czwartek, 6 lutego 2014

Five

           Zamknęłam metalowe drzwiczki szafki i odetchnęłam z ulgą na myśl, że mogłam już wracać do domu. Po kilku godzinach w szkole miałam naprawdę dość, college to zdecydowanie najgorszy okres. Nie marzyłam teraz o niczym innym, jak leżakowaniu w moim ogrodzie i smażeniu mojej skóry. Rozejrzałam się po korytarzu, aby odnaleźć wśród tłumu uczniów Perrie, która miała wracać razem ze mną. Nagle poczułam jak ktoś się na mnie rzuca i o mały włos nie upadłam na podłogę. Faith zachichotała głupio i zeszła z moich pleców, a ja posłałam jej wrogie spojrzenie. Czasami była po prostu upierdliwa.
         - To niesprawiedliwe, że muszę tu siedzieć, kiedy wy idziecie do domu - fuknęła, opierając swoje drobne ciało o szafki. Razem z blondynką przybiłyśmy sobie piątki i zostawiłyśmy młodą na korytarzu.
         Wychodząc z budynku poczułam się naprawdę dobrze. Słońce intensywnie przygrzewało, dlatego założyłam na głowę czarny melonik. Przystanęłyśmy przy moim samochodzie i oparłyśmy się o maskę, by zapalić papierosa. Nie chciałam robić tego w środku, bo bałam się, że rodzice mogliby to wyczuć. Odpaliłam cienkiego Marlboro i zaciągnęłam się mocno, by po chwili wypuścić strużkę siwego dymu razem ze zdenerwowaniem, jakie powodowała we mnie szkoła.
          - Tyler o ciebie pytał - odezwała się nagle dziewczyna. Zmarszczyłam brwi i spojrzałam na nią wyczekującym wyjaśnień wzrokiem. - Podobno odwoził cię z piątkowej imprezy, bo się kogoś bałaś.
          - Trochę wyolbrzymiłam całą sprawę, ale tak było. - Wzięłam kolejnego bucha i odwróciłam swój wzrok, udając, że sprawa już zamknięta. Nie chciałam o tym myśleć i wracać do tego wieczoru. Bałam się zmiany w moich relacjach z przyjacielem, dlatego przez cały czas unikałam jakiegokolwiek kontaktu z nim. Nie odbierałam nawet jego połączeń, które wykonywał następnego dnia po imprezie. Wiem, że mogłam go tym zranić, ale nie byłam gotowa, by się z tym zmierzyć.
         - Był jakiś taki przejęty i upewniał się, czy o niczym nam nie mówiłaś. Z jego słów brzmiało to dosyć poważnie. Na pewno wszystko dobrze? - Dopytywała, a ja westchnęłam na myśl o tym, że dziewczyna nie ustąpi tak prędko.
         - A wyglądam jakby było źle? Tyler przesadza. Jedźmy już - rzuciłam stanowczo. Wyrzuciłam spalonego peta na ziemię i przydeptałam butem. Wsiadłam do samochodu, nie czekając na Perrie i w czasie, gdy ona kończyła palić, ja włączyłam radio i odpaliłam silnik.
          Przez całą drogę do domu byłam rozdrażniona i nawet żarty przyjaciółki na mnie nie działały. Uśmiechałam się tylko sztucznie, aby niczego nie wyłapała, bo nie skończyłaby zadawać mi pytań, gdyby zorientowała się, że coś jest nie tak. Przez jej paplaninę nie słyszałam nawet muzyki, dlatego dając jej znak, żeby przestała w końcu tyle mówić, podkręciłam głośność. Akurat z głośników zaczęły rozbrzmiewać pierwsze dźwięki mojej ulubionej piosenki. Moje usta rozszerzyły się w uśmiechu, aczkolwiek przypomniałam sobie o wczorajszym dniu, kiedy włączyłam odtwarzacz Harry'ego i dowiedziałam się, że on również jest fanem Arctic Monkeys. Sama nie wiem czemu mnie to tak zdziwiło. Chyba nie spodziewałam się, że może mnie z nim cokolwiek łączyć, chociażby gust muzyczny.

