sobota, 15 lutego 2014

SIX


          Otworzyłem leniwie zaspane oczy, by chwilę później przeciągle ziewnąć, okrutnie odczuwając przedwczesną pobudkę. Przejechałem rękoma po zmęczonej twarzy i sięgnąłem po telefon, by sprawdzić godzinę. Było wcześnie. Moim zdaniem za wcześnie, by zaczynać dzień i robić cokolwiek, jednak, znając mojego szefa – nie byłby zadowolony, gdybym spóźnił się do tej cholernej pracy. Szczerze powiedziawszy - wszystko to, co o mnie myślał miałem głęboko. Niemniej jednak potrzebowałem tej roboty i nie mogłem zawalić kolejnej rzeczy w moim życiu. Poza tym - znoszenie jej nie przeszkadzało mi tak bardzo, skoro tylko naprawiałem samochody i przywracałem je do poprzedniego wyglądu. Czasami nawet wyglądały lepiej. Szczególną uwagę poświęcałem tym, które przyjeżdżały na tuning - znałem się na tym jak mało kto, więc może właśnie dlatego Charlie przyjął mnie pod swoje skrzydła?
          Nalałem do wanny gorącej wody i poszedłem do kuchni w celu zaparzenia sobie mocnej kawy. Zdecydowanie potrzebowałem dużej dawki energii. Wszedłem do salonu i moim oczom ukazał się widok pustej kanapy, przystanąłem zdrętwiały. Uciekła? Miałem zamiar ujrzeć na niej zaspaną brunetkę, z którą mógłbym się znowu posprzeczać. Zamiast tego, zastałem idealnie złożony koc, poduszkę i małą karteczkę na stoliku. Zbliżyłem się i chwyciłem dwoma palcami niewielki skrawek papieru.
          - Dziękuję za pomoc i przepraszam za bycie suką, Sky. - przeczytałem cicho i odruchowo przygryzłem dolną wargę. To dość zaskakujące, że mnie przeprosiła. Cóż, widocznie podziałały na nią moje słowa. Od razu się zamknęła, kiedy uświadomiłem jej prawdę. Czasami była taka denerwująca! Wtedy nie mogłem powstrzymać się od potrząśnięcia nią. Już pierwszego dnia, kiedy na mnie wpadła, zirytowała mnie do tego stopnia, że miałem ochotę wyrządzić jej krzywdę.
Idąc przez plac, skupiałem na sobie oczy wszystkich wkoło, a akurat ona musiała wpatrywać się w te swoje pieprzone hot-dogi, po których ślad został na mojej koszulce. Cholernie intrygował mnie jej charakter, a co za tym idzie – jej zachowanie. Raz potrafiła powiedzieć swoje, nie zważając na to, w jaki stan mnie wprowadzała, a po chwili wymiękała pod naciskiem mojego wzroku. Ta jej zmienność w jakiś bliżej nieokreślony sposób mnie pociągała.
          Odłożyłem zrezygnowany kartkę na koc, a gdy się pochyliłem, błyszczący przedmiot wciśnięty między kanapą a jej oparciem rzucił mi się w oczy. Zapewne musiała być tak bardzo zdesperowana, aby się stąd jak najszybciej wynieść, że zapomniała o swoim telefonie. Zaśmiałem się. Naprawdę byłem taki chamski, że musiała ulotnić się, zanim się obudziłem? Wczoraj trochę o tym myślałem i stwierdziłem, że nie zachowałem się, tak jak należy. Naciskałem na nią po tym, jak prawie została zgwałcona. Chociaż z drugiej strony, nawet nie podziękowała za to, że po raz kolejny uratowałem ją przed złem.
Od czasu, kiedy ten koleś położył swoje chciwe łapy na jej ciele, wiedziałem, że nie powinienem spuszczać z niej oka. Kiedy wyszedł za nią z domu, od razu zerwałem się na równe nogi i poszedłem za nimi, bo wiedziałem, że w takim stanie Sky sobie nie poradzi. Domyślałem się, w jakim celu za nią poszedł.
Jak na te kilka dni, w przeciągu których miałem okazję ją widywać, działo się między nami naprawdę dużo. Zdążyłem ją nawet pocałować, co było dla mnie dosyć zabawne. Miałem wrażenie, że nigdy tego nie robiła… była taka przestraszona, a przecież to tylko głupi pocałunek. Być może to ja na nią tak działałem? Co z drugiej strony powodowało, że chciałem więcej i więcej. Pragnąłem widzieć jak drżała przy każdym dotyku, jak ulatywała z niej w jednej chwili cała odwaga pod wpływem moich słów i jak bardzo skrępowana przy mnie była. Ciekawiło mnie jej zachowanie - nigdy nie wiedziałem czego się spodziewać. Potrafiła być zadziorna i niezwykle nieśmiała w przeciągu paru minut. Do tego tak bardzo starała się ukryć to, jak na nią działam. Pasowało mi to. Ona mi pasowała.
          Gdy brałem kąpiel, zastanawiałem się nad tym czy poczekać, aż dziewczyna sama przyjdzie po swoją zgubę, czy może zrobić jej kolejną niespodziankę i pojawić się w momencie, kiedy by się tego najmniej spodziewała. Była taka zaskoczona, gdy ujrzała mnie w szatni, że miałem ochotę to powtórzyć. Chociaż chciałem w sumie poczekać i zobaczyć, po jakim czasie wróciłaby po telefon. Była bardzo zaskakująca.

