarny, obcisły crop top z zamkiem na środku, a na drugim tego samego koloru, obcisłą spódniczkę, która jeden bok miała dłuższy, wycięty jakby w trójkąt.
      - Tak sądzę. - przyznałam.
      - Świetnie ! A ty co wybrałaś ? - spytała, jednak patrząc na moje puste ręce, zrozumiała, że nic.
      - Powinnam w ogóle coś kupić ? - zastanowiłam się.
      - Tak ! Jest dziś impreza w 'Euphoriii', chyba nie zapomniałaś, prawda ?
      Po krótkim namyśle przypomniałam sobie Perrie dającą nam do rąk bilety i ekscytującą się z Faith na myśl o zabawie. Nie byłam za tym, aby pójść, jednak nawet moi rodzice stwierdzili, że powinnam się pojawić. Będą tam ludzie ze szkoły, aby uczcić nowy rok szkolny. Jako, że klub należy do przyjaciół rodziny, mama nie miała zastrzeżeń.
      - Masz rację. - mruknęłam.
      - Tak, mam. Ty za to masz wspaniałą siostrę, która zaraz ci coś znajdzie.
      Dziewczyna entuzjastycznie zaklaskała w dłonie i pognała w stronę działu z sukienkami. Westchnęłam pod nosem i jeszcze raz zaczęłam przeglądać ubrania, w czego efekcie wyciągnęłam tylko jedną sukienkę - prostą, białą i obcisłą. Dzięki temu, że byłam wysoka, mogłam dobrze rozejrzeć się po sklepie w poszukiwaniu siostry. Zobaczyłam ją zadowoloną przy szatniach. Zaczęła machać do mnie, gdy również mnie zauważyła.
     - Sky, to jest zbyt.. grzeczne. - skwitowała sukienkę, którą trzymałam. - Po prostu..nudne.
     Skrzywiła się, oglądając ją z bliska, a ja przewróciłam oczami. Właściwie to miała rację, ale ja naprawdę nie miałam ochoty na tą imprezę.
      - Masz to, powinno być dobre.
      Wcisnęła mi do rąk ubrania, które dla mnie znalazła i popchnęła do przymierzalni. Wciągnęłam na siebie biały crop top oraz obcisłą spódniczkę sięgającą od pasa do połowy moich ud. Muszę przyznać, że wyglądało to naprawdę dobrze, ale byłam sceptycznie nastawiona co do odkrytego brzucha.

