niedziela, 23 marca 2014

Eight

           Gorąca woda leniwie spływała po moim pobladłym ciele, sprawiając, że czułam się nieco lepiej. Pozwoliło mi to minimalnie się odprężyć po całkowicie nieprzespanej nocy, co niestety teraz dawało mi się we znaki.
Choć próbowałam - nie mogłam zamknąć oczu choćby na moment, bo za każdym razem wyobrażałam sobie pewnego chłopaka z soczyście zielonymi tęczówkami i burzą ciemnobrązowych loków ujarzmionych cudem dzięki niewielkiemu kawałkowi materiału, który z zimną krwią pochylał się nad ciałem bezbronnej dziewczyny, by po krótkiej, zapewne nic dla niego nie znaczącej chwili, wbić tępy nóż prosto w jej serce. Jego oczy gwałtownie zmieniły barwę, by jeszcze bardziej podkreślić płonącą w nim żądzę mordu. Nawet teraz, będąc podatna jedynie na swoją „kreatywność” , wzdrygnęłam się. Ten obraz mnie prześladował i naprawdę miałam dosyć.
      Moje myśli cały czas krążyły wokół Harry'ego. Słowa wypowiedziane przez Tylera były tak nieprawdopodobne, że z trudem brałam je za prawdziwe. Nie chciałam wyobrażać sobie go jako chłopaka zadającego krzywdę własnej siostrze. To było wprost niedorzeczne! Widziałam przecież z jakim uczuciem spojrzał na zdjęcie rodziny, kiedy wyrwał mi je z rąk w swoim mieszkaniu. Przez ten moment, kiedy miałam z nim styczność, zaczynałam dostrzegać w Harrym chociaż odrobinę dobra. Miał ogromny sentyment do tej fotografii. Na pewno tęsknił za postaciami na niej.
          Owszem - był porywczy, arogancki oraz niedelikatny, ale posiadał również drugie oblicze. Był także chłopakiem, przy którym potrafiłam się śmiać i z którym słuchałam dobrej muzyki. Można by nawet powiedzieć, że czułam się przy nim bezpieczne, mimo tego, że mnie krzywdził. Jego zachowanie usprawiedliwiałam tym, że Harry musiałby nauczyć się po prostu kontrolowania swojego gniewu, ale nie sądziłam, że porywczość Stylesa wynikała z pewnego zdarzenia.
                Z a b i ł.
          To jedno słowo dręczyło mnie od chwili, odkąd Tyler wypowiedział je minionej nocy. Nie pamiętam nawet, kiedy moja stopa znalazła się na hamulcu i dlaczego tak gwałtownie zatrzymałam samochód. Mogłam nas zabić! Kiedy Tyler rzucał pod nosem wiązankę przekleństw – ja najzwyczajniej się wyłączyłam, a mój umysł wypełnił się scenariuszami dotyczącymi zabójstwa siostry Harry’ego. W tamtym momencie nic nie było dla mnie zrozumiałe, zresztą teraz też nie.
          Wychodząc z łazienki, pokierowałam się do sypialni, gdzie na łóżku siedział Tyler, bawiący się z moją kotką. Chłopak został na noc, aczkolwiek nie chciał pokazać zniszczonego samochodu swojemu ojcu. Na dodatek jego prawe oko było podbite i sine. A teraz doszły jeszcze zadrapania na ręce i na prawym policzku.
               -Jeszcze ci mało? – spytałam obojętnie.
               Miałam do niego żal, jeszcze większy niż do siebie. Dlaczego mi nie powiedział?
       Z przyniesionej z łazienki apteczki wyjęłam wodę utlenioną i waciki. Dałam mu tym samym do zrozumienia, aby się do mnie przybliżył, więc posłusznie przegonił zwierzaka ze swoich kolan. Następnie nalałam piekącego płynu na biały opatrunek i z niezauważalną premedytacją przycisnęłam mocno do jego skóry. Syknął, ale się nie poruszył, lekko przymknąwszy oczy.
Oczywiście! – Drażniło go pieczenie wywołane dezynfekcją ran, natomiast wczoraj sam jak głupi rwał się do bójki ze Stylesem. Idiota.
          W końcu skończyłam się nad nim pastwić i usiadłam przed Tylerem po turecku z tubką fluidu w dłoni. Wycisnęłam trochę na palec i przyłożyłam do jego twarzy w celu zamaskowania śladów pobicia. Ledwo go dotknęłam, a telefon zaczął wibrować mu w kieszeni, dlatego oderwał się na chwilę, by odczytać wiadomość.