Odkąd wróciłam do domu, nie robiłam nic, prócz siedzenia na łóżku z podkulonymi pod brodą nogami i wypłakiwaniem się w kołdrę. Chyba w końcu zaczynałam trzeźwieć i powoli docierało do mnie wszystko, co miało miejsce tej nocy. Resztki alkoholu wypływały wraz z litrami wylanych przeze mnie łez. Było mi tak głupio. Po raz pierwszy tak bardzo się sama na sobie zawiodłam. Byłam tak nieodpowiedzialna, tak pijana, że o mało co nie zostałam zgwałcona przez napalonego nastolatka, któremu pozwoliłam się wcześniej obmacywać. Już przez dłuższy czas czułam niemiłosierny ból głowy i na moją niekorzyść - tabletki w ogóle nie oddziaływały na mój organizm. Nie wiedziałam czy to nadal kac, czy to przez to, że szarpano moimi włosami, jakbym była jakąś pieprzoną lalką.
Nie wiem co by się stało, gdyby Harry się wtedy nie pojawił. Po prostu sobie tego nie wyobrażam. Zachował się naprawdę w porządku i strasznie ciężko było mi to przyznać. Ironiczne. Kolejny raz zostałam uratowana przez kolesia, którego nienawidzę. Jednak mimo wszystko, czułam się głupio, że tak na niego naskoczyłam. Sama nie wiedziałam już, co o tym sądzić. Raz sprawiał, że się go bałam, a po chwili zdawało mi się, że mogłam go nawet polubić. To niedorzeczne.
          - Musisz przestać znikać z imprez Sky, martwiłam się - usłyszałam moją siostrę, która zmarnowana weszła do mojego pokoju. Przez chwilę zaskoczona milczałam, tępo się w nią wpatrując.
          - Musisz przestać mnie na nie brać - odparłam.
          - Dlaczego wyłączyłaś telefon? Próbowałam się do ciebie dodzwonić pół nocy.
          - Rozładował się.
          Momentalnie złapałam kieszeń, a po chwili, kiedy to nic nie dało, próbowałam wymacać ręką moją komórkę na łóżku, ale nigdzie jej nie było. Moje oczy rozszerzyły się znacznie, kiedy uświadomiłam sobie, że zostawiłam ją u Harry'ego. Westchnęłam głęboko i nerwowo złapałam dolną wargę zębami. To znaczyło, że jeszcze będę musiała się z nim zmierzyć. Myślałam, że wymykając się dziś wcześnie z jego mieszkania, zakończyłam z nim znajomość. Ale los jak zwykle mi nie sprzyjał. Zawsze musiało być coś, co sprawiało, że znowu byłam skazana na widzenie się z nim. Powinnam była wrócić po moją zgubę, zanim Harry postanowiłby sam mi ją dostarczyć. Miałam dość jego pojawiania się bez zapowiedzi.
          - Powiesz mi , o co chodziło tej Liv? - zapytała dziewczyna, przypominając mi o swojej obecności w mojej sypialni.
Usiadła przy mnie na łóżku i skrzywiła się na widok mojej zapłakanej twarzy. Mechanicznie się do mnie przybliżyła i zamknęła w mocnym uścisku. Byłam jej za to ogromnie wdzięczna. Potrzebowałam teraz siostrzanej bliskości.
Postanowiłam, że nie będę nic przed nią ukrywać. Faith była moją młodszą siostrą, ale również najlepszą przyjaciółką. Oczywiście, zdarzało się nam drzeć ze sobą koty, ale to nie było tak, żebyśmy się nienawidziły. Po prostu kochałyśmy się na swój sposób.
Powiedziałam jej dosłownie wszystko, zaczynając od zderzenia się z Harrym na wyścigach, do dzisiejszej nocy, którą w sumie spędziłam na jego kanapie. Zaskoczyłam ją tym wszystkim. Nie sądziła, że Styles się mnie tak uczepi, bo zazwyczaj to dziewczyny próbowały zwrócić na siebie jego uwagę, a nie na odwrót. Ucieszyłam się, że nie byłam jedną z nich, przypominając sobie tlenione włosy Liv.
          - Myślę, że powinnaś pójść po ten telefon. Nie chcesz chyba mu pokazać, że ma nad tobą wyższość?
          - Nie, nie chcę. Pójdę, jak tylko doprowadzę się do porządku.