      Kręciłam się po parkiecie w rytm huczącego w głośnikach dubstepu. Moje nogi wprawdzie wołały o chwilę odpoczynku, ale nie zamierzałam przestać tańczyć, szczególnie kiedy usłyszałam pierwsze dźwięki Heartbeat. Otaczał mnie tłum pijanych znajomych, a mi było okropnie gorąco, jakbym płonęła od zewnątrz. Nie powinnam tyle pić, to nigdy nie wychodzi mi na dobre.
     Postanowiłam się trochę orzeźwić zimną wodą w toalecie i nieco odsapnąć, dlatego zostawiłam znajomych i przecisnęłam się przez tłum do ciemnego korytarzyka prowadzącego do toalet. Po mimo tego, że było w nim pusto, słyszałam ciche odgłosy dochodzące z zakrętu. Zastanawiałam się czy jestem aż tak bardzo pijana czy tam naprawdę ktoś jest. Zaśmiałam się ze swojej głupoty jednak po chwili przystanęłam na samym zakręcie, chowając się delikatnie za ścianą.
     Zobaczyłam tam dwóch chłopaków. Jeden był przyparty do ściany przez drugiego, który nieźle wkurwiony warczał mu coś prosto w twarz. Chwytając za jego koszulkę odciągnął go i z powrotem popchnął na ścianę z taką siłą, że ten osunął się na podłogę. W jego brzuch zaczął zadawać serię mocnych kopnięć, aż w końcu wydawało się jakby przestał się ruszać.
      Jęknęłam cicho ze strachu. Przeczesałam dłonią swoje ciemne włosy, które przyklejały mi się do twarzy i wtedy dostrzegłam parę zielonych oczu, wpatrujących się we mnie uważnie. Należały one do wysokiego chłopaka z lokami, stojącego nad ciałem pobitego kolesia, na przeciwko mnie. Harry ? Widziałam jak zacisnął pięści, a jego szczęka ewidentnie się napięła. Jego oczy pociemniały i ciskały we mnie gromami. Zrobił krok w moją stronę, a ja wzięłam głęboki oddech i odwróciłam się od niego. Nie potrafiłam znieść tego co tam widziałam i tego napięcia między mną a tym chłopakiem. Bałam się go i postanowiłam zapomnieć o jego istnieniu, jak i o tym zdarzeniu. Wybiegłam z korytarza, przy tym obijając się o ściany, aż wreszcie dotarłam cała zdyszana do znajomych, którzy tak naprawdę nie zauważyli nawet mojego zniknięcia. Nie chciałam im mówić o tym co przed chwilą zobaczyłam. Nawet nie byłam pewna czy dobrze widziałam, wszystko mieszało mi się w głowie. I te zielone oczy. Czy to naprawdę był Harry, czy tylko mi się tak wydawało ? Ehh.. cokolwiek.
     Poruszałam zgrabnie swoich ciałem i upajałam się moim ulubionym kawałkiem, kiedy nagle poczułam czyjeś ręce na swoich biodrach. Normalnie bym je strzepnęła, ale ilość alkoholu w moim organizmie działała na mnie niezwykle i sprawiała, że nie przejmowałam się niczym.
     Duże dłonie mężczyzny powędrowały na moje ręce i zaczęły po nich wodzić. Ta niezwykła bliskość między nami sprawiała, że płonęłam. Odgarnął moje włosy na jedno ramię, a na drugim zaczął składać delikatne pocałunki. Ciche westchnięcie wymsknęło się z moich ust, co wywołało uśmiech na ustach całującego mnie chłopaka.
     Nieznajomy nie wypuszczał mnie do końca piosenki. Dopiero wtedy obejmując mnie w pasie, obrócił mnie w swoją stronę. Zaparło mi dech w płucach, kiedy stanęłam na wprost tych zielonych tęczówek.
     Uśmiechał się leniwie, ale niezwykle seksownie, wciąż trzymając mnie w swoich ramionach. Miałam ręce oparte na jego klatce piersiowej, a on swoje zatrzymał na moim tyłku i ścisnął go delikatnie. Nie potrafiłam wydusić z siebie słowa. Strach sprawił, że nagle mój umysł otrzeźwiał. Próbowałam wyrwać się z jego uścisku, ale na marne. Był bardzo silny.
     - Proszę, zostaw. - wymruczałam bezsilnie.
     - Miło cię znowu widzieć, Sky. - syknął mi do ucha.
     Jego ciepły oddech owiał nagą skórę mojej szyi, a fala dreszczy momentalnie przeszła przez moje ciało.
     - To byłeś ty. Zabiłeś go. - szepnęłam, kiedy zdałam sobie z tego sprawę.
     Próbowałam ponownie wyswobodzić się spod jego rąk, na co chłopak wzburzył się i potrząsnął mną, zaciskając mocno dłonie na moich nadgarstkach.
     - Nie bądź żałosna, nikogo nie zabiłem. - obruszył się.
     Jego ciepłe, wilgotne usta przylgnęły do mojej szyi i choć chciałam się wyrwać, musiałam przyznać, że to było cholernie przyjemne. Do tego brązowe, niezwykle miękkie loki łaskotały mi skórę. Powstrzymywałam się, aby nie wydać z siebie żadnego jęku zadowolenia, gdy dłońmi wodził po moich udach okrytych obcisłym materiałem spódniczki, aż dotarł do mojego nagiego brzucha. 
     - Wyglądasz cholernie seksownie. - wybełkotał niskim głosem. - Właściwie to możesz wynagrodzić mi uratowanie ci tyłka w prosty sposób.
     Oczywiste było co miał na myśli i nie spodobało mi się to. Niespodziewanie dla niego, ale nawet i dla mnie, moja dłoń powędrowała do jego policzka, aby z głośnym plaskiem zostawić na nim czerwony ślad. Jego głowa obróciła się w bok, pod wpływem siły z jaką go spoliczkowałam. Złapał się za obolałe miejsce z niedowierzającym spojrzeniem. Jego oczy momentalnie pociemniały, co było dla mnie znakiem, że mam uciekać. 
     Wykorzystując jego zdezorientowanie, zrobiłam parę kroków w tył i obróciłam od niego, aby po chwili wmieszać się w tłum. Przepchałam się desperacko przez ludzi, aby dotrzeć do znajomych. Ciągle obracałam głowę do tyłu, aby upewnić się, że nie ma za mną tego psychola. Odetchnęłam z ulgą, kiedy zobaczyłam Tylera i szybko wpadłam mu w ramiona. Musiał być zdziwiony, bo dopiero po chwili odwzajemnił mój uścisk. Odchylił mnie delikatnie od siebie i spojrzał na mnie badawczo.
       - Wszystko ok, mała ?
       - Chcę wracać do domu.
       - Chodź, odwiozę cię. - uśmiechnął się uspokajająco i trzymając moją rękę, poprowadził mnie do wyjścia.
       Byłam szczęśliwa mając takiego przyjaciela przy sobie. Smith był synem właścicieli lokalu i moi rodzice znali go bardzo dobrze, poprzez wspólne obiady, kolacje i bankiety. Ich zdaniem był to odpowiedni chłopak dla mnie i za każdym razem zauważam starania matki, która próbuje nas zeswatać. Jej niedoczekanie. Tyler był naprawdę uroczy i zabawny, a do tego nieziemsko przystojny, ale dla mnie jest tylko przyjacielem, którego traktuję jak brata. Wiem, że on chciałby czegoś więcej, ale nigdy nie miałam zamiaru zmieniać naszych relacji. Wiedziałam, że zawszę mogę na niego liczyć i w tej chwili byłam mu wdzięczna za to, że wypił tylko jednego, słabego drinka.
        Usiadłam na skórzanej tapicerce jego drogiego Audi R8 i wreszcie poczułam się bezpiecznie. Chłopak szybko okrążył samochód i usiadł obok mnie. Włączył ogrzewanie, wrzucił bieg i opuścił parking. Cały czas zerkał na mnie kątem oka, ale nie miałam ochoty na żadną rozmowę, dlatego siedziałam cicho spoglądając raz po raz w boczne lusterko. Miałam dziwną paranoję, jakby ktoś stale za nami jechał. Nie było w tym nic dziwnego, bo jechaliśmy główną, zawsze zatłoczoną ulicą, ale po dzisiejszym wieczorze miałam wątpliwości co do wszystkiego.
        Zatrzymaliśmy się tuż przed moim domem. Wszędzie były zgaszone światła, co mnie ucieszyło, bo nie zniosłabym pytań mojej matki o tym jak udała się impreza i dlaczego nie wróciłam razem z siostrą.
        - Sky, mam wrażenie, że o czymś mi nie mówisz. - spojrzałam na Tylera, przyglądającego mi się z troską.
        - Jakiś koleś się do mnie przyczepił. Przestraszyłam się i zwiałam. - odparłam.
        - Mogłaś mi powiedzieć, załatwiłbym to, przecież wiesz. - zdenerwował się.
        Miał rację, wiedziałam. Już nie raz wybawiał mnie przed złym i zawsze stawał w mojej obronie, ale widok tego pobitego w korytarzu chłopaka przerażał mnie i wiem, że nie zniosłabym widoku poturbowanego przyjaciela.
         - To tylko jakiś palant. Po prostu się zdenerwowałam i chciałam wracać. - wyjaśniłam, aby go uspokoić.
         - Już dobrze, ale następnym będę cię miał na oku, mała.
         - Jesteś najlepszy. - uśmiechnęłam się do niego.
         Chciałam już wysiąść, ale chłopak zatrzymał mnie, łapiąc za mój nadgarstek i przyciągnął do siebie. Poczułam jego usta na swoich, kiedy całował mnie delikatnie. Wiem, że powinnam się odsunąć, ale uczucie jakim mnie obdarowywał było mi teraz potrzebne.
         - Dobranoc, Ty. - powiedziałam zawstydzona i wysiadłam z samochodu.
         - Dobranoc, Sky.
         Patrzyłam jak biały samochód odjeżdża z podjazdu i kiedy znalazł się już za zakrętem, poszłam do domu. Zamknęłam drzwi najciszej jak się dało i zdjęłam buty, delikatnie odkładając je na półkę. Pobiegłam na palcach do schodów i wspięłam się po nich na górę. Gdy znalazłam się już w swoim pokoju, oparłam się o zamknięte drzwi i odetchnęłam głęboko.
         Przewracałam się z boku na bok, nie mogąc znaleźć odpowiednio wygodnej pozycji w łóżku. Wiedziałam, że przede mną ciężka noc. Jak tylko zamykałam oczy, miałam widok zielonych, lodowatych tęczówek.
    

