poniedziałek, 13 stycznia 2014

Two

     Chłopak zręcznie radził sobie z prowadzeniem samochodu, nawet z tak wielką prędkością. Mój strach i niepewność uleciały ze mnie już po pierwszym zakręcie, w który płynnie wszedł. Przyglądałam mu się, podczas gdy on skupiał się na drodze. Na jego twarzy wymalowany był spokój, tak jakby w ogóle nie przejmował się tym, że ściga nas policja. Podobał mi się sposób, w jaki układały się jego włosy. Po bokach lekko zachodziły mu na twarz, a grzywkę zaczesaną miał do tyłu. Jego oczy były zmrużone w skupieniu. Raz po raz przygryzał dolną wargę, aby po chwili wypuścić ją bardziej czerwoną. Był przystojny, kurewsko przystojny.
     Dzięki prędkości z jaką się poruszaliśmy, szybko zgubiliśmy policję gdzieś za sobą. Odetchnęłam z ulgą, kiedy wmieszani w tłum innych samochodów, jechaliśmy już dużo wolniej po ulicach Londynu. Spokojna atmosfera między nami wywołała jednak kompletną ciszę. Nagle zrobiłam się cholernie zestresowana jego obecnością, a kiedy ten pierwszy raz zwrócił na mnie swoją uwagę, poczułam jak moje policzki zapłonęły.
     Nie miałam odwagi, aby spojrzeć na niego więcej, dlatego też opierając głowę o szybę, przyglądałam się rozmytym widokom za oknem. Miałam szczęście, że Harry zatrzymał się przede mną i wziął mnie ze sobą, tylko nie bardzo wiedziałam dlaczego to zrobił. Przecież jeszcze przed tym upaprałam go hot-dogami, co mocno go rozzłościło.
     Dzwonek mojej komórki rozbrzmiał nagle w samochodzie, co po takiej ciszy było wręcz nieprzyjemne dla uszu. Szybko wygrzebałam go z kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz. Faith, cholera ! Z tego co ją zrozumiałam, Zayn błyskawicznie wciągnął je do samochodu, kiedy tylko usłyszeli policyjne syreny. Nigdzie nie mogli mnie znaleźć, ale za to Harry powiedział, że zgarnie mnie po drodze. Po tej wiadomości automatycznie na niego spojrzałam. Jego oczy spoglądały na mnie, co strasznie mnie dekoncentrowało.
      - Sky, słuchasz mnie ? Za ile będziesz u Edwards ? - dopytywała siostra.
      Chciałam już otworzyć usta, by móc zapytać chłopaka gdzie jesteśmy, jednak ten uprzedził mnie, wyrywając mi telefon z dłoni.
       - Przenocuję ją dzisiaj u siebie i odstawię rano, dobranoc Faith. - powiedział znudzony do słuchawki, po czym rozłączył połączenie i jak gdyby nigdy nic, oddał mi urządzenie.
      Patrzyłam na niego z niedowierzaniem, jeszcze raz analizując jego słowa.
      - Nie zostanę u ciebie, odwieź mnie do Perrie. - oznajmiłam stanowczo.
      Samochód zatrzymał się na podjeździe jednej z kamienic, znajdującej się w niezbyt przyjaźnie wyglądającej dzielnicy. Brunet wyłączył silnik i ignorując moją obecność wyszedł na zewnątrz. Oniemiała przyglądałam się jego sylwetce okrążającej pojazd. Stanął tuż przy moich drzwiczkach i otworzył je dla mnie. Wysiadłam natychmiast, ale nie pozwoliłam mu zamknąć samochodu.