         Przekręciłam się na łóżku, burcząc z niezadowolenia, gdy ktoś niespodziewanie wyłączył mój telewizor. Spojrzałam w stronę drzwi, przy których stała moja siostra i posłałam jej pytające spojrzenie. Młoda usiadła na moim łóżku ze swoim telefonem w ręku, a jej twarz była niezwykle rozpromieniona.
         - Niall robi dzisiaj domówkę u siebie i mnie zaprosił! - Wydusiła wreszcie, a jej uśmiech stał się jeszcze szerszy. - Musisz tam ze mną iść - dodała.
         - Tak i pewnie znowu obudzę się w domu nieznajomego. Nie, dzięki - mruknęłam i z powrotem opadłam na łóżko. Faith jednak nie zamierzała się poddać, bo przybliżyła się do mnie z grymasem na twarzy.
         - Oh daj spokój. To tylko impreza w ogrodzie. Wiesz, że rodzice samej mnie nie puszczą... - jęknęła błagalnie.
          - To nie mój problem, Faith.
          - Sky, proszę cię, to ci dobrze zrobi. Cały czas chodzisz jakaś spięta, powinnaś się zabawić - nalegała. Właściwie to miała rację, potrzebowałam trochę rozrywki, ale nie w miejscu, gdzie byłby powód mojego roztargnienia. Z drugiej strony, trochę bałam się o siostrę. Niall był przecież przyjacielem Harry'ego, więc nie darzyłam go zbyt wielkim zaufaniem. Powinnam była tam iść, chociażby po to, by upewnić się, że Faith będzie bezpieczna.
         - Wiesz co.. masz rację  - uśmiechnęłam się do niej, a ona z radością rzuciła mi się na szyję. Chwilę potem zeskoczyła z łóżka i otworzyła moją garderobę. Pokręciłam głową z niedowierzaniem i przyglądałam się jej poczynaniom. Jeśli chodziło o ubranie, to młoda miała dobre wyczucie stylu, więc nie musiałam się martwić. Wyciągnęła z szafy dwa zestawy - jak zwykle pożyczała coś ode mnie. Podała mi ubrania dla mnie i wyszła ze swoim do jej pokoju. Przejechałam dłonią po zmęczonej twarzy i pomyślałam, że przydałaby mi się gorąca kąpiel.
         Wciągnęłam na siebie jasne, poniszczone szorty i biały krop top. Wysuszone już włosy zakręciłam na lokówkę, po czym nałożyłam na twarz delikatny makijaż, który zakrył niedoskonałości na mojej cerze. Kiedy Faith weszła po mnie do pokoju, wsunęłam nogi w białe Converse, chwyciłam telefon i zostałam wyprowadzona przez nią za rękę. Na szczęście rodzice wciąż byli w biurze i nie mogli zobaczyć naszych strojów, bo z pewnością nie uwierzyliby nam, że to zwyczajna nauka w domu Edwards. Pod dom podjechała taksówka, którą wcześniej zamówiła moja siostra, więc pospiesznie zamknęłyśmy drzwi i wsiadłyśmy do samochodu.
         Zajechałyśmy pod typowy, brytyjski domek jednorodzinny i gdy tylko wysiadłyśmy, usłyszałyśmy stłumiony hałas głośnej muzyki. Faith chwyciła moją dłoń i podekscytowana zaczęła ciągnąć mnie do środka. Nawet nie fatygowała się, aby zapukać czy zadzwonić, chociaż właściwie nikt by tego nie usłyszał. W środku nie było zbyt dużo ludzi, aczkolwiek impreza toczyła się na zewnątrz. Weszłyśmy do kuchni, gdzie zobaczyłyśmy Nialla przygotowującego drinki. Jego twarz rozpromieniła się na nasz widok, a jego niebieskie oczy utkwiły na mojej siostrze. Brunetka podeszła do chłopaka i uścisnęła go na przywitanie. Ja tylko machnęłam do niego ręką, czując się nieco niezręcznie.
         - Fajnie, że jesteście. Proszę - podał nam do rąk czerwone kubeczki wypełnione alkoholem i zaprowadził do salonu, skąd było wyjście na ogród. Ludzi było naprawdę dużo i wszyscy dobrze bawili się do muzyki. - Zaraz do was dołączę.
         Rozglądałam się, aby ujrzeć kogoś znajomego, ale niestety nikogo takiego tutaj nie widziałam. Upiłam łyka mojego drinka, który gorzko rozlał się po moim gardle. Skrzywiłam się, aczkolwiek nigdy nie przepadałam za wódką, a w tym kubeczku zdecydowanie jej ilość przeważała.
         - Chodź, tam są nasi! - Krzyknęła Faith, tak abym mogła usłyszeć i podążyła w stronę drewnianych ławek i stolika, przy którym siedziało kilku chłopaków i dziewczyn. Zdziwiłam się, gdy wśród nich zobaczyłam Perrie. Siedziała na kolanach czarnowłosego chłopaka, który obejmował ją w pasie. Przypatrując mu się uważniej, rozpoznałam w nim kolesia, który zabrał nas na wyścigi. Dziewczyna ucieszyła się na nasz widok i nieco chwiejnym krokiem podeszła do nas, by uwiesić się nam na szyi. Dołączyłyśmy do grupki, mając okazję poznać parę nowych osób, o których istnieniu jutro  nie będę pamiętać.
         Moje nadzieje na czyjeś niepojawienie się zniknęły wraz z wejściem Nialla, który prowadził do nas Harry'ego i tę blondynkę, która uczepiła się mnie na wyścigach. Jęknęłam poirytowana i odwróciłam głowę w drugą stronę. Przecież wiedziałam, że go tu spotkam, nie rozumiałam samej siebie. Spojrzałam na nich, kiedy byli już obok i witali się ze wszystkimi. Wzrok chłopaka skupił się na mojej osobie, a w jego oczach dostrzegłam zdziwienie. Prawy kącik ust Harry’ego uniósł się lekko do góry, gdy usiadł dosłownie naprzeciwko mnie.
        - Chodź tu, Liv – zwrócił się do dziewczyny, z którą przyszedł, a ta chętnie spoczęła na jego kolanach. Przejechała wzrokiem po wszystkich i również zatrzymała się na mnie - widocznie ona też się mnie tu nie spodziewała. Jej ręka oplotła kark Harry'ego, kiedy pochyliła się nad jego uchem i mu coś szepnęła. Chłopak zaśmiał się cicho, nadal nie odrywając ode mnie swojego spojrzenia. Starając się nie ukazywać żadnych emocji, przechyliłam kubeczek i wypiłam jego całą zawartość jednym duszkiem.