          Faith pokiwała głową i udała się w stronę wyjścia z pokoju. Uśmiechnęłam się do niej wdzięczna.
          -Faith? – odwróciła się. – Dziękuję.
Po długiej kąpieli w gorącej wodzie czułam się nieco odprężona. Moje nadgarstki wciąż były zaczerwienione, a ich widok przywoływał nieprzyjemne wspomnienia. Dzięki temu, że na dworze było chłodniej, mogłam przykryć je rękawami luźnego swetra. Wciągnęłam na nogi jasne jeansy i białe Convy. Rozczesałam wysuszone włosy, które naturalnie się pofalowały. Było już grubo po południu, więc miałam nadzieję, że zastanę chłopaka w domu. Cóż, jeśli by się tak nie stało - nie spotkałabym go tak szybko.
Po drodze wstąpiłam jeszcze po kawę na wynos, mając nadzieję, że ta pobudziłaby mnie do życia. Na razie prezentowałam się fatalnie. Wyglądałam jak wrak człowieka, chociaż w sumie nie – gorzej.
W końcu znalazłam się przed jego drzwiami, umiejscowionymi na końcu korytarza. Miałam już zapukać, ale zawahałam się. Przyłożyłam pięść do ust, zastanawiając się, czy powinnam tu w ogóle przychodzić. Przecież mogłam poprosić Faith, aby Niall odebrał dla mnie telefon. Zamiast tego, stałam tu i pełna obaw wynikających z możliwej konfrontacji z chłopakiem.
Co, jeśli ktoś u niego teraz był, na przykład Liv? Może właśnie pieprzył ją na swoim łóżku, a ja bym im przerwała, co groziło jeszcze większą niesympatią chłopaka.
Była również możliwość, że go nie było, a ja zyskałabym wtedy na czasie. Spodobała mi się ta myśl.
Po dłuższym przemyśleniu uniosłam rękę, by zapukać do drzwi, gdy nagle usłyszałam za sobą chrząknięcie. Przestraszona wciągnęłam powietrze do płuc i wypuściłam je, przykładając rękę do szybko łomoczącego serca, kiedy odwróciłam się i zobaczyłam przed sobą Harry'ego. Moja reakcja widocznie go rozbawiła, bo jego usta rozciągnęły się w szerokim uśmiechu. Wyglądał na zmęczonego, chociaż podejrzenie budziły iskierki radośnie skaczące w jego zielonych tęczówkach. Miał na sobie zniszczone rurki opadające na czarne adidasy i szmaragdowy sweterek, idealnie podkreślający barwę jego oczu, które skupione były na mojej osobie.
          - Wiesz, jesteś ostatnią osobą, której bym się spodziewał pod moimi drzwiami - odezwał się, zdejmując z głowy czarną beanie.
          Oceniając sposób, w jaki wypowiedział to zdanie upewniłam się w przekonaniu, że miał ze mnie niezły ubaw. Nie pomogło to w skupieniu się, by jak najlepiej się pokazać.
          - Uwierz mi, że ja też - mruknęłam pod nosem, ale najwyraźniej to usłyszał, bo otwierając drzwi, ponownie pokiwał głową z rozbawienia. - Wróciłam po mój telefon, zostawiłam go na twojej kanapie - wyjaśniłam.
Chłopak przepuścił mnie w wejściu, zapraszając do swojego mieszkania.
          - Znalazłem go rano, ale po tym jak uciekłaś, nie sądziłem, że sama po niego przyjdziesz - spojrzał na mnie z uniesiony brwiami. On sobie ze mnie kpił, dosłownie!
          - Jak widać - często zaskakuję ludzi - przewróciłam oczami, przypominając sobie moją wczorajszą wymianę zdań z Liv.
Harry sięgnął po moją komórkę ze stolika, jednak zatrzymał ją w swojej dłoni. Wyciągnęłam rękę, aby ją odebrać , ale ten się raptem odsunął. Jego wzrok napotkał odsłonięte nadgarstki, na których widoczne były sine szramy. No to pięknie… Masz co chciałaś, Sky.
          - Jak się czujesz? - spytał naprawdę zmartwionym głosem, patrząc prosto w moje oczy.
Zbiło mnie to z pantałyku. Nie wiedziałam jak mam to zinterpretować. Tak szybko się zmieniał. Teraz się o mnie martwił i to było szczere, tak, jak jego uważne spojrzenie.