      - Nie zostanę ! - powtórzyłam.
      Przejechał dłonią po swojej nieskazitelnej cerze, a jego twarz z obojętnej zmieniła się na poirytowaną.
     - Zrobiłem ci cholerną przysługę, więc mogłabyś się kurwa nie stawiać. - warknął.
     - Dlaczego po prostu nie odwieziesz mnie do dziewczyn ?
     - Nie starczy paliwa, ok ?! - trzasnął drzwiczkami, aż odskoczyłam na bok. - Chodź.
     Mocno owinął swoją dłoń wokół mojego nadgarstka i pociągnął mnie za sobą po schodach. Otworzył drzwi, popchnął mnie lekko do przodu i poprowadził na piętro, gdzie znajdowało się jego mieszkanie.
      Zdziwiłam się kiedy zobaczyłam nowoczesne, czyste wnętrze utrzymane w bieli. Tak właściwie spodziewałam się jakiejś małej, ciemnej klitki wypełnionej zaduchem i dymem papierosowym. Słysząc zgrzyt przekręcanego klucza w zamku, spojrzałam na chłopaka z niewielkim strachem w oczach. Stałam w bezruchu kiedy on poszedł do kuchni i najzwyczajniej w świecie zaczął grzebać w szafkach.
     - Będziesz tak stać do rana ? - wyjrzał zza ściany, kierując na mnie swoje ostre spojrzenie.
     Zauważyłam, że kiedy się denerwuje, jego mięśnie natychmiastowo się napinają, a szczęka zaciska, przez co wygląda nieco groźnie. Nie lubiłam patrzeć wtedy na niego.
     Westchnęłam głośno i zrobiłam parę kroków w głąb jego kawalerki. Pomieszczenie było małe, jednak bardzo przytulne. Usiadłam na kanapie, odsuwając się jak najdalej i wpatrywałam się w chłopaka, który krzątał się między pokojami. Kiedy na chwilę zniknął za drzwiami do bodajże sypialni, odetchnęłam trochę. Było strasznie niezręcznie między nami, przynajmniej dla mnie. Nie miałam przy nim odwagi na jakikolwiek ruch czy słowo. Każdy gest z jego strony przyprawiał mnie o ciarki.
     Po chwili znów pojawił się w pokoju, ale tylko po to, żeby zawołać mnie do siebie. Niepewnie podążyłam w jego stronę i weszłam za nim do małego pomieszczenia z dużym łóżkiem pod ścianą. Były tutaj jeszcze jedne drzwi, jestem pewna, że prowadziły do łazienki.
     Harry otworzył swoją dużą szafę i wyciągnął dla mnie ubranie. Rzucił mi do rąk swoją koszulkę, a ja spojrzałam na niego z rozszerzonymi oczami.
     - Cholera, Sky, po prostu się przebierz ! - warknął poirytowany i pognał mnie w kierunku łazienki.
     Zamknęłam drzwi na klucz, aby przypadkiem chłopak nie wszedł do środka. Stanęłam przed lustrem i zobaczyłam jak bardzo ogarnęło mnie zmęczenie. Makijaż zdążył mi się już rozmazać, a moje oczy przymykały się. Ściągnęłam z siebie ubranie i zamieniłam je na koszulkę Harry'ego. Na szczęście była na mnie za duża i sięgała do połowy moich ud. Przemyłam twarz zimną wodą, aby trochę się orzeźwić, ale wiedziałam, że ulgę da mi tylko wygodne łóżko i głęboki sen. Złożyłam swoje ciuchy w kostkę i położyłam na kosz. Ostatni raz spojrzałam w lustro, zgarnęłam swoje brązowe włosy na bok i wyszłam z łazienki.