         - Prawie cię nie poznałam, Sky. Myślałam, że zobaczę cię w twoim wyjściowym dresie  - zwróciła się do mnie blondynka, widocznie zadowolona z tego, że rozbawiła nieco towarzystwo moim kosztem, oczywiście.
         - A no widzisz, lubię zaskakiwać - uśmiechnęłam się sztucznie. - Ale ty chyba nie, nadal wyglądasz jak dziwka - dodałam, wpatrując się w nią zawistnie. Dziewczyna prychnęła pod nosem i pokręciła głową z niedowierzaniem. Chyba nie sądziła, że będę siedzieć cicho, kiedy mnie obrażała?
         - Nie rób z siebie takiej cnotki, kochanie. Niewinność dawno wyszła z mody - parsknęła, a razem z nią jej towarzysz, który jeździł rękoma po jej nagich udach.
         - Dzięki za radę, ale wolę zachować swój poziom, niż zniżać się do twojego.
         - Wydaje mi się, że spadłaś już o wiele niżej. Chyba nie zapomniałaś o swojej nocy u Harry'ego i o tym, jak całowałaś się z nim w twojej kuchni. - Przekrzywiła głowę na bok, tępo się we mnie wpatrując. Momentalnie moje oczy stały się większe, a usta uformowały się w literkę 'o'. Wszyscy wkoło zamilkli, aby wsłuchać się dokładnie w całą sytuację. Spojrzałam na zielonookiego, który chyba nie spodziewał się, że Liv wyrzuci to wszystko na wierzch. Był równie zaskoczony co ja, z tym, że ja nie przypuszczałam, że ktokolwiek dowie się o tym, co dotychczas zaszło pomiędzy mną a nim. Bo tak naprawdę to było nic i wiedzieliśmy o tym oboje. Po minach reszty znajomych mogłam domyślać się, co już sobie wyobrażali, bo z ust blondynki zabrzmiało to całkiem dwuznacznie.
         - Pewnie żałujesz, że to nie byłaś ty - przerwałam ciszę, która z każdą chwilą stawała się coraz bardziej napięta. - Cóż, ja też. - Dodałam, posyłając jej najbardziej fałszywy uśmiech, na jaki mogłam się zdobyć. Ostatni raz zerknęłam na Harry'ego, który odwrócił się w drugą stronę, zaciskając szczękę. Wstałam od stolika, aby przedostać się przez tłum roztańczonych, spoconych ciał na drugi koniec ogrodu. Po drodze chwyciłam od jakiegoś chłopaka kolejny, czerwony kubeczek i pospiesznie wypiłam jego zawartość do dna. Byłam teraz naprawdę zdenerwowana i zaczynałam żałować, że w ogóle tu przyszłam. Liv chciała mnie upokorzyć i udało jej się to. Nawet Faith była zaskoczona tym co usłyszała. Wyjęłam paczkę papierosów i wsunęłam jednego pomiędzy wargi. Odpaliłam go i wzięłam mocnego bucha, o mało się nim nie krztusząc. Przygryzałam wargę, nie mogąc pozbyć się tego beznadziejnego uczucia, gdy nagle ktoś zabrał mi papierosa z ust. Spojrzałam rozdrażniona na Perrie i zdążyłam powstrzymać się przed wyzwaniem kogoś. Zaciągnęła się dwa razy i oddała mi szluga z powrotem.
         - Nie powinnaś się nią przejmować, nikt tak naprawdę nie zwraca na nią uwagi - powiedziała uspokajająco, wiedząc, że jestem na skraju zdenerwowania. Najchętniej zniszczyłabym parę rzeczy albo pokrzyczała na przypadkowych ludzi.
         - Jest taką pieprzoną dziwką - warknęłam i wzięłam głęboki oddech. Musiałam się uspokoić, ta tleniona blondynka nie mogła zepsuć mi wieczoru.
         - Skyler, to prawda? - Perrie zmarszczyła brwi, patrząc na mnie wyczekującym wzrokiem.
         - Tak, ale to nie wygląda do końca tak, jak ona to przedstawiła  - jęknęłam.
         - Porozmawiamy o tym jutro, a teraz chodź się bawić - uśmiechnęła się i pociągnęła za rękę w tłum ludzi.
         Unikanie Harry'ego i jego pieprzonej blondynki wychodziło mi teraz całkiem dobrze. Nie natknęłam się na nich ani razu. Wydawało mi się, że nie opuszczali stolika, a ja natomiast nie zbliżałam się w jego okolice. Trzymałam się z daleka, na drugim końcu ogrodu. Alkohol sprawiał, że czułam się nieco lepiej i zapominałam o wszystkim. Tańczyłam pomiędzy nieznajomymi ludźmi z kolejnymi kubeczkami z wódką, a przez moją nieostrożność ciągle rozlewałam napój na swoje ciało. W pewnym momencie potknęłam się o butelkę piwa i prawie wpadłabym do basenu, gdyby nie ktoś, kto w ostatniej chwili mnie złapał i pomógł powrócić do pionu. Spojrzałam na całkiem przystojnego blondyna i posłałam mu pijacki uśmiech. Próbowałam wymamrotać jakieś podziękowanie, ale on chwycił mnie za rękę i poprowadził do tańca. Okręcił moje ciało i przybliżył do swojego, tak że moje plecy przylgnęły do jego twardego torsu. Jego ręce oplotły mnie i zatrzymały na nagiej skórze mojego brzucha. Zachichotałam cicho na jego dotyk, który przyprawił mnie o dreszcze. Zarzuciłam rękę do tyłu, na jego kark i poruszałam się z nim w rytm dubstepu. Jego biodra były tak blisko mojej pupy, że w pewnej chwili mogłam poczuć, jak coś mocno na nią napiera. Otworzyłam szeroko oczy, uświadamiając sobie do czego doprowadziłam i miałam ochotę wybuchnąć śmiechem. Szybko się pozbierałam i stwierdziłam, że to nie jest dobre. Odsunęłam się od niego, co poskutkowało jego przeciągłym jęknięciem. Ułożył usta w smutny dzióbek i nie chciał puścić mojej ręki.
         - Zaraz wrócę  - powiedziałam wymijająco, chcąc uwolnić się od niego. Był słodki, ale ja nawet po dużej dawce alkoholu, nie byłam na tyle głupia, aby nie wiedzieć co chodziło mu po głowie. Wmieszałam się między ludzi tak, by zniknąć z jego pola widzenia. Próbowałam znaleźć siostrę albo Perrie, ale żadnej z nich nie widziałam. Nawet ławki, które od początku były zajęte przez ich paczkę, teraz świeciły pustkami. Naprawdę chciałam już wracać do domu, bo czułam, że moja głowa robiła się coraz  cięższa, nie wspominając o tym, że ledwo stałam na nogach.