          - Och, nie! - Jęknął nagle, więc spojrzałam na niego pytająco. – Zapomniałem o rodzinnym zjeździe u dziadków…
          Zaśmiałam się, wspominając jego opowieści o tych żenujących spotkaniach. Bliscy chłopaka średnio co pół roku zjeżdżali się w rodzinnym domu dziadków i spędzali wspólnie cały weekend. Tyler nigdy nie przepadał za tym, bo uważał, że to całkowicie sztuczne - mężczyźni chcieli jedynie udowodnić, kto prowadzi najkorzystniejszy biznes, czy którego samochód jest najlepszy. Natomiast kobiety przechwalały się swoimi nowymi nabytkami w postaci najdroższych ubrań i pięknej biżuterii czy satysfakcjonujących je przeżyciach. Jemu zaś pozostawało znosić swoje rozpieszczone kuzynki i upierdliwych kuzynów, z którymi ani razu nie znalazł nici porozumienia. Wywodzili się z tej samej rodziny, a nawet nie mieli o czym rozmawiać. Przykre, zważywszy na to, że Tyler stawiał bliskich na pierwszym miejscu.
Podobnie było ze mną i Faith. Różniłyśmy się od naszych krewnych, dlatego też nie uśmiechało nam się ani trochę z nimi spotykać. Byłyśmy zupełnie różne od kuzynek, z którymi jedynie wiązała nas liczba zer na koncie. Dla mnie i Faith nie miała większego znaczenia, jednakże dla nich pieniądze były dosłownie wszystkim. Po każdych piętnastu minutach miałyśmy dosyć, dlatego też najczęściej się ulatniałyśmy, co skutkowało sprzeczkami z rodzicami, którym nie odpowiadało nasze zachowanie. Trudno, musieli się do niego przyzwyczaić.
             Dostałam w głowę z poduszki, a Tyler patrzył na mnie spod byka. Wróciłam myślami do niego i jeszcze bardziej się roześmiałam. Uderzyłam go w zamian drugą poduszką i się skrzywił, ponieważ trafiłam w jego poobijane żebra. Natychmiast spoważniałam i zaczęłam go przepraszać, ale ten zdawał się tylko udawać, bo po chwili podśmiewał się ze mnie triumfalnie.
               - Mogę zostawić samochód u ciebie? Moi rodzice nie mogą zobaczyć go w takim stanie.
Myślałam już o tym wcześniej, w końcu byłam mu winna jakąś rekompensatę. Nadal się złościłam, jednakże nie zapomniałam o tym, dlaczego jego twarz napuchła, a miejscami przybrała fioletowej barwy. To wszystko było po części moją winą. Choć Tyler uważał to za bujdę, ja cały czas obwiniałam się, że zabrałam go na te wyścigi. Gdybym była mądrzejsza, sama bym się tam nie pojawiła. A teraz nie dość, że sam nie wyglądał najlepiej, to jego samochód nie przypominał ani trochę luksusowego auta. Białe Audi potrzebowało prostowania karoserii, a ja mogłabym się tym zająć, podczas gdy on będzie poza miastem.
              - Jasne, chciałam zabrać go dziś do mechanika - odparłam.
              - Sky, ratujesz mi życie - uśmiechnął się z ulgą, a ja przewróciłam zabawnie oczami. - Dzięki. Widzimy się w szkole - przytulił mnie na pożegnanie, a ja delikatnie go uścisnęłam, nie chcąc narazić jego posiniaczonych miejsc. Odchylił się, by spojrzeć jeszcze raz na moją twarz, a ja posłałam mu ciepły uśmiech. Zrobiło się trochę niezręcznie, nawet bardzo. Przynajmniej dla mnie, ponieważ swój wzrok zawiesił na moich ustach i domyślałam się, co mogło mu po głowie chodzić. Odchrząknęłam znacząco, pokazując mu tym samym, że to niestosowne.
Czemu znowu próbował? Wyraziłam się jasno i nie miałam ochoty powracać do tego tematu. Postępowałam egoistycznie, nie zważając w ogóle na jego uczucia, jednak nie chciałam mu dać nawet cienia szansy na ewentualny związek. To zraniłoby go jeszcze bardziej. Tyler był moim przyjacielem i łączyły nas jedynie stosunki brat-siostra. Nie zamierzałam tego zmieniać.
        - Do zobaczenia! - zawołałam za nim, kiedy wychodził z mojego pokoju i zamknęłam drzwi.