     Harry leżał na łóżku z nogami na podłodze, przeglądając coś w swoim telefonie. Kiedy mnie usłyszał, momentalnie podniósł się do góry. Zmierzył mnie swoim palącym spojrzeniem, a w jego oczach dostrzegłam błysk. Przygryzł swoją wargę w skupieniu przypatrując się mojemu, prawie nagiemu ciału, a kiedy już uwolnił ją z pomiędzy zębów, przejechał po niej językiem. Wstrzymałam oddech, kiedy wstał z łóżka i zaczął zmierzać w moją stronę. Miał na sobie jedynie szare, dresowe spodenki. Stanął tak blisko mnie, że dokładnie mogłam poczuć zapach jego perfum zmieszany z papierosami, oraz coś jakby mięta. Przymknęłam oczy, zaciągając się cudowną wonią i wreszcie odetchnęłam. Jego tors był naprawdę dobrze umięśniony i wyglądał na twardy, to nic, że miałam cholerną ochotę go dotknąć.. Jego ciało pokrywały tatuaże, starałam się przyjrzeć każdemu z osobna, jednak największą moją uwagę przykuły dwa ptaki na jego klatce piersiowej. Uwielbiałam je.
     Spojrzałam w górę, na jego twarz i dostrzegłam nutkę rozbawienia.
     - Nie zjedz mnie, Słonko. - mruknął tuż przy moim uchu.
     Jego bliskość była dla mnie kompletnym zaskoczeniem. Kiedy jego ciepły oddech owiał moją szyję, po moim ciele przeszły przyjemne dreszcze. Odsunęłam się od niego o krok, co jeszcze bardziej go rozbawiło.
     - Jesteś tak cholernie niewinna. - powiedział niskim głosem i wpatrywał się we mnie z tajemniczym błyskiem w oczach.
     Myliłam się, myśląc, że chłopak prześpi się tej nocy na kanapie. Myliłam się też, że może to ja będę spać na kanapie. Kiedy położył się na łóżku, przywołał mnie do siebie. Podniosłam kołdrę i ułożyłam swoje ciało na brzegu, jak najdalej od szatyna. Po pokoju rozniósł się jego śmiech, ale postanowiłam go zignorować.
      - Boisz się mnie ? Złapię cię nawet na skraju łóżka, Słonko.
      Wzdrygnęłam się na jego słowa i wcale nie zamierzałam zmieniać swojej pozycji. Starałam się przestać myśleć o zaistniałej sytuacji, próbowałam wyobrażać sobie nawet swój pokój i własne łóżko, oraz moją kotkę Smokey, która ułożyłaby się przy mnie w kłębek. Moje powieki samoistnie zamykały się pod wpływem zmęczenia, a ja powoli zapadałam w sen. Przyjemne dreszcze rozlały się po moim ciele, gdy nagle poczułam jak ręka chłopaka oplata moją talię i przyciąga mnie do siebie. Wstrzymałam nerwowo oddech, przylegając plecami do jego nagiego torsu. Chciałam zaprotestować i uwolnić się spod jego uścisku, ale był na tyle silny, że ledwo mogłam się poruszyć. Obróciłam głowę w jego stronę, aby spiorunować go spojrzeniem, ale jedyne co ujrzałam to jego spokojny wyraz twarzy, sprawiający wrażenie głębokiego snu. Samoistnie uśmiechnęłam się na ten widok. Wyglądał tak uroczo, niegroźnie..
     