         Wróciłam do wnętrza budynku, obijając się przy tym o ściany i nadal nigdzie nie znalazłam dziewczyn. Być może po raz kolejny zostawiły mnie na lodzie, a skoro tak, to powinnam była zacząć już się zbierać, bo zanim dotarłabym do domu, minęłyby wieki. Opuściłam budynek, który intensywnie tętnił życiem, tym samym robiąc niesamowitą przysługę swoim uszom.
         Wyciągnęłam z kieszeni telefon, by zadzwonić do Faith, ale zaraz po odblokowaniu, wyłączył się z powodu wyczerpanej baterii. Warknęłam poirytowana i zaczęłam iść dalej. Wkoło było strasznie ciemno i pusto. Chłodny podmuch wiatru spowodował nieprzyjemne dreszcze na moim ciele, dlatego otuliłam się rękoma. Musiałam wyglądać komicznie, bo zataczałam się z jednej strony ulicy na drugą i ciągle potykałam się o własne nogi. Miałam  olbrzymią ochotę położyć się na ziemi i zaczekać do rana, aż wytrzeźwiałabym, ale ostatecznie uznałam, że nie byłoby mi najwygodniej. W pewnej chwili jak długa runęłam na ziemię i zawyłam z bólu. Zdecydowanie musiałam stłuc kolana, a rana sprzed weekendu zaczęła na nowo krwawić. Przewróciłam się na plecy i patrząc w granatowe niebo, usłane gwiazdami, zaczęłam się śmiać. Byłam taką pieprzoną niezdarną.
         - Pozwól, że pomogę - usłyszałam nad sobą znajomy głos i spojrzałam zdezorientowana na chłopaka z imprezy.
         - To już drugi raz, kiedy mnie ratujesz - zaśmiałam się i chwyciłam się jego dłoni, którą wyciągnął do mnie, by pomóc mi wstać.
         - Ty za to drugi raz mi nie uciekniesz - odparł, na co spojrzałam na niego niezrozumiale. Jego niebieskie oczy wyglądały, jak wzburzony ocean, a usta rozchyliły się w cwanym uśmieszku. Dopiero teraz dotarła do mnie waga sytuacji, w której się znalazłam.
         Wciągnęłam nerwowo powietrze, kiedy chłopak wstał i zaczął stąpać w moją stronę. Instynktownie stawiałam kroki do tyłu, do czasu, gdy nie zetknęłam się z murem jakiegoś starego budynku. Chciałam zerwać się do ucieczki, ale ten rozgryzł mnie na tyle szybko, że zagrodził mi drogę swoim ciałem. Złapał moje nadgarstki i popchnął do tyłu, przygważdżając mnie swoim ciężarem do zimnych cegieł. Próbowałam krzyczeć, ale chłopak uniemożliwił mi to, zamykając moje usta w pocałunku. Momentalnie w kącikach moich oczu, zebrały się łzy. Byłam bezradna. Za to on przycisnął się do mnie mocniej, rozchylając moje uda jedną ze swoich nóg. Jego ciało było większe w porównaniu z moim. Nie miałam przy nim żadnych szans. Próbowałam go od siebie odepchnąć, ale przez to mocniej ścisnął moje obolałe już nadgarstki. Złapał je w jedną dłoń, a drugą położył na nagiej skórze moich ud.
         - Daj się ponieść, Sky - mruknął zirytowany, kiedy przerwał mnie całować.
Ponownie wpił się w moje usta i ścisnął moją dłoń jeszcze bardziej, gdy nie oddawałam pocałunku. Słone łzy spływały mi po twarzy, gdy miażdżył mi palce. Po chwili, z wielkim trudem, udało mi się wydostać jedną rękę z jego uścisku i od razu przyłożyłam ją do policzka oprawcy z największą siłą, na jaką było mnie stać. Odsunął się kawałek, zszokowany i nieźle zdenerwowany. Zamachnął się ręką i uderzył pięścią w mur, tuż obok mojej twarzy. Z gardła wydostał mi się krzyk, a ciało osunęło się w dół. Jego dłoń zacisnęła się mocno na moich włosach, żeby pociągnąć mnie do góry. Przygryzłam wargę z bólu i poczułam metaliczny smak krwi. Patrzyłam z przerażeniem w jego oczy, które ciskały we mnie gromami.
      - Mogło być przyjemnie, dziwko - warknął.
Nagle poczułam palący ból na policzku, a moją głowę aż odrzuciło w bok. Ponownie pociągnął mnie za włosy, odchylając moją głowę do tyłu i jedną ręką zakrył mi usta, nie pozwalając na żaden pisk. Przywarł ustami do mojej szyi i zaczął znaczyć na skórze mokrą ścieżkę, prowadzącą aż do moich piersi. Starałam się wyrwać, kopałam go, ale przez to jeszcze bardziej obrywałam. Nagle usłyszałam czyjeś głośne kroki. Chłopak instynktownie się ode mnie oderwał i odwrócił w stronę postaci, która mu przeszkodziła. Wciąż jednak trzymał mocno moje włosy, tak, że nie mogłam nawet zobaczyć osoby, która się do nas zbliżała.
      - Co ty, kurwa, robisz? - zapytał spokojnie, swoim niskim i groźnym głosem.
Znałam go i po raz pierwszy byłam szczęśliwa, że go słyszę. Chłopak uwolnił mnie z uścisku, przez co upadłam na ziemię. Spojrzałam przez łzy na zszokowanego bruneta, który zaczął ciężej oddychać. Jego mięśnie mocno się spięły, gdy na mnie zerknął. W jednej chwili rzucił się na nieznajomego z imprezy i uderzając nim o ścianę, przyparł go do niej swoim ciałem. Trzymając w jednej dłoni materiał jego koszulki, drugą zadawał mu mocne ciosy w brzuch i twarz. Patrzyłam na to z przerażeniem. To już drugi raz, gdy widziałam Harry'ego w takim stanie. Był jak w transie, nie potrafił się opanować. Z tego wszystkiego zaczęło kręcić mi się w głowie i zrobiło mi się nie dobrze, a po chwili zaczęłam wymiotować na chodnik przed sobą. Tym samym zwróciłam na siebie uwagę zielonookiego. Od razu puścił osłabione ciało blondyna i skierował się w moją stronę. Odetchnęłam z ulgą.  Delikatnie odgarnął włosy z mojej twarzy do tyłu, abym ich nie pobrudziła. Musiałam wyglądać naprawdę żałośnie.