          - Lepiej - uśmiechnęłam się niemrawo. - Naprawdę jestem ci wdzięczna za pomoc – odparłam, zaciskając usta w wąską linię, tym samym spuszczając głowę w dół. - I wcale nie uważam, że jesteś taki jak ten koleś - dodałam.
          - Obrzydliwy? - parsknął. - Cóż, mogłaś powiedzieć mi to rano.
Spojrzałam na niego, a jego głowa była pochylona na bok. Poczułam jak zarumieniłam się pod jego wzrokiem. Czerwone plamy pojawiające się na moich policzkach dosłownie je paliły, wyżerając w nich prawie dziurę.
Jego oczy były dzisiaj nadzwyczaj łagodne. Niczym się nie denerwował, a nasza rozmowa przebiegała całkiem spokojnie. Przekładał mojego iPhone'a z ręki do ręki, nie śpiesząc się z tym, aby mi go oddać. Znów spróbowałam go od niego wziąć, ale tym razem uniósł swoją rękę zbyt wysoko, abym go dosięgła.
          - Dlaczego uciekłaś, zanim wstałem? - zapytał, na co się żachnęłam się.
          - A dlaczego ty rozpowiedziałeś o nas swojej dziewczynie? – odparłam nieco poirytowana. Jego szczęka momentalnie się zacisnęła, ale oczy wciąż pozostawały zielone.
          - Dlaczego się o to wściekasz? To nie było nic, co by cokolwiek znaczyło, prawda?
          Rzeczywiście. To nie było nic wielkiego, więc dlaczego tak bardzo irytował mnie fakt, że komukolwiek o tym mówił ? Miał przecież prawo się komuś zwierzać, tak jak ja zrobiłam to dzisiaj. Podniosłam na niego swoje oczy i przytaknęłam, przyznając mu rację. Rozszerzył swoje usta w cwanym uśmieszku.
          - Po za tym, Liv nie jest moją dziewczyną – oznajmił nieco łagodnym głosem.
Nie wiedząc czemu, moje wnętrze wypełniło pewne odczucie ulgi. Nie mogłam myśleć inaczej, dziewczyna kleiła się do niego na każdym kroku i wyglądali, jakby byli parą, a to, że to nie było prawdą, trochę mnie zaskoczyło. Całkiem pozytywnie.
          - Nieważne - pokręciłam głową, wyrzucając z niej głupie myśli. - Przyszłam tylko po telefon. - Spojrzałam na niego wymownie, ale on nie zdawał się być przekonanym.
Wciąż trzymał moją rzecz, jakby należała do niego. Westchnęłam zrezygnowana, nie mając nawet siły na to, żeby się z nim sprzeczać. Byłam zmarnowana i czułam się, jakbym właśnie stoczyła z kimś bitwę. Usiadłam na jego kanapie, chowając twarz w dłoniach. Miałam ochotę się rozpłakać, bo moje życie ostatnio przypominało mi wielką katastrofę. Nad niczym nie mogłam zapanować, robiłam rzeczy, na które dotychczas bym się nie zdecydowała i toczyłam walkę z natrętnym chłopakiem, który był jednocześnie najbardziej irytującym co intrygującym. Czułam strach, złość i niepewność, z odrobiną radości w niektórych, rzadkich momentach. Nawet pływanie było dla mnie zbyt męczące.
Uniosłam się gwałtownie, przypominając sobie o treningu. Cholera! Miałam dzisiaj pieprzony trening i kompletnie o nim zapomniałam.
          - Która godzina? - zapytałam głośno, wprawiając chłopaka w osłupienie.
          - Pięć po wpół do piątej - odparł, uprzednio spoglądając na mój telefon.
Uderzyłam dłonią o czoło, uświadamiając sobie, że nie zdążyłabym nawet dojść do swojego domu po torbę. Ale chwila, cofnij. Moja komórka była rozładowana, więc jakim cudem mógł sprawdzić na niej czas.
          - Włączyłeś mój telefon? - spojrzałam na niego zdziwiona i szybkim, stanowczym ruchem zabrałam mu wreszcie moją własność. - Zrobiłeś to - szepnęłam, wpatrując się w odblokowany ekran.