     Nie dokładnie wiem, która była godzina, kiedy otworzyłam oczy, ale na dworze dopiero co się przejaśniało. Przetarłam dłonią zaspaną jeszcze twarz i skupiłam swój wzrok na białym suficie. Obrazy wczorajszego wieczoru przewijały mi się w głowie, a wszystko sprowadzało mnie do chłopaka o cudownych, zielonych oczach, ale za to z cholernie popapranym charakterem, który właśnie leży tuż przy mnie.
     Na szczęście jego uścisk na mojej talii nie był już tak silny, więc mogłam wyślizgnąć się spod ciepłej pościeli, pachnącej nim. Upewniłam się, że go nie obudziłam i poszłam do łazienki w potrzebie skorzystania z toalety.
     Byłam zła za to, że tak szybko się obudziłam. Nigdy nie lubiłam wstawać pierwsza, aczkolwiek nie wiedziałam co mam z sobą począć, kiedy inni śpią. Harry wciąż spał i właściwie to było mi to na rękę. Nie musiałam krępować przy nim swoich ruchów i sprawdzać czy czasami nie przygląda mi się z przekrzywioną na bok głową. Nie muszę słuchać jego aroganckich docinek i czuć jego palącego dotyku na sobie. To był ten czas, kiedy mogłam poczuć się lepiej w jego mieszkaniu.
     Usiadłam na kanapie w salonie i włączyłam telewizję. Wprawdzie ściszyłam głos do minimum, aby czasem nie rozbudzić chłopaka, ale to nie przeszkadzało mi tak bardzo. Naprawdę to nie skupiałam się na porannym programie, tylko na wnętrzu, w którym się znajdowałam. Zatrzymałam swój wzrok na półce pod telewizorem, gdzie dostrzegłam kilka ramek na zdjęcia. Z natury byłam strasznie ciekawską osóbką, dlatego nie wahałam się, aby poderwać się z siedzenia i doskoczyć do znalezionych skarbów. Schyliłam się, aby je wyciągnąć i trzymając je w ręku wyprostowałam swoje ciało.
     Na pierwszej z nich zobaczyłam kobietę, w której mogłam rozpoznać matkę Harry'ego. To niezaprzeczalnie musiała być ona, aczkolwiek podobieństwo między nimi było nie do przeoczenia. Trzymała na ręku małego chłopca z uroczo pokręconymi włosami. Styles. Obydwoje byli szczerze uśmiechnięci, co powodowało, że w ich policzkach dostrzegalne były małe dołeczki. Bynajmniej wiem już po kim je ma.
     Drugie zdjęcie wydawało się o wiele świeższe, tak jakby robione jeszcze niedawno. Znajdowała się na nim para nastolatków. Dziewczyna o brązowych włosach, splecionych w warkocza, miała zupełnie identyczny uśmiech co Harry. Ale chłopak, na którego kolanach siedziała to nie był on. Z pewnością brunet był jej ukochanym.
     Trzecie i już ostatnie zdjęcie przedstawiało znów mamę Harry'ego, jednak w oparciu o starszego pana, który musiał być głową rodziny. Ojciec ? Przed dwójką rodziców stał nieco starszy niż na pierwszym zdjęciu Styles, a obok niego brunetka z poprzedniego obrazka, która z pewnością była jego siostrą.
     Nikły uśmiech cisnął mi się na twarzy, kiedy widziałam jak szczęśliwi byli. Jego rodzice wyglądali na zdystansowanych i naprawdę myślących o szczęściu rodziny, w przeciwieństwie do moich, dla których liczyła się tylko firma i jej reputacja.
     - Co ty do cholery robisz ? - usłyszałam nagle wkurwiony głos chłopaka.
     Momentalnie odwróciłam się do niego z szokowaną, a wręcz przerażoną miną, wciąż trzymając jego ramki. Miał wyjątkowo chłodne i ostre spojrzenie, pod którego naciskiem najchętniej bym uciekła. Knykcie jego dłoni wręcz pobielały od zacisku w pięści. Chyba nie był zadowolony faktem, że obejrzałam te zdjęcia, ale w końcu to nic wielkiego.. prawda ?
     - Ja.ja tylko .. - próbowałam poskładać swoje słowa w zdanie, ale marnie mi szło.
     - Przestań się kurwa jąkać. - warknął. - Jakim prawem grzebiesz w moich rzeczach ?
     - Nie sądziłam, że to coś wielkiego. - mruknęłam.