         Po wszystkim Harry zaczął prowadzić mnie do swojego samochodu. Usadowiłam się na przednim siedzeniu i obserwowałam, jak brunet zajmuje miejsce obok. Nie miałam ochoty na rozmowę z nim, wciąż go nienawidziłam, nawet po tym, jak po raz kolejny uratował mi tyłek. Chciałam jak najszybciej znaleźć się w domu i zapomnieć o wszystkim, co przydarzyło mi się od chwili, gdy zderzyłam się z chłopakiem na wyścigach. W samochodzie panowała niezręczna cisza przerywana tylko naszymi oddechami. Czułam na sobie wzrok bruneta, gdy ja tępo wpatrywałam się w przednią szybę. Kiedy zatrzymaliśmy się pod jego domem, byłam skonsternowana. Chciałam powiedzieć, żeby odwiózł mnie do domu, ale jego miejsce było już puste, a drzwi po mojej stronie otworzyły się szeroko. Chłopak wsunął swoje ręce pod moje ciało i wyniósł mnie z samochodu. Protestowałam i kazałam mu, by mnie puścił, ale kompletnie ignorował wszystkie prośby.
         Postawił mnie dopiero w środku mieszkania. Zachwiałam się i prawie upadłam na podłogę, ale przytrzymując się ściany udało mi się odzyskać równowagę. Przypomniałam sobie o słowach Liv i zaczęła narastać we mnie złość. Patrząc na zielonookiego, który zachowywał się, jak gdyby nigdy nic, miałam ochotę go zamordować, dosłownie. To przez niego przeżywałam ten koszmar. Prychnęłam pod nosem, zdając sobie sprawę, że ponownie byłam w jego mieszkaniu i pewnie miałam zostać tutaj na noc. Chłopak spojrzał na mnie, nie wiedząc o co mi chodzi, a ja pokręciłam głową z niedowierzaniem. On naprawdę wydawał się zachowywać, jakby nic się dziś nie wydarzyło. Weszłam w głąb jego mieszkania i chwyciłam komórkę, która leżała na jego stoliku. Zagryzłam wargę, śmiejąc się w duchu, a ten cały czas patrzył na mnie nieodgadnionym wzrokiem.
         - Dlaczego nie zadzwonisz do Liv? Może powiesz jej o mojej kolejnej nocy u ciebie? - krzyknęłam, powodując, że zrobił się zły. Podszedł do mnie szybkim krokiem i wyrywając z rąk swój telefon, rzucił nim o ścianę. Moja odwaga uleciała ze mnie w jednej sekundzie tym bardziej, że stał niesamowicie blisko mnie, a jego lodowate spojrzenie utkwiło na mojej twarzy.
         - Nie podnoś na mnie głosu - warknął zirytowany, chwytając mocno moje nadgarstki, na których pewnie już zrobiły się ślady.
         - Jesteś obrzydliwy, tak jak ten pierdolony zboczeniec  - wyrwałam się z jego uścisku. Miałam dosyć tego, że ktoś mnie ciągle dotykał. Traktował moje ciało, jak swoją własność i nie zważał na ból, jaki mi zadawał.
         - Uratowałem cię przed najgorszym, a ty śmiesz mnie porównywać do tego gówna?! - napiął się, zaciskając swoje dłonie w pięści.
         - Jesteś takim samym gównem, przyprowadzając mnie tutaj, Harry!
         - Zamknij się! - krzyknął i w jednej chwili przygwoździł mnie swoim ciałem do ściany. - Przestań być taką pierdoloną suką! Rodzice zabiliby cię, gdybyś pokazała im się w tym stanie, więc mogłabyś być odrobinę bardziej wdzięczna za to, że nie zostawiłem cię na tej pieprzonej ulicy. Gniłabyś tam teraz, zgwałcona przez jakiegoś napalonego skurwiela. Przestań w końcu pieprzyć i rusz ten swój uparty tyłek do łóżka.
         Jego głos z każdym słowem stawał się spokojniejszy, jak również mój oddech. Miał rację. Zachowałam się jak niewdzięczna histeryczka, ale przecież miałam prawo być na niego zła. Nieco przestraszona skinęłam głową, dając mu znak, że zrozumiałam, a on odsunął się ode mnie. Zmierzył moje ciało od góry do dołu, zatrzymując wzrok na moich dłoniach. Przygryzł wargę, a jego czoło zmarszczyło się w konsternacji. Musiał zdać sobie sprawę, że spowodował siniaki na moich przegubach, bo na jego twarzy wymalowało się poczucie winy. Widziałam, że chce do mnie podejść, na co wzdrygnęłam się przestraszona. Dostrzegł to, bo od razu zatrzymał się i przejechał dłońmi po swojej zmęczonej twarzy.
         - Nie musisz się mnie bać  - odezwał się cicho, na co pokiwałam głową. - Powinnaś opatrzyć kolano, wygląda gorzej niż poprzednio  - wskazał na moją nogę.
         - Po prostu je przemyję  - mruknęłam zmęczona i niepewnym krokiem skierowałam się do łazienki. Zamknęłam za sobą drzwi i ustałam przed lustrem. Tusz do rzęs zostawił czarne strugi na moich policzkach, przez co wyglądałam naprawdę źle. Przemyłam twarz zimną wodą, a swoje potargane włosy przeczesałam szczotką, którą znalazłam w wiklinowym koszyczku. Sięgnęłam po miętowy płyn i przepłukałam nim usta, dzięki czemu mój oddech stał się świeższy. Moje kolana były pobrudzone krwią, ale po przemyciu nie wyglądały tak bardzo źle.
         Kiedy wyszłam z łazienki, Harry przygotowywał dla nas łóżko. Nie zamierzałam jednak popełnić drugi raz tego samego błędu, dlatego powiedziałam, że prześpię się na kanapie. Widziałam, że to go nie zadowoliło, ale chyba mnie zrozumiał. Pokiwał głową na zgodę i podał mi da rąk poduszkę z kocem. Zostawiłam go samego, zamykając za sobą drzwi jego sypialni i nie wiedząc czemu ogarnęło mnie poczucie pustki. To niemożliwe, żebym chciała zasnąć obok niego. Nie po tym wszystkim, co mi zrobił w tak krótkim czasie.