11 komentarzy:

  1. Mam wrażenie, że za nimi jechał Harry :)
    Rozdział świetny!
    Pozdrawiam
    G xx
    (@GmymemoriesK)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo... piekny :) Liczylam na troche wiecej momentow gdzie jest Harry ale i tak swietny. Czekam z niecierpliwowscia na nastepny rozdzial. @marta_plyss
    dark-angel-harry-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. ooooo boze co za rodział zaczełam czytać i mówie uwielbiam juz cie :)!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże... Miałyśmy nie pisać komentarza, bo po prostu nie wiemy co w nim zamieścić :) To opowiadanie jest po prostu zbyt idealne *.* Wszystko jest tak jak powinno, budujesz cudownie akcję, bohaterowie są MEGA <3 i bardzo wyraziści. Poza tym nawiązanie do Trzech metrów nad niebem. Czego chcieć więcej? :)
    P.S. Następnym razem już chyba nic sensownego nie wymyślimy, po prostu twoja zajebistość rozwala system <3
    W wolnej chwili wpadnij do nas:
    http://sophieandzayn.blogspot.com/
    Pozdrawiamy, Aga & Monia ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. :O Ten rozdział jest CUDOWNY. Kurwa Harry. OMG.
    Dlaczego ja mam wrażenie,że Harry jechał za nimi i wkradnie się do jej domu? xd może to moja głupia wyobraźnia,nie wiem xD
    Ale Harry mnie cholernie intryguje ;3
    czekam na nn!
    Zapraszam do mnie,mam nadzieję że mogę liczyć na twój szczery komentarz,proszę? :) http://coldness-funfiction.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  6. super że tak szybko dodałaś dzięki że nie każesz nam tak długo czekać :) rozdział jak zawsze świetny. cóż więcej powiedzieć? czekamy na next!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie też się wydaje, że Harry, no bo któż by inny? :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział:). Czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Boski <3 czekam na NEXT

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialne! :D To opowiadanie zafascynowało mnie tak jak to na morethanthissx,po prostu masakra :D

    OdpowiedzUsuń