     Po chwili chłopak stał tuż przede mną. Złapał mocno za moje nadgarstki, chcąc sprawić bym na niego spojrzała. Zagryzłam wargę z bólu, który wywołał jego uścisk. Po chwili wpatrywania się we mnie morderczym wzrokiem, puścił moje ręce i odepchnął mnie lekko w tył. Gwałtownym ruchem wyrwał mi ramki z dłoni i przelotnie na nie spojrzał. Przez ten ułamek sekundy zdążyłam zobaczyć cień bólu w jego oczach. Tak jakby widok jego szczęśliwej rodziny, nie był dla niego dobry.
     - Nigdy więcej nie dotykaj moich pieprzonych rzeczy, jasne ?
     Wbił swój wzrok w moją przestraszoną twarz, a cudowna zieleń jego oczu zniknęła.
     - Przepraszam. - szepnęłam tylko, nie mogąc zdobyć się na odwagę, by powiedzieć cokolwiek głośniej.
     Wydawało mi się, że Harry nieco się już uspokoił, jednakże już ani razu na mnie nie spojrzał. Postanowiłam to zlekceważyć, przecież nie zrobiłam jakiegoś cholernego przestępstwa, wcale nie musiał się tak rzucać. Miałam powoli dość tej kretyńskiej sytuacji, w jakiej się znalazłam i moja siostra będzie mi za to dłużna do końca życia !
     Kiedy przebrałam się w swoje ciuchy, chciałam, aby chłopak wreszcie odwiózł mnie do domu Edwards. Nie protestował, gdy go o to poprosiłam, ale również nie odezwał się do mnie słowem. Miałam wrażenie jakby moja obecność mu ciążyła, jednak sama się tu nie przywlokłam, więc nie powinnam czuć się temu winna, no nie ?
      W samochodzie słychać było tylko grające radio, ale dobre i to. Harry zajechał na jakąś stację po drodze i kupił paliwo. Droga do Pezz rzeczywiście była długa, jak na złość. Spoglądałam co jakiś czas w stronę bruneta i korzystając z tego, że jest kompletnie skupiony na drodze, mogłam mu się znowu poprzyglądać. Jego włosy były kompletnie poburzone, oczy lekko zaspane, a szczęka wciąż jakby zaciśnięta ze złości. Doprawdy, nie wiem co takiego wiązało się z tymi zdjęciami, że tak bardzo się wkurwił. Czułam się przez to jak idiotka. Co ja sobie myślałam, grzebiąc w jego rzeczach ?
      Poczułam ogromną ulgę, gdy samochód wreszcie zatrzymał się przed domem przyjaciółki. Nie wysiadłam jednak tak szybko, jak sądziłam, że to zrobię. Po prostu, myślałam, że powinnam coś powiedzieć, ale słowa nagle uwięzły mi w gardle. Ten chłopak był po prostu tak cholernie onieśmielający!
      - Dziękuję, za uratowanie mi tyłka. - wydusiłam z siebie wreszcie.
      Chłopak spojrzał na mnie po raz pierwszy, odkąd wyjechaliśmy spod jego domu. Jego wzrok był tak przenikliwy, że zrobiło mi się nieswojo i zapragnęłam w końcu się od niego oddalić.
      Nie czekając na jego odpowiedź, odpięłam swój pas i sięgnęłam do klamki, aby otworzyć drzwiczki. W ostatniej chwili, chłopak jednak postanowił mnie zatrzymać. Syknęłam cicho z bólu, kiedy oplótł mój nadgarstek swoimi palcami. Znów zwróciłam na niego swój wzrok, nie wiedząc czego się spodziewać.
     - Będziesz miała okazję mi to jakoś wynagrodzić.
     Jego usta wykrzywiły się w aroganckim uśmieszku, a w jego oczach błysnęło wyzwanie. Rozchyliłam wargi, a mój oddech przyspieszył, tak samo jak bicie serca, które o mało nie wyrwało się z mojej piersi, kiedy chłopak pochylił się nade mną, nie urywając kontaktu wzrokowego. Jego usta były tak cholernie blisko moich, że mogłam poczuć jego ciepły oddech. 
     - Do zobaczenia, Sky. - wymamrotał cicho wprost do moim ust, prawie muskając o nie swoimi.
     Usłyszałam dźwięk otwieranych drzwiczek i nim zdążyłam choćby mrugnąć, chłopak był już wyprostowany na swoim siedzeniu i z triumfalnym wyrazem twarz wpatrywał się w moją oniemiałą postać. 
     Wyślizgnęłam się z auta i rozdrażniona trzasnęłam głośno drzwiczkami. Kiedy szłam przez ganek do domu, czułam na sobie ciążące spojrzenie bruneta, który nadal nie odjechał. Moje nogi były dosłownie jak z waty, tak że wchodząc po schodkach musiałam przytrzymać się poręczy. Obejrzałam się ostatni raz na podjazd i w tym momencie samochód ruszył z głośnym piskiem.