Ok, więc przepraszam, że trochę późno dodany, ale przez cały tydzień pisałam, zmieniałam pomysł i kasowałam. Na szczęście z pomocą mojej #bety, udało mi się wymyślić to ostatecznie. 
Ogromna prośba : każdy kto przeczytał niech zostawi pod tym postem komentarz, chcę wiedzieć ile osób to czyta. Proszę, chociaż ten raz : )

31 komentarzy:

  1. Zabilabym ta Liv ! No kurcze, okropnie się zachowała. I z jakiej racji Harry rozgaduje takie rzeczy ?! Sky się trochę zabawila, trochę pozalowala no ale Harry ja uratował ! <3 trochę z niego dupek ale jak zobaczył te rany to o matko ^.^ mam wrażenie ze już zaczyna mu trochę zależeć, hehe ^^ . Fakt, trochę czekałam ale było warto ! Nawet coraz dłuższe piszesz , nie żebym narzekała .. :-P czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, chciałam napisać, że świetny rozdział, napisałabym więcej ale muszę zmykać do pracy, także czekam na następny, buźka :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Swietne. *_*
    Czekam na kolejny.;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejjjjj ! <3 No nareszcie :) Czekałam i czekałam zmartwiona, nie wiedząc kiedy uszczęśliwisz mnie i dodasz następny rozdział. xd