          - Cóż, ty też oglądałaś moje zdjęcia - obronił się, przypominając, jak mnie wtedy zaatakował, a ja pierwszy raz poczułam wtedy niebezpieczeństwo w jego obecności.
          - Masz szczęście, że nie mam na nic siły.. i czasu - burknęłam, chcąc pominąć ten temat. - Musisz mnie zawieść na trening.
          Jego oczy rozszerzyły się w zdumieniu, kiedy ja stanowczo sięgnęłam po kluczyki do jego samochodu. Podałam mu je do ręki i prawie spadły na podłogę, bo brunet był zbyt zaskoczony, aby je chwycić. Wiem, że to co teraz robiłam było głupie i sprzeczne z moimi postanowieniami, ale wolałam spędzić z nim jeszcze chwilę, niż zostać wyrzucona z drużyny. W końcu byłam kapitanem, a ostatnio tylko wszystkich rozczarowywałam.
          - Czekaj, dlaczego miałbym to zrobić? - uśmiechnął się głupkowato, przyglądając mi się uważnie.
Wzruszyłam ramionami, nie wiedząc co powiedzieć. Czułam się jak idiotka, ale w tej chwili to nie miało już żadnego znaczenia.
          - Po prostu to zrób, Harry - mruknęłam cicho, ale widocznie to wystarczyło, by chłopak zacisnął kluczyki w ręku i poprowadził mnie do wyjścia.
          Cieszyłam się, że nie musiałam błagać go o to na kolanach i nie pogrążać się jeszcze bardziej. Nasza relacja była co najmniej dziwna.
          Usiadłam na wygodnym fotelu w jego Range Roverze i zapięłam pas. Zanim chłopak włączył silnik, wcisnął płytę do odtwarzacza i podkręcił regulator głośności. Już po chwili rozbrzmiewały w środku pierwsze dźwięki mojego… naszego ulubionego zespołu. To była chyba jedyna rzecz, która pozytywnie kojarzyła mi się z zielonookim. Byłam wdzięczna, że przez całą drogę nie odezwał się słowem. Ta cisza nie była już tak krępująca, jak na początku. Po prostu żadne z nas nie miało nic do powiedzenia i tylko muzyka pieściła nasze uszy. To było przyjemne.
Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze pod moim domem, abym mogła zabrać z niego swoją torbę. Zastanawiałam się nad tym, czy dałabym radę dzisiaj dobrze pływać i jak tym razem potraktowałby mnie trener. Musiałam się naprawdę wykazać, aby nie narazić się na jego kolejne niemiłe reprymendy.
Miałam jeszcze chwilę czasu, kiedy samochód zaparkował na szkolnym parkingu. Zwilżyłam swoje wyschnięte usta i odwróciłam się w stronę Harry'ego. Przyglądał mi się tajemniczym wzrokiem, który powodował rumieńce na moich policzkach. Cóż, musiałam się już do tego przyzwyczaić.
          - Ostatnio dużo dla ciebie robię, Sky - odezwał się z nutką rozbawienia w jego niskim głosie. - Chyba w końcu czas, aby spłacić długi, nie sądzisz?
          - Co mogę dla ciebie zrobić, Styles? – zapytałam sztucznie, przeczesując palcami swoje włosy, nachodzące na moją twarz.
          - Spędź ze mną jeden dzień - powiedział pewnie, a mi zrzedła mina.
          Mógł poprosić o wszystko, dosłownie. A wybrał spędzenie ze mną czasu? Byłam niezmiernie ciekawa, co przyczyniło się do jego prośby. Nadal sobie ze mnie żartował, czy traktował to poważnie? Harry Styles – chodząca zagadka.
         -Pod jednym warunkiem - rzekłam, a on spojrzał na mnie pytająco - Zostawisz mnie potem w spokoju.
         Wyszłam pospiesznie z jego samochodu, nie pozwalając mu na jakąkolwiek odpowiedź. Na wszelki wypadek wolałam jej uniknąć.
         Przechodząc przez główne drzwi wejściowe szkoły przyszła mi na myśl jedna, jedyna rzecz: czy kiedykolwiek się od niego uwolnię? Odnosiłam wrażenie, że spotkanie na feralnych wyścigach nie było przypadkowe. I chcąc, nie chcąc – moje usta wygięły się w tajemniczym uśmieszku.



* dziękuję za pomoc mojej najcudowniejszej #becie *
przeczytane ? - zostaw komentarz :)

24 komentarze:

  1. Jejuu! Swietny! Ciekawe co Harry bedzie chcial robic podczas tego wspolnego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  2. cudny rozdział czekam na następny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. O.O Wow. Nigdy nie lubiłam czytać jakiś specjalnie długich opisów uczuć, czy myśli bohaterów, ale to co napisałaś jest genialne! Po prostu... Ugh!
    Straaaasznie podoba mi się część z perspektywy Harry'ego i jego zachowanie, które zostało przedstawione w tym rozdziale. Wow :) Chyba nic więcej na razie nie napisze bo nie jestem normalnie w stanie! Mam nadzieję, że szybko pojawi się nowy rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział ;) spędzą razem cały dzień :D już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniały rozdział. Bardzo fajnie mi się go czytało. Czkam na ten ich wspólny dzień. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytane !
    Zajebiście kurde ///\\\
    ale pisz z jakiej perspektywy piszesz harrego czy kogoś tam innego

    OdpowiedzUsuń
  7. CUDOWNY ROZDZIAŁ ♥ < zresztą jak zawsze > Ten blog jest po prostu idealny. Bardzo podobał mi się opis uczuć Harry'ego. Czasami omijam takie fragmenty, ale ten był wyjątkowy :) Sky jest świetna, nie da się jej nie lubić. Relacje pomiędzy bohaterami są super. Jestem ciekawa jak razem spędzą jeden dzień, ale mam nadzieję, że Harry nie da jej potem spokoju :)
    Pozdrawiam, Monia x

    OdpowiedzUsuń
  8. hymm.. jeśli mam być szczera, rozdział tyłka nie urywa - choć nie jest zły, bo przecież ogólnie rzecz biorąc piszesz świetnie, ale za to zakończenie jest super i daje ci pole do popisu w następnym rozdziale, trzymam kciuki i życzę went :* / M.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mogę się założyć, że Sky sama będzie błagać, by Harry nie zostawiał jej jednak w spokoju :)) Rozdział był baardzo fajny, szczególnie podobał mi się początek z perspektywy Harry'ego ^^ Jak myślał sobie o Sky, co właściwie do niej czuje...A co dopiero BĘDZIE czuł < i ona oczywiście też > tego nie mogę się już doczekać. Coś czuję, że ten ich wspólny dzień będzie magiczny :3
    Ściskam, Aga ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowny :)
    Ciesze sie,ze harry chce z nia w zamian spedzic czas. Wg tez sie strasznie cieszylam ze dalas pov harrego. Zdecydowanie musisz robic to czesciej :)
    Podobala mi sie ta akcja z calym tym telefonem <3
    Ugh,wszystko jest tak idealnie opisane nawet nie ma sie do czego przyczepic. Jestes swietna i kocham cie za to ff xx
    @Motherfuuuckerr

    OdpowiedzUsuń
  11. jej, jaki cudowny rozdział <3
    Ciesze się na to co Harry powiedział, moze spędzą dzień razem i coś.. huehue :D
    Zaiskrzy <3
    Czekam na nastepny ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie umiem się rozpisywać w komentarzach, więc nie miej za złe, że jest krótki. Rozdział jest świetny, zresztą jak reszta. Czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzisiaj zobaczyłam ten blog i przeczytałam wszystkie rozdziały ;**
    Cudne <3 Czekam na next ! xx

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne ♥ Czekam na następny ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. Oby nie pozabijali się na wzajem w ciągu tego jednego dnia :D
    Rozdział oczywiście świetny jak zawsze :) Czekam na kolejny, pozdrawiam Asiek.

    OdpowiedzUsuń
  16. haha szukałam dziś tego ff bo przypomniało mi się , ze kiedys je czytałam i mi się podobało :D więc tak nadal mi się podoba :) i czekam na następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  17. OMG. Super rozdział, nie mogę się doczekać następnego. <3 :-*
    Mam pytanie, czy posiadasz ask'a?? Jak tak to możesz podać nazwę?

    @Kalinaaaa23456

    OdpowiedzUsuń
  18. Nominowałam Cię do Liebster Award.Wiecej info u mnie :3
    http://dont-let-me-dont-let-me-go.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. To ff jest CUDNE! <3
    Czekam w niecierpliwości na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. masz super bloga + zapraszam do mnie http://tyijanazawsze.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  21. Nominowałam Twój blog do Liebster Award :). Szczegóły znajdziesz tutaj: http://7-of-hearts-1-story-99.blogspot.com/2014/04/libster-awards.html

    OdpowiedzUsuń