* zostaw po sobie komentarz *

14 komentarzy:

  1. wspaniały. ♥ ciekawe, co takiego wymyśli Harry, żeby mu się odwdzięczyła!

    OdpowiedzUsuń
  2. super:) coś mi się wydaje, że Sky jest zadziorną osóbką :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny rozdział. Kurcze nawet nie wiem, co tu jeszcze napisać. Historia będzie wspaniała, a rozwój akcji jak na razie - zachwycający. Uwielbiam Sky, to taka słodka, ale mimo wszystko umiejąca o siebie walczyć osóbka. No a Harry...mrrał :3 Jest taki jaki powinien, ideał :) Już się nie mogę doczekać następnego rozdziału. Weny Kochana!
    P.S Dodasz obserwatorów?
    Pozdrawiam, Aga ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak ja się cieszę, że wróciłaś, i to w jakim stylu ^^ Jestem ciekawa, kiedy następnym razem Sky i Harry się spotkają :) Mam nadzieję, że niedługo. Podoba mi się motyw wyścigów. Harry jaki b-boy :3 Bardzo polubiłam główna bohaterkę- Sky, jest nieziemska. ♥ Moment, w którym on ją przytulił jak spali razem, gdy się żegnali... Gdy Sky oglądała jego zdjęcia < trochę się wkurzył > ♥ WSZYTKO BYŁO CUDOWNE
    Pozdrawiam, Monia x

    OdpowiedzUsuń
  5. mm! jeeeeeezu, ta scena w łóżku byla intrygujaaaca! :D niezle on sobie z nia pogrywa:D czekam na to, az sie na nim odegra!!

    @beziimienna

    OdpowiedzUsuń
  6. ehh... cudne <3 rozwój akcji - świetny! oby tak dalej, z niecierpliwością czekam na nexta! jedyne do czego można się przyczepić to to że trochę krótki (ale za to treściwy) ten rozdział, w każdym razie chciałoby się więcej. życzę weny, pisz jak najprędzej, już nie mogę się doczekać!!! :***

    OdpowiedzUsuń
  7. Matko juz uwielbiam to popowiadanie. Czekam na nastepny rozdział nie moge sie doczekać co sie wydarzy.aaaaaa!! ;3 Harry tu jest swietny poprostu MEGA!! ;**

    OdpowiedzUsuń
  8. OMG ale to jest zajebiste,chyba sie zakochałam w tym ff..nie ja jestem na 100% pewna,że się zakochałam. Harry jest takim cholernie pociągającym chamem,jet taki poły..ehh uwielbiam go ;3
    Haha i też jestem strasznie ciekawa na co nasz kochany Styles wpadnie z tym "Będziesz miała okazję mi to jakoś wynagrodzić" no,no ciekawe jak mu to wynagrodzi ^^
    Kocham Sky i Harrego.
    Chce więcej,więcej!
    Jeszcze ten twój styl pisania,mnie dobija noo -cudo,po prostu cudo *.*
    Możesz mnie informować o nowych rozdziałach na tt? @Motherfuuuckerr byłabym wdzięczna kochanie xx A tam btw to zapraszam do siebie,mam nadzieję,że się odwdzięczysz i jebniesz taki zajebisty komentarz jakiś xD to dla mnie ważne,bo dopiero zaczynam a dla cb to tylko minutka skomentować i przeczytać xx Miło mi byłoby gdybyś też dodała do obserwujących,jeżeli Ci sie spodoba :3 Buziaki ;** coldness-funfiction.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  9. świetny :) hah tyle mam do powiedzenia :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział jest po prostu GENIALNY!

    [ half--a--heart.blogspot.com ]

    OdpowiedzUsuń