    A co do rozdziału to mego super :D

    Liv... Za ciupałabym tą dziwkę -.- Wredna suka z niej, ale cóż, no chyba wszyscy wiedzą, że zazdrość swoje robi xd
    Harry zaś urzekł mnie swoim zachowaniem, gdy zobaczył ręce Sky <3
    To było takie słodkie <33 Harry zaczyna łapać o co w tym chodzi, obronił ją, uratował jej skórę już drugi raz, ale trochę mnie zniesmaczyło to, że Styles powiedział tej całej Liv, jak całował się z główną bohaterką. Cóż, każdy ma zalety i wady. A wgl. to chora sytuacja jest z Perrie i Fight, bo przecież najpierw Fight namawia Sky, a żeby ta poszła z nią na tą domówkę, następnie zostawia ją na pastwę losu zapatrzona w Nialla ;c Jednak na szczęście Harrold w porę ratuje damę z opresji i zawozi tradycyjnie już do domu xd

    Strasznie uwielbiam tego bloga, ma w Sobie coś takiego, ehh... no nwm. jak ująć w słowa to co czuję, ale wiedz jedno, że będę czytała go do końca ;)

    Tak na marginesie to super, że piszesz bardzo długie rozdziały i wgl. sposób w jaki to robisz, składasz ładnie i stylistycznie zdania. Od razu lepiej się czyta. Życzę Ci powodzenia i dużo weny ;)
    Pozdrawiam, xxx :D

    OdpowiedzUsuń
  5. uwieelbiam ten rozdzial!! i straasznie mi sie podoba haah:D nie lubię Liv, ale za to Sky mi sie coraz bardziej podoba:D zaczyna pokazywac pazurki i to lubie:D dobrze, ze stawia sie Harry'emu, bo co on sobie myśli?:D czekam na kolejny!!

    @beziimienna

    OdpowiedzUsuń
  6. super rozdział :) bardzo mi sie podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie podoba mi się to że zmieniłaś postacie, ale to w sumie nie ma nic do rzeczy bo to co się dzieje w mojej głowie nie musi być ukierunkowane przez Twoje sugestie zdjęciowe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zastanawiałam się czy to nie będzie złe, jeśli zmienię postaci w trakcie publikowania rozdziałów, ale wolałam to zrobić po trzecim rozdziale, niż myśleć o tym do końca opowiadania. szczegóły są dla mnie ważne, szczególnie bohaterowie, a w pewnym momencie poczułam straszną niechęć do Kendall Jenner i stwierdziłam, że w ogóle mi tutaj nie pasuje :)

      Usuń
    2. bardziej chodzi o to że wszędzie teraz jest Lily Collins to fajnie było że jakąś inną dziewczynę przedstawiłaś jako uosobienie głównej bohaterki, bo Kendall jest piękna wg mnie :) ale to Twoje opo i Ty decydujesz co i jak ;)