[Harry's pov]

          Przymknąwszy oczy, odchyliłem głowę do tyłu i zaciągnąłem się papierosem tak, aby całe moje płuca wypełnił drażniący dym. Żeby bicie serca choć trochę się uspokoiło i żebym mógł spokojnie pomyśleć. Absurdalne. Niby jak papierosy mogłyby mi w tym pomóc?
Zaśmiałem się głośno ze swoich idiotycznych oczekiwań. Przez cały dzień chodziłem rozdrażniony, jakby coś nie pozwalało mi normalnie funkcjonować. Byłem pewien, że to przez to wczorajsze spotkanie z tym snobem. Myślałem, że po ostatnim starciu już nigdy nie pokaże się na Speed Drift. Pomimo tego, przyszedł wczoraj i to w dodatku ze Sky, co jeszcze bardziej podsyciło we mnie płomień nienawiści. Miał szczęście, że chłopaki odciągnęli mnie od niego, bo inaczej skończyłby pod ziemią.
          Od zawsze działał mi na nerwach i od kiedy pamiętam – zawsze obracał się w towarzystwie najlepszych dziewczyn. Szkoda tylko, że wcześniej czy później, każda kończyła ze mną w mojej sypialni. Biedny Tyler. Żałowałem, że mu wczoraj bardziej nie przyłożyłem. Żałowałem, że wcześniej nie przespałem się ze Sky, to byłby cios poniżej pasa. Tylko ślepiec nie zauważyłby, jak bardzo była dla niego ważna.
Szybko zgasiłem papierosa w popielniczce, kiedy usłyszałem wjeżdżający do hali samochód. Byłem pewien, że to mój szef przyjechał z brakującymi częściami. Znudzony odłożyłem naczynie w biurze i powróciłem na warsztat. Ku mojemu zdziwieniu to nie był szef, tylko białe Audi. Dokładnie to, które wczoraj sam rozwaliłem. Silnik zgasł, a ze środka wyłoniła się brunetka, której nigdy nie spodziewałbym się tutaj zobaczyć. Miała najzwyczajniej w świecie pecha i teraz bez wątpienia pluła sobie w brodę.
           -Kogo my tu mamy? - zakpiłem, kiedy ona rozglądała się za jakimkolwiek mechanikiem.
Odwróciła się w moją stronę i zupełnie odjęło jej mowy, a ja jeszcze bardziej pogłębiłem swój uśmiech. Rozchyliła usta, a brązowe oczy się powiększyły. Wyglądała uroczo. Tak bezbronnie.
Zdawałem sobie sprawę z tego, jak bardzo mieszałem w jej życiu, co widocznie bardzo ją męczyło, ale to nie sprawiało, że zamierzałem przestać. Ta dziewczyna była po prostu interesująca, a granie jej na nerwach stało się jednym z moich ulubionych zajęć, jak nie celem.
          Zmieszanie na twarzy Sky zaczęła zastępować złość, dlatego odezwałem się, zanim zaczęłaby wiązankę przekleństw:
          -Przyjechałaś do mnie dlatego, że ja miałem trzymać się z daleka? – zagryzłem wargę, obserwując z satysfakcją mimikę jej ślicznej buźki. - Zdajesz sobie sprawę z tego, że nie naprawiam niczego, co sam zepsułem? - uniosłem w górę prawą brew, mierząc wzrokiem samochód, by potem przenieść spojrzenie na jej oczy. Widziałem jak z irytacji zacisnęła szczękę i zmarszczyła czoło. Zastanawiała się nad odpowiedzią, a ja w tym czasie lustrowałem jej wygląd.
Wyglądała na zmęczoną, ale nawet to nie zabrało jej uroku. Nadal mnie pociągała.
             - Zdajesz sobie sprawę z tego, że nawet bym ci na to nie pozwoliła?
              I cały mój dobry humor wyparował.
          Wiedziałem, że nie chodziło jej o to pieprzone Audi. Jak zwykle rzucała dwuznacznymi tekstami. Boże, tylko ona doprowadzała mnie do szewskiej pasji!
          Inteligentnie przekazała mi, że miała na myśli moje wczorajsze zachowanie. Zniszczyłem naszą relację, jeśli tak w ogóle można było nazwać stosunki między nami. Zdążyła już się trochę do mnie przekonać. Pamiętam jej tajemniczy uśmieszek, kiedy wychodziła z mojego samochodu po zgodzeniu się na spędzenie ze mną jednego dnia. Zatriumfowałem wtedy, byłem o krok bliżej spełnienia mojej zachcianki. W sumie nie, cofnij – zachcianek.
I sam nie wiem dlaczego, ale poczułem wtedy pewną ulgę. Ulgę, ponieważ po raz pierwszy ktoś naprawdę wyraził chęć przebywania ze mną. Nawet jeśli po tym miałbym dać jej spokój. Wiedziałem, że tylko tak powiedziała. To była w końcu cała Skyler. Przecież duma nie pozwoliłaby przyznać jej się przede mną, że sama tego chciała. Ta dziewczyna była dla mnie jedną, wielką zagadką.
Zawsze otaczałem się masą przyjaciół, ale większość z nich trzyma się blisko mnie ze względu na moją reputację, a dziewczyny po prostu oczekują doświadczeń w postaci ostrych wrażeń, szczytując dzięki moim zdolnościom, nawet do trzech razy pod rząd jednej nocy w mojej sypialni. A wszystko po to, by móc później „pochwalić się” koleżankom, że stały się dziwkami Harry’ego Stylesa, dokładnie na własne życzenie. Okrutne, ale prawdziwe.
Skyler to zupełnie inna bajka. Banalne, ale tak po prostu było. Nie bała się mi przeciwstawić i potrafiła dobrze przygadać, jeśli coś jej się nie podobało. Moje aroganckie zachowanie nie robiło na niej żadnego wrażenia, a nawet ją zrażało. Zupełnie inaczej, jak na innych dziewczynach, które marzyły o tym, aby być przy boku złego chłopaka. Nie lubiła, kiedy rzucałem podtekstami na temat seksu, czy kiedy dotykałem ją w bardziej czuły sposób. Była wrażliwa i delikatna. Była przeciwieństwem wszystkich dziewczyn, które przewinęły się przez moją sypialnię.
Jednak nie darzyłem jej żadnym uczuciem. Miłość była dla mnie bzdurą, to pojęcie dla mnie nie istniało. Lubiłem jednorazowe przygody i nigdy nie myślałem, aby się z kimś związać. Nie wyobrażałem sobie życia, w którym dziewczyna by mnie kontrolowała i ograniczała. Przyznam, że Sky mnie zaintrygowała na tyle, aby się nią na dłużej zainteresować. Tym bardziej, że Tyler najwyraźniej się o nią starał. Ale to nie zmieniało faktu, że nad uczuciami górowały potrzeby. Nie byłem idiotą, by dać podporządkować się jakiejś pannie. Wolałem sam panować nad swoim życiem.
          - To co miało miejsce wczoraj jest sprawą między mną a Smithem – powiedziałem na jednym wdechu tonem niewyrażającym sprzeciwu.
Dziewczyna już się zawracała i otwierała drzwiczki od samochodu, jednak po moich słowach zaprzestała tych czynności. Zatrzymała się i spojrzała na mnie wymownie, mrużąc gniewnie oczy i się odezwała:
            - Chcesz mi powiedzieć, że mam tolerować to, że bijesz mojego przyjaciela, bo to nie dotyczy mnie? Tak.
            - Miałem powody, żeby to zrobić.
            Prychnęła.
            -Cóż, nie obchodzi mnie to wcale. Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego.
Szybkim krokiem podszedłem do niej i obróciłem gwałtownie do siebie, kiedy miała zamiar wsiąść do samochodu. Wydała z siebie dziwny dźwięk i równie dziwnie na mnie spojrzała. Oparłem się o zniszczoną, miejscami wgniecioną maskę i tym samym zamknąłem ją w swoim uścisku. 
        - Masz zamiar teraz uciec? Dlaczego ze mną nie porozmawiasz, Sky? - Powiedziałem cicho, nie spuszczając wzroku z jej oczu.
Po tym, jak na mnie patrzyła, mogłem śmiało stwierdzić, że była wystraszona. Typowe. Jednak w jej tęczówkach skrzyły się także małe ogniki, podsycające złość w tej małej osóbce. Zilustrowałem ją ponownie i kątem oka zauważyłem purpurowego siniaka na ramieniu dziewczyny. Automatycznie się odsunąłem, nadal nie wypuszczając jej z objęć.
          -Nie mamy o czym rozmawiać, Harry – wyszeptała, unikając mojego wzroku. - Chcę, żebyś dał mi spokój. 
          -Wcześniej nie miałaś oporu, by wsiąść do mojego samochodu. 
        -Wcześniej nie pobiłeś mojego przyjaciela - warknęła. Za każdym razem, gdy mówiła o tym pieprzonym Tylerze, była na mnie zła. Musiałem pamiętać o tym, by dobrze skopać mu tyłek. Ponownie. 
          -Przestań go do nas mieszać. 
          -Nie ma żadnych nas, pozwól mi odjechać!
          -Dlaczego?! - Uniosłem głos, a jej tęczówki rozszerzyły się w strachu.
Miałem gdzieś, jakie emocje w niej wywoływałem. Denerwowała mnie swoją świętością. Jedno pobicie nie było przestępstwem, nie musiała robić ze mnie potwora i uciekać. Gdyby nie wczorajszy dzień, pewnie przyjechałbym do niej po pracy i zabrał ją w miejsce, gdzie mógłbym dobrać się do jej smakowitych ust. 
          -Jesteś niebezpieczny – wymamrotała ochryple. 
          -Nie pieprz - fuknąłem.
Odepchnąłem się od maski samochodu, by przejść kilka kroków, przeczesując przy tym nerwowo włosy i wcale tego nie kontrolując – ciągnąc za ich końcówki. Nie zważałem na ból, jaki sam sobie zadawałem, tylko rozmyślałem nad jej słowami. „Niebezpieczny”? Serio? Bo co, bo pobiłem jej „przyjaciela”? Była śmieszna i nawet o tym nie wiedziała. Czyżby na pewno tylko się przyjaźnili?
Dziewczyna w tym czasie zdążyła wsiąść do samochodu i zamknąć drzwiczki, zanim z powrotem bym je otworzył.
          - Powiedz mi , niby w jaki pieprzony sposób jestem niebezpieczny? – Zakpiłem, odwracając się w jej stronę. Warkot włączonego silnika rozległ się po pomieszczeniu, przyprawiając mnie o irytację. 
              -Powiedz mi, co stało się z twoją siostrą – rzekła niepewnie.
W jej głosie dało się wyczuć nutkę strachu. Otworzyłem szerzej oczy i zdenerwowany kopnąłem mocno w oponę samochodu. Nie mogła się o tym dowiedzieć. Nikt tutaj nie wiedział o tamtej nocy. Wprawdzie krążyły plotki, ale kto w nie wierzył? Przyjechałem tutaj, by zapomnieć i uwolnić się od spoglądających na mnie przenikliwie ludzi. Potrafili jedynie bezpodstawnie osądzać. Gówno wiedzieli o mnie, o mojej siostrze i o tamtym zdarzeniu. Gówno!
Jedynie Niallowi i Zaynowi powiedziałem, bo tylko im byłem w stanie zaufać. Pomogli mi bardzo i znacznie podnieśli na duchu, za co byłem im ogromnie wdzięczny. Wiedziałem, że śmierć siostry i jej chłopaka była moją winą, pomimo tego, że ciągle sam siebie starałem w pewien sposób usprawiedliwiać. Gdybym tylko mógł cofnąć czas, tak bardzo mi jej brakowało…
          -Sky, do cholery! - Krzyknąłem i rzuciłem się do biegu, by spróbować ją zatrzymać, kiedy wyjeżdżała z warsztatu. Zrezygnowany machnąłem bezradnie rękoma i zatrzymałem się, by patrzeć na oddalający się samochód.
Obiecałem sobie, że gdy tylko spotkam Smitha - rozniosę go w powietrze. Dosłownie. Za każdym razem, kiedy się zjawia, sprawia mi tylko same problemy. Nienawidziłem go, zresztą ze wzajemnością. Po cholerę przybliżył jej historię mojego najgorszego dnia w życiu? Nic na ten temat nie wiedział. Nikt tutaj nie miał nawet pojęcia, jak było naprawdę. Ludzie perfidnie rozgadywali nieprawdę, tworząc w ten sposób idiotyczne plotki.
A teraz na dodatek Sky „nie” wie. Pierdolę to. Ta sytuacja mnie już naprawdę zmęczyła. Musiałem jak najszybciej dowiedzieć się, co ten dureń jej dokładnie powiedział. Stwierdziła, że jestem niebezpieczny, więc śmiało mogłem założyć, że myślała, że ją zamordowałem. Na samą myśl ukłuło mnie w sercu. To tak cholernie bolało… Te wszystkie wspomnienia związane z nią były nie do zniesienia. Ta pierdolona tęsknota za siostrą dawała mi we znaki. Gdybym tylko mógł przywrócić ją do świata żywych… Czemu musiało paść akurat na nią, a nie na mnie?
Gemma była dla mnie najważniejszą osobą na świecie. Po jej śmierci jeszcze bardziej to sobie uświadomiłem. Zachowywała się jak moja matka, więc byłem szczęściarzem, mając je dwie przy sobie. Od dzieciństwa mieliśmy dobry kontakt. Zburzyliśmy stereotyp o nieznośnym rodzeństwie. Nie potrafiliśmy żyć w niezgodzie. Nie znaliśmy tego pojęcia. Byliśmy ze sobą bardzo bisko, zwierzałem jej się ze wszystkiego – ona jedyna wiedziała o pierwszej dziewczynie, pierwszym pocałunku. W głowie nadal miałem jej rady, serce pękało mi na samą myśl, że już nigdy nie usłyszę jej delikatnego głosu. Nie raz nie spałem całą noc, tylko myślałem właśnie o niej. O Gemmie, najlepszej siostrze na świecie. Najlepszej pod każdym względem. Tak bardzo mi jej brakowało. Tak bardzo nie mogłem przyzwyczaić się do jej nieobecności. Tak bardzo…
Pospiesznie otarłem pojedynczą łzę, w szybkim tempie spływającą po mojej twarzy. Nie mogłem pozwolić sobie na słabość. Nie teraz, nie tym razem. Nie chciałem by emocje wzięły górę.
Ze złością kopnąłem niewielki kamień leżący na podjeździe i wróciłem do warsztatu, gdzie z całej siły uderzyłem pięścią w betonową ścianę.
          -Kurwa! – syknąłem.
Ręka zabolała mnie niemiłosiernie, a biały proch przybrudził jeszcze bardziej robocze ubranie. Zbliżyłem się do biurka i drżącymi rękoma wyjąłem z białego pudełka papierosa, po czym mocno się nim zaciągnąłem. Potrzebowałem odpoczynku, chwili wytchnienia. Nie dawałem już rady, te wszystkie wspomnienia za bardzo bolały. Musiałem wyjechać, odwiedzić ją i na nowo uporządkować wszystkie sprawy. Byłem jej to winien.

*przeczytane ? - > skomentuj : )*

♥ DZIĘKUJCIE MOJEJ NAJLEPSZEJ, NAJUKOCHAŃSZEJ BECIE -AGNIESZCE, BO GDYBY NIE ONA TEN ROZDZIAŁ BYŁBY O POŁOWĘ KRÓTSZY. ♥

17 komentarzy:

  1. Rozdział zajebisty! Zrobiło mi się szkoda Harrego. Na prawdę, widać że chłopak cierpi. I jeszcze te plotki krążące na temat tego co zrobił. Mam nadzieję, że sobie wszystko ze Sky wyjaśnią, swoją drogą to jestem ciekawa czy Sky mu uwierzy. Czekam na kolejny rozdział, pozdrawiam Asiek:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie mi sie podoba i niecierpliwie czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak czytałam pov Harrego to zrobiło mi się tak bardzo smutno jakoś :(

    OdpowiedzUsuń
  4. jej, no nareszcie! <3
    Biedny Harry... przykre.
    Mam nadzieję, że spędzą ze Sky razem jeden dzień, tak jak chciał. Strasznie jestem ciekawa jak to przeminie! :D

    Powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Swietny rozdział :) jejku jak Harry cudownie opowiada o swojej siostrze ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny rozdział. Harry ma serducho.
    Czekam na kolejny rozdział.
    Ściskam i całuję.

    OdpowiedzUsuń
  7. mmmm opłacało się tyle czekać, cieszę się że udało ci się napisać ten rozdział! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Jesteś cudowna :)Kocham tego bloga i czekam na nn !!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudo!!!!! Wiesz, ze masz ogromny talent? ;*
    Współczuje Harremu, nawet jeśli jest on winny śmierci swojej siostry. Widać, że cierpi z tego powodu i żałuje. :C
    Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  10. genialny G E N I A L N Y kocham to opowiadanie <33

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeju...płacze... a powie mi ktoś czy oni już mieli jakieś ( if ju noł łot aj min ) zbliżenie...takie no

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudowne! Prawie płakałam przy czytaniu!
    czekam na następny!!!
    http://nietuzinkowe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedy następny??
    Kicia

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak to nic nie czuje do Sky!? Zrobiło Mi się smutno z tego powodu i jeszcze bardziej gdy przeczytałam o śmierci Gemmy i jak bardzo za nią tęskni ale Harry też sprawia ból innym więc tak czy siak jestem na niego zła że jeszcze się nie zakochał w Sky i nie chce by zbliżał się do Tylera. Rozdział świetny zresztą jak wszystkie ale był smutny i uroniłam kilka łez co pewnie zabrzmi dziecinnie ale jest to smutne nie mogę doczekać się następnego rozdziału <3 Pozdrawiam xx. Jeszcze do tego rozdziału słuchałam https://www.youtube.com/watch?v=UBk6228JekI że jeszcze bardziej posmutniałam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedy next?????

    OdpowiedzUsuń
  16. Zapraszam do mnie zajfajny blog + http://vampirepeopleninadobrev.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  17. Super *.*
    Kiedy nastepny?! ;)

    OdpowiedzUsuń