      Usuń
  8. Bardzo podoba mi się twój styl pisania :)
    Czekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mega rozdział *.* Jestem zachwycona tym, co się wydarzyło. Po pierwsze ten obleśny typek, który próbował dobierać się do Skyler :( To było straszne, jeszcze jak ją uderzył, to już w ogóle miałam ochotę mu dojebać. No co on sobie wyobrażał?! Takich ludzi powinno się kastrować albo zamykać w psychiatryku -,- Niewyżyci seksualnie. Co do Harry'ego: baardzo się cieszę, że uratował Sky i to już któryś raz, ale mimo to brakowało mi trochę tej chemii. No wiesz, myślałam, że ją pocieszy, przytuli, czy cokolwiek. Jednak nie zrobił nic...No trudno, przynajmniej przejął się, gdy zobaczył jej posiniaczone ręce :) Zabolało mnie to, że powiedział tej blond zdzirze, że całował się ze Sky. Szczerze, to siedziałam przed monitorem z identyczną reakcją, co ona. To było takie..okrutne, tak bym to ujęła. Może i Styles ma taki być. Widzę, że pokazujesz jaki z niego dupek (i bardzo dobrze), ale szkoda mi się zrobiło Skyler :( Liczyłam też, że o tym trochę dłużej pogadają, a może chlopak nawet ją przeprosi, ale tak się nie stało. Za to nasza panna nienawidzę-harry'ego-dupka-stylesa w końcu dostrzegła, że w jakiś tam sposób jej na nim zależy i chciałaby zasnąć u jego boku *.* I właśnie za tę końcówkę, należą ci się owacje na stojąco haha :)
    Czekam na następny i życzę duuuużo weny,
    Pozdrawiam gorąco, Aga ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. czytam,uwielbiam <3 krotko i na temat ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. fajny, ale to jest STARSZNIE przewidywalne jak 100 innych fanfictionów o złym Harry wiaodmo, że wkońcu się zkaochaja
    mogło by być coś orignalnego
    sorcia ale to szczera opinia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wydaje mi się, że każdy fanfic jest przewidywalny, bo w każdym głównym wątkiem jest miłość :) nie musisz mnie przepraszać za wyrażenie własnego zdania ;p

      Usuń
    2. A ja wlasnie kocham takie ff i chociaz wiem co sie bedzi dzialo to i tak j kocham :Da tw. Bloga kocham

      Usuń
  12. 11 dni to nie dużo jak na napisanie rozdziału zwłaszcza, że ten jest trochę dłuższy, co nie ukrywam bardzo mnie cieszy, Byłoby super gdyby każdy dodawał nowe rozdziały w takim tempie więc spoko : ). Cóż, muszę powiedzieć, że wcale mnie nie zaskoczyłaś... jak zawsze było rewelacyjnie : P. Kocham to opowiadanie. Jesteś świetna. Z niecierpliwością czekam na next! :* / M.

    OdpowiedzUsuń
  13. Boziu to jest GENIALNE! Uwielbiam takie ff. Rozdział jest przecudowny i czekam z niecierpliwością na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj dzieje się :) super rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  15. aww świetne! piszesz cudownie, oby tak dalej. Pisz i dodawaj szybko kolejny bo już nie mogę się doczekać! <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Najlepszy! Nie mogę się doczekać kolejnego <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  18. Swietnt blog chyba jako jedynz wole chamskie zachowanie Harry`ego xD weny zycze

    OdpowiedzUsuń
  19. Jezu ten rozdział jest zajebisty :O
    Uwielbiam takiego Harrego,kiedy jest takim chujem to musze przyznać ze jest wtedy gorący mrr <3
    Wg jaka suka z tej Liv,boże jak ja jej nienawidzę no niech idzie dziewczyna sie po prostu utopić,ugh -,- Jak Harry moze sie z nią zadawać? z nią sypiać? ja jej patykiem bym nawet nie dotknęła xD Dobra dość juz moich hejtów haha
    Teraz pohejtuje Harrego..czy on serio kurwa powiedział wszystko dla Liv o tym ich pocałunku i wg? ej no zachował sie jak cham żal mi go! Dobra rozumiem,że uratował ją potem od gwałtu no ale kurwa jeszcze potem drze sie na nią,a dziewczyna biedna sie go boi.. no Styles ogarnij tą seksowną dupeczke :)
    Czekam na nn,ciekawa jestem co będzie w następnym rozdziale :*
    Zapraszam na moje ff :* fajnie by było przeczytać twój szczery komentarz :)) http://coldness-funfiction.blogspot.co.uk/

    @Motherfuuuckerr

    OdpowiedzUsuń
  20. omg nie widziałam że piszesz kolejne blogi! v bjrvn wjkv brjv znalazłam dzisiaj i przezytałam ten i jest świetny! z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział! xxx

    OdpowiedzUsuń
  21. na serio cudowny, proszę postaraj się dodac czybko nastepny :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetny rozdział nie mogę doczekać się następnego <3
    Dziś znalazłam tego bloga i nie mogłam się od niego oderwać :*
    Weszłam w zakładkę BOHATEROWIE i zdjęcie SKYLER mi się nie wyświetla nie wiem czy u mnie jest jakiś błąd czy coś tak tylko piszę jakby co :)
    Do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  23. Hej, nie zaważyłam żadnej zakładki gdzie mogłabym umieścić tę informację, ale chciałabym zaprosić cię na szabloniarnię, którą prowadzę. Może jesteś zainteresowana nowym szablonem na swojego bloga? Jeśli tak, to zapraszam serdecznie na [ place-of-szablony.blogspot.com ]

    OdpowiedzUsuń
  24. jejku to opowiadanie jest cudowne *-* już nie mogę sie doczekać następnego rozdziału :)) Kocham Cie za to opowiadanie :** Życze weny :))

    OdpowiedzUsuń
  25. Zapraszam do zgłoszenia swojego bloga do Katalogu Opowiadań O Celebrytach :)
    [http://katalog-opowiadan-o-celebrytach.blogspot.com/]
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń