sobota, 1 marca 2014

SEVEN

         Wpatrywałam się tępo w zegarek na ścianie i niecierpliwie czekałam na dzwonek. Znudzona postukiwałam długopisem o zeszyt, w efekcie czego profesor posłał mi już kilka krzywych spojrzeń. Było mi to całkowicie obojętne. W ogóle się nimi nie przejmowałam, co jakiś, czas wertując bez najmniejszego powodu kartki w zeszycie. Z jakiejś przyczyny nie mogłam przestać. 
         Westchnęłam pod nosem, myśląc o przerwie na lunch, która po dwóch pełnych godzinach nauki była mi teraz niezwykle potrzebna. Rozglądając się po sali i przy okazji obserwując moich równie znudzonych jak ja rówieśników, napotkałam wzrokiem Tylera.
         Przez dłuższy czas wpatrywał się we mnie obojętnie, a po chwili obiektem jego obserwacji stał się stary Parker.  Do końca lekcji nie spojrzał już na mnie ani razu. Natomiast ja do końca lekcji rozmyślałam już tylko o nim.
         Był zły za to, że go unikałam. Właściwie nie rozmawiałam z nim od czasu tego nieszczęsnego pocałunku.  Żałowałam, że dopuściłam do tej sytuacji. Po tym wydarzeniu nie czułam się z tym najlepiej, jednakże takie zachowanie wydawało mi się w tych okolicznościach odpowiednie. Przynajmniej tak samą siebie usprawiedliwiałam.
         Widywaliśmy się w szkole jedynie przelotnie, bo kiedy go zauważałam, pospiesznie oddalałam się na drugi koniec budynku. To było dziecinne z mojej strony i zdawałam sobie sprawę z tego, że raniłam go w ten sposób, ale bałam się z nim porozmawiać. Patrząc z perspektywy czasu, dochodziło do mnie, że ten pocałunek nic nie znaczył, ponieważ zdarzył się, kiedy byłam pod wpływem silnych emocji oraz alkoholu i najprawdopodobniej przeżywałam go za bardzo. Martwiło mnie tylko to, że Tyler mógł inaczej to wszystko odebrać.
         Postanowiłam wreszcie to zakończyć. Nie mogłam go przecież wiecznie unikać - był moim przyjacielem. A ja w tym momencie nie zachowywałam się tak, jak na przyjaciółkę przystało. Byłam winna mu rozmowy i zmiany zachowania. Musiało wszystko wrócić do normalności, bo to co się teraz działo - nią nie było.
           Od razu po dzwonku, jako jedna z pierwszych, zerwałam się z krzesła i biorąc swoje książki do ręki, podeszłam do chłopaka, by razem z nim spędzić czterdziestominutowy lunch. Tęskniłam za naszymi relacjami sprzed feralnej imprezy.
           - Postanowiłaś przestać mnie ignorować? - Spojrzał na mnie zaskoczony i jednocześnie rozbawiony, kiedy pojawiłam się tuż przed nim, jak gdyby nigdy nic.
          Poczułam się zażenowana, dlatego spuściłam głowę w dół, by ukryć czerwieniejące się policzki.
          - Przepraszam, Ty – niewinnie się uśmiechnęłam, marszcząc przy tym czoło ze zdenerwowania. Chłopak objął mnie ramieniem i poprowadził nas w stronę stołówki.  Po chwili splótł ze sobą nasze ręce i potarł wewnętrzną stronę mojej dłoni swoim kciukiem. Zatrzymał się przed wejściem i obrócił mnie do siebie.
          Ucieszyłam się na ten gest. Przypomniał mi o naszej przyjaźni i fakcie, że zawsze mogłam niego liczyć.
           - Skyler, nie musisz mnie unikać, tylko z tego powodu, że cię pocałowałem. Właściwie powinienem przeprosić, wykorzystałem twój stan, ale nie mogłem się powstrzymać, rozumiesz? Wiem, że dałaś mi jasno do zrozumienia, że chcesz być tylko moją przyjaciółką i przyjąłem to do wiadomości, ale to i tak nie zmienia faktu, że mi się cholernie podobasz. - Wzruszył jak gdyby nigdy nic ramionami i podrapał się jedną ręką po karku, drugą umieszczając w kieszeni swoich obcisłych spodni.
          Spojrzał na mnie z góry, jakby nadal się gniewał, ale już po chwili roztrzepał dłonią moje włosy i zaczął chichotać. Odetchnęłam z ulgą, bo w końcu wyjaśniłam najbardziej trapiącą mnie od tygodnia rzecz i naprawdę cieszyłam się, że mogłam znów swobodnie spędzać czas z Tylerem.

           Trzymając zapełnione jedzeniem tacki, podeszliśmy do naszego ulubionego stolika, gdzie czekały już Perrie z Faith. Byłam zadowolona z faktu, że nasze relacje w końcu powróciły na właściwy tor, a między mną i chłopakiem nie było ani odrobiny niezręczności.
          Rozmawiałam z nim i będąc całkowicie pochłonięta naszą konwersacją, praktycznie nie zwracałam nawet najmniejszej uwagi na przyjaciółki, które zresztą również się sobą zajęły. Miałam z chłopakiem dużo do nadrobienia. Pragnęłam opowiedzieć mu o wszystkim, jednak w pewnym momencie naszą rozmowę zagłuszyły dzwonki telefonów - mojego i dziewczyn.

          Piątek wieczór oznacza tylko jedno - Speed Event ! 8PM na Brooklands, nie może cię zabraknąć !

          Przeczytałyśmy jednocześnie, po czym spojrzałyśmy na siebie dosyć zmieszane. Wiadomość przyszła od nieznanego numeru i pozostało mi tylko domyślać się, czemu wysłano ją do mnie. To, że byłam raz i zupełnie przypadkowo na wyścigach, nie oznaczało, że potrzebowałam teraz tego typu zaproszeń.
           - Zdecydowanie idziemy! - rzuciła entuzjastycznie Perrie, a moja siostra jej radośnie zawtórowała. W czasie, kiedy patrzyły na mnie błagalnie bym się zgodziła, mi przez głowę przechodziło wówczas wiele myśli. Wiedziałam, że nie powinnam była się tam pojawiać, chociażby ze względu na samego Harry'ego czy tę pustą blondynkę - Liv, jednakże po krótkim przemyśleniu sprawy stwierdziłam, że nadszedł czas najwyższy, bym zaczęła sama kontrolować swoje życie i nie pozwalała, by ktoś miał nad nim jakąkolwiek władzę. Jeśli tego chciałam, to właśnie to zamierzałam zrobić.
           - Idziemy - przygryzłam wargę, uśmiechając się do nich, a po chwili we trójkę przybiłyśmy sobie po piątce.
          Zdezorientowany Tyler przyglądał nam się, nie wiedząc o czym mówiłyśmy i zaczął domagać się wyjaśnień. Pokazałam mu wiadomość, a jego mina po przeczytaniu nadesłanej treści nie była już taka sama.
          W sekundę jego twarz stężała, a w oczach pojawił się gniew. Zmarszczył brwi i chwycił zębami swoją dolną wargę. Coś było nie tak - Tyler się tak nigdy nie zachowywał.
          Jego twarz na nowo przybrała łagodnego wyrazu, kiedy złapał moje wlepione w niego spojrzenie. Od razu doprowadził się do porządku. Wygiął usta na coś w rodzaju uśmiechu i odłożył moją własność na stolik. Zachował się co najmniej dziwnie.
           - Speed Event? Nie wiedziałem, że to się jeszcze dzieje – burknął, a ja pełna zdziwienia uformowałam usta w literkę ‘o’.
          Jeszcze? Stawałam się coraz bardziej zaskoczona. I coraz bardziej zaintrygowana. Co stało za jego tajemniczą postawą? O czym mi nie powiedział?
           - Powinieneś jechać z nami, Tyler - zaproponowałam, posyłając mu swój najbardziej uroczy uśmiech, któremu nigdy nie mógł się oprzeć.
          Chciałam, żebyśmy znów spędzali tak wiele czasu, jak do niedawna było i musiałam szczerze przyznać, że czułabym się tam bezpieczniej z przyjacielem płci męskiej u boku. Poza tym chciałam również poznać powód jego chwilowego rozdrażnienia, tym bardziej, że z natury byłam bardzo ciekawską osobą.
          Przyjaciel analizował tę myśl przez trochę dłuższy moment, tak jakby coś go hamowało. Tak jakby nie chciał brać w tym udziału.
           - Dobra. Zobaczę jak bawią się prawdziwe dzieciaki - odparł ironicznie, przewracając oczami i zanurzył swój plastikowy widelec w sałatce. Wplotłam dłoń w jego bujne, brązowe włosy i poburzyłam je jeszcze bardziej.
          Nie mogłam się doczekać.

         Brooklands od lat stało opuszczone, rzadko kiedy pojawiali się tu jacykolwiek ludzie. Był to pierwszy, stały tor wyścigowy na świecie i to właśnie tutaj odbyły się pierwsze wyścigi Grand Prix Wielkiej Brytanii. Dzisiaj miejsce to jedynie  nieliczni kojarzyli i jak na razie – nikt nie kwapił się, by teren wykupić. Więc wcale się nie dziwiłam, że co jakiś czas akurat tutaj odbywały się Speed Events. I najpewniej będzie tak do czasu, dopóki nie zjawi się policja. Rzecz jasna - po każdej takiej akcji miejsce wyścigów było zmieniane.
           A wiedziałam o tym, bo lubiłam orientować się w rzeczach, z którymi nie miałam nic wspólnego, więc nie sprzeciwiałam się, kiedy Faith opowiadała mi o Niallu i jego pasji. Nie zniechęcałam się nawet wtedy, kiedy wspominała o Stylesie i tlenionej pannie, która mu najczęściej towarzyszyła.
          Tyler zaparkował swoje Audi między innymi, lśniącymi samochodami, ale mimo tego – jego i tak robił największą furorę. Biała karoseria wyróżniała się z tłumu, dlatego też bez obaw mogliśmy oddalić się gdzieś dalej, nie myśląc o zgubieniu auta. Kroczyliśmy wolno między nieznajomymi ludźmi, szukając wzrokiem Perrie i Faith, które zabrały się z Zaynem i Niallem.
           - Tam są - pociągnęłam chłopaka za rękę, zauważając dziewczyny, które intensywnie machały w naszą stronę. Zapewne spostrzegły nas już wcześniej.
          Zwolniłam nieco tempa, gdy zza chłopaków wyłonił się nagle zainteresowany Harry. Kiedy mnie zobaczył, cała jego sylwetka momentalnie się napięła. Zacisnął dłonie w pięści i pewnym krokiem zaczął zmierzać w naszą stronę. Przestraszyłam się, nie wiedząc czego mam się spodziewać. Zdziwiłam się, gdy zdałam sobie sprawę, że jego chłodny wzrok nie skupiał się na mnie, lecz na osobie idącej u mojego boku.
          Nie wiedziałam, jak to zinterpretować. Czyżby przez Stylesa przemawiała zazdrość? Nie, to przecież niedorzeczne. Jednak, jak inaczej wytłumaczyć jego prośbę o spotkanie?
          Zakpiłam z własnych myśli. Co mi odbiło, aby tak w ogóle pomyśleć?
            - Co ty tutaj, kurwa, robisz? - Warknął zielonooki, wpadając na Tylera, w efekcie czego ten zatoczył się do tyłu. Zaśmiał się pogardliwie i zmierzył go z góry do dołu. - Czyżby tatuś kupił ci nowe autko? – Spytał, zauważając połyskujące srebro w dłoniach mojego przyjaciela.
          Mocniej zabiło mi serce. Właśnie poznałam powód dziwnego zachowania Tylera po przeczytaniu esemesa. Zważając na wszelkie aspekty – żałowałam, że tak szybko to się stało. W tej chwili, w tym miejscu. Okoliczności nie wróżyły niczego dobrego.
          - Nie. A tobie Harry? - Ty uśmiechnął się arogancko i założył ręce na klatce piersiowej. – Ach! Sorry, stary - zapomniałem, że twój tatuś się ciebie wyparł.
          Mrugnęłam dwa razy. Wpatrywałam się w tą sytuację zmieszana i bardzo zaskoczona. Oni się znali, a do tego szczerze nienawidzili. Tyler wiedział coś o rodzinie Harry'ego i postanowił wyciągnąć to na wierzch. Nie popierałam zachowania przyjaciela. Nie powinien był tego zrobić. I cokolwiek to miało znaczyć - wiedziałam, że wyprowadziło z równowagi bruneta.
          I się stało.
          Rozprostował dłonie, by zaraz z powrotem zacisnąć je w pięści, po czym wolno zrobił krok w kierunku mojego przyjaciela. Nie mogłam tak po prostu stać i się temu przyglądać. Nie chciałam dopuścić do kolejnej bójki, bo wiedziałam, że to nie skończyłoby się dobrze. Nie zważając na czyją porażkę – postanowiłam to przerwać.
           Podbiegłam do nich, stając pomiędzy nimi i naparłam dłońmi na twardą klatkę piersiową Harry'ego. Przeniósł swoje rozzłoszczone spojrzenie na mnie i dosłownie na sekundę złagodził je, by chwilę później ponownie mnie nim zniechęcić. Jednak tym razem nie poddałam się i zmierzyłam się z zimnem, intensywnie od niego emanującym. Oddychał ciężko i miałam świadomość, że w każdej chwili mógłby wybuchnąć i zrobić mi tym samym krzywdę. To jednak nie sprawiło, bym się odsunęła. Pokręciłam przecząco głową , uzmysławiając mu, że nie pozwolę na żadną bójkę.
           - Odsuń się, Skyler! - Warknął groźnie i złapawszy moje dłonie, odsunął je od swojego ciała.
          Zdenerwował się jeszcze bardziej, spostrzegając, że moja stanowcza postawa nie zmieniła się ani trochę. Chwycił mnie boleśnie za ramię i bez najmniejszego problemu odsunął ciało tak, że nie stało mu już na drodze. Zachwiałam się, tracąc równowagę, a moja ręka rozbolała mnie od mocnego ucisku. Potarłam ją parę razy, co nie uszło jego uwadze. Jednak Harry nie wyszedł z żadną inicjatywą przeprosin, stając już przy Tylerze, znacznie przewyższając go wzrostem.
          - Podobno potrafisz tylko pieprzyć, Smith. Może pokażesz, co potrafisz na torze?
          Widziałam determinację na twarzy Tylera i byłam pewna, że podejmie wyzwanie i zmierzy się ze Stylesem. Nie było wątpliwości co do wygranej osoby. Tutaj był tylko jeden mistrz i prawdę mówiąc - wątpiłam w jakiekolwiek szanse przyjaciela.
           Harry, nie czekając na odpowiedź, wyciągnął z kieszeni kluczyki i zaczął zmierzać w kierunku swojego samochodu. Nie mogłam uwierzyć, że to się działo. Nic nie rozumiałam. Podeszłam do Tylera i zatrzymałam go, odwracając go do siebie. Był rozgniewany, wytrącony z równowagi, dlatego też posłał mi niemiłe spojrzenie.
          - Nie rób tego - rzekłam rozpaczliwie.

Cień wahania na jego twarzy ostudził nieco moje obawy, jednak tak szybko, jak się pojawił –tak szybko zniknął. Ogarnęło mnie uczucie bezsilności. Nie mogłam już nic zrobić. Pozostało mi jedynie obserwowanie rozwoju sytuacji.
           - Nie zrozumiesz, Sky - mruknął cicho i zostawił mnie totalnie skołowaną pośród tłumu gapiów.
          Kiedy wsiadł do swojego Audi, zdałam sobie sprawę, że to naprawdę nie były żarty. Ogarnęła mnie rozpacz. Oni naprawdę chcieli się ścigać. Nie mogłam do tego dopuścić, przecież to się mogło źle skończyć.
           Zaczęłam biec w stronę odjeżdżającego samochodu, ale ten wyminął mnie z niezwykle szybką prędkością i wjechał na tor. Popędziłam tam i zaczęłam przepychać się przez ludzi, którzy wiwatowali usatysfakcjonowani z tego rozwoju wydarzeń. Ignorowałam ich pełne grozy spojrzenia i odgłosy niezadowolenia, kiedy uderzałam łokciami o ich ciała, by przedostać się na przód.
          Znane mi już Mustang Cobra i Audi R8 stały obok siebie na torze, a ich silniki wydawały głośny warkot. Jakaś dziewczyna wymachiwała przed nimi dwoma białymi flagami, a gdy pochyliła się w dół, zniżając je do ziemi, samochody ruszyły pozostawiając ze sobą kłęby dymu. Patrzyłam na to zdenerwowana i przestraszona myślami, które biły się w mojej głowie.
          Nie wiedziałam, że Tyler się ścigał, o ile to robił, ale z mojego punktu widzenia wyglądał jak zawodowca. Był na równej pozycji z Harrym i sekunda po sekundzie, jeden z nich wychodził na prowadzenie, by za chwilę znów pozostać nieco w tyle. Przy wejściu w pierwszy zakręt, samochody zniknęły z pola widzenia i mogłam już tylko snuć domysły. Ludzie byli naprawdę podekscytowani, a ja miałam wrażenie, że jeszcze wiele nie wiedziałam o moim przyjacielu.
          Znienacka usłyszałam wołanie mojego imienia, więc odruchowo zaczęłam się rozglądać. Zobaczyłam przybliżającą się do mnie siostrę wraz z Perrie i chłopakami. Widziałam zmartwienie na ich twarzach, więc nie tylko ja uważałam, że ten wyścig  był idiotycznym pomysłem. Ale czy Harry miewał inne pomysły? Podejrzewałam, że całe jego życie opierało się na spontaniczności i nieprzemyślanych decyzjach, prowadzących do niebezpiecznych sytuacji. W jego krwi zapewne płynęły nieograniczone zasoby adrenaliny.
          - Ci dwaj na torze są niebezpieczną mieszanką - mruknął Zayn, przybliżając się do mnie.
          - Nie rozumiem - pokręciłam głową zmieszana tym wszystkim. - Co jest nie tak między nimi?
          - Smith się kiedyś ścigał, nawet nieźle jak na dzieciaka, ale niefortunnie rozwalił Harremu samochód. Chyba nie muszę ci tłumaczyć, jak to się skończyło - wyjaśnił Niall.
          - I chyba domyślamy się, jak może to się skończyć teraz - fuknął zirytowany mulat.
          Nim zdążyłam pomyśleć, na horyzoncie pojawiły się dwa pędzące samochody. Ludzie zaczęli głośno wiwatować, gdy ujrzeli na przodzie czarnego Mustanga pozostawiającego w tyle białe Audi. Rzuciłam się biegiem, gdy obydwaj się zatrzymali i stanęłam oniemiała, ujrzawszy zniszczony samochód przyjaciela.
          Jego dotychczas lśniąca karoseria była wgnieciona i pokryta grubą warstwą kurzu. Chłopak wyszedł na zewnątrz i trzasnął drzwiczkami, przyciągając uwagę wszystkich wkoło. Zdenerwowany ruszył prosto na Harry'ego, który zadowolony opierał się o swój prawie niezniszczony samochód. Wyszedł naprzeciw Tylerowi, który rzucił się na niego, zaskakując tym gestem nie tylko zielonookiego. Z tłumu wydobył się pomruk zdziwienia, co jeszcze bardziej zachęciło chłopaków do rozpoczęcia bijatyki. Obydwaj zaczęli okładać się pięściami, co wyglądało  naprawdę przerażająco. Zayn z Niallem pospiesznie ruszyli w ich stronę i dotarłszy na miejsce, błyskawicznie odciągnęli ich od siebie, lecz ci bez problemu  wyrwali się po chwili z ich uścisków i prężnie powrócili do walki.
          Zauważyłam kilka mocnych kopnięć, jakie Styles zadał chłopakowi, zanim ten upadł na ziemię, zwijając się z bólu. Blondyn odepchnął  Harry'ego, powstrzymując go przed kolejnymi ciosami, a ja wykorzystując to, podbiegłam szybko do przyjaciela. Jego twarz była czerwona, miejscami nieco pobrudzona krwią i wykrzywiona bólem. Zayn pomógł mi go podnieść, a wtedy już sam zatoczył się do samochodu. Wiedziałam, że będę musiała poprowadzić, bo Tyler nie był teraz w najlepszym stanie. A nie chciałam kolejnego wypadku.
          Ruszyłam w jego kierunku, gdy ktoś  gwałtownie złapał mnie za rękę. Doskonale znałam ten uścisk i domyślając się, kim był nieznajomy, odwróciłam się i wymierzyłam w jego twarz siarczysty policzek.
          Moim oczom ukazała się zaskoczona twarz chłopaka i zerkając na nią stwierdziłam usatysfakcjonowana, że jemu również się nieźle oberwało.  Miał rozciętą wargę, a pod jego okiem rosła siwa plama. Z nosa leciała szkarłatna krew, nieco rozmazana na jego twarzy, więc zapewne musiał ją wcześniej wytrzeć. I dobrze. Chociaż miałam wielką nadzieję, że moja dłoń zadała mu więcej bólu, niż obie pięści Tylera.
          Całe zajście tylko jemu mogłam zawdzięczać. Żałowałam, że zaciągnęłam tu przyjaciela. Żałowałam, że w ogóle zgodziłam się na przyjście w to głupie miejsce. Obiecałam sobie, że moja noga więcej razy tu nie ustanie.
          Ponownie utkwiłam wzrok na twarzy bruneta, zastanawiając się, jak bardzo musiał być bezczelny, decydując się na ten gest. Chyba nie myślał, że przekażę Tylerowi jego ewentualne pozdrowienia albo i nawet groźby?
          Harry stał i wpatrywał się w moje posiniaczone ramię, nie wykonując żadnego ruchu. Nawet nie dotknął swojego policzka, a zapewne ten bardzo dawał o sobie znać. Z jego twarzy zniknęły wszelkie emocje, więc trudno było mi ocenić intencje, jakimi się kierował łapiąc mnie za rękę.
          Pospiesznie zakryłam fioletowe plamy kształtujące się na mojej ręce drugą dłonią. Potarłam lekko obolałe miejsce parę razy i powtórnie zaszczyciłam go spojrzeniem.
          Cisza między nami zaczęła mi przeszkadzać, tym bardziej, że byliśmy pod obserwacją wszystkich zgromadzonych osób. Nienawidziłam takich sytuacji. Z chwili na chwilę coraz bardziej zwiększała się moja niechęć i wrogość do przystojnego chłopaka.
          Przypomniałam sobie o naszym pierwszym spotkaniu. Brunet zniechęcił mnie do siebie już na samym początku. Był bardzo nieprzyjemny wobec mojej osoby. Tylko mojej osoby. Momentalnie naszła mnie ochota odwdzięczenia mu się za te wszystkie chłodne spojrzenia, słowa i zachowania.
           W tym miejscu zaczęła się nasza znajomość i w tym również musiała się zakończyć. Nie widziałam innego wyjścia. Pobił mojego przyjaciela, wcześniej ośmieszył mnie przy znajomych i gdzie się nie pojawił – sprawiał mi tylko same problemy. Albo siniaki. Nie chciałam takiej toksycznej znajomości. Nie chciałam utrzymywać z nim żadnego kontaktu. Przesadził. I tym razem nie zamierzałam mu odpuścić.
          Chociaż byłam mu ogromnie wdzięczna za to, że nie raz wybawiał mnie z opresji, to nie miałam zamiaru zmieniać podjętej już decyzji.
          - Trzymaj się ode mnie z daleka, Styles - powiedziałam oschle, dobitnie akcentując każde słowo i nie czekając na jakąkolwiek reakcję z jego strony, odwróciłam się od niego, zostawiając go za sobą.
          Postąpiłam w ten sposób już po raz drugi. Tutaj i wcześniej, przy pożegnaniu w jego samochodzie, kiedy odwoził mnie na trening. Jednak okoliczności były inne.
          Wtedy opuściłam go z myślami krążącymi między zielonymi oczami chłopaka a jego kuszącymi ustami. Teraz wyrzuciłam wszystkie prowokujące myśli względem Harry’ego z głowy. Zakazałam sama sobie o nim myśleć w ten sposób. Dla mnie był już skończony. I nic i nikt nie mógł tego zmienić.
          Miałam głęboko w poważaniu fakt, że wszystkie oczy zebranych na torze były na nas skupione. Nie obchodziły mnie one wcale. Moje wszystkie emocje zagłuszyła wściekłość. Jeszcze nigdy nikt tak bardzo nie wyprowadził mnie z równowagi. Gdybym na miejscu innej osoby spotkała teraz siebie, obojętnie gdzie – uciekłabym jak najszybciej.


         Tyler wiercił się na siedzeniu, poszukując wygodnej pozycji, w której jego żebra nie bolałyby go tak bardzo. Jednak wszystkie próby chłopaka były na starcie spisane na porażkę. Dostał wiele silnych ciosów od bruneta. Współczułam mu.
          Po kolei mijałam samotnie stojące drzewa i nieeleganckie domy. Prawdę mówiąc – poprawnym określeniem ich wyglądu było słowo „rudery”.  Cała okolica miała podobny krajobraz. Cieszyłam się, że ostatni raz zapuściłam się w te tereny. Kpiłam sama z siebie, że przybyłam tu dobrowolnie.
          Byłam strasznie zmęczona, a do domu miałam jeszcze całkiem spory kawał drogi. Moja głowa pękała od zbierających się w niej myśli i pytań. Nie wiedziałam co teraz będzie z moim przyjacielem. Jego samochód, który dotychczas lśnił, teraz wyglądał tak, jakby  nadawał się wyłącznie na złom. On sam nie był w lepszym stanie. Miał poobijane i posiniaczone ciało, które z pewnością potrzebowało diagnozy lekarza, ale nic nie zdawało się go przekonać, aby udał się do szpitala.
          -  Jeszcze wiele o tobie nie wiem, Tyler - odezwałam się po długim czasie doskwierającej ciszy. Chłopak spojrzał na mnie spod przymrużonych oczu i uśmiechnął się bezsilnie.
           - Yeah - mruknął.
          - Co miałeś na myśli, kiedy powiedziałeś,  że ojciec Harry'ego się go wyrzekł?
          - Nikt tak naprawdę nie zna dobrze tego chłopaka i nie wie nic o jego przeszłości, ale wiadome jest, że rodzice się go wyparli - wyjaśnił.
          Moi postąpiliby identycznie, gdyby dowiedzieli się, skąd wracałam i w jakim staine przeze mnie znalazł Smith.
          - Dlaczego ?
          Zapanowała cisza. Powtórzyła się sytuacja sprzed paru godzin. Jednak teraz mnie ona co najmniej irytowała, a wtedy tylko dziwiła. W końcu jednak chłopak ją przerwał, wypełniając wnętrze samochodu swoim przyjemnym głosem.
          - Zabił swoją siostrę i jej chłopaka.
          Usłyszawszy to straszne zdanie, wypowiedziane dziwnie spokojnym tonem, z całej siły naparłam stopą na hamulec, ledwo co unikając poślizgu. Auto zatrzymało się z potwornym piskiem opon. Cholernie zabolały mnie uszy. Chłopak zaklął cicho, obijając na nowo już i tak bolące miejsca.
          Moje serce na chwilę się zatrzymało. Przełknęłam gorączkowo ślinę, prawie się nią krztusząc i swój przerażony wzrok przeniosłam na przyjaciela.
          Tyler patrzył na mnie, obserwując obojętnie moją reakcję, jedynie lekko krzywiąc się z bólu. Jak taka wiedza mogła go nie ruszać? Nie pojmowałam tego wcale.
           W głowie układałam scenariusze dotyczące nowo nabytej informacji. Nie mogłam sobie tego wyobrazić. Chociaż widziałam, jak Harry potrafił być agresywny - nie widziałam go w roli zabójcy. Boże! Całowałam się z zabójcą! Jechałam z nim samochodem i był w moim domu. Wiedział również, gdzie odbywały się moje treningi, a na domiar złego – dzisiaj go spoliczkowałam.
          Nie słyszałam niczego, co Tyler do mnie mówił. Widziałam tylko, jak poruszał wargami, marszcząc przy tym brwi. Byłam obecna tylko ciałem.
          W głowie huczały mi jedynie jego słowa: „Zabił swoją siostrę i jej chłopaka.”



* przeczytane ? - zostaw komentarz :) *

20 komentarzy:

  1. O matko. Jak to zabil siostre? :oo I jeszcze go spoliczkowala. Pewnie do niej przyjdzie czy cos :o
    dark-angel-harry-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zabił?! Może po prostu mieli wypadek samochodowy, w którym zginęli jego siostra i ten cały jej chłopak? Dobra... nie ważne xd
    Niezły rozdział ;**!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział ;) ile tu się dzieje i jeszcze na koniec taka informacja już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału :))

    OdpowiedzUsuń
  4. O jprdl. :O jak to zabił?
    Właśnie, mam to samo zdanie co Anonim z góry, może to tylko wypadek samochodowy?
    jejku, ale narobiłaś mi stracha przy tej bójce... W sumie wolę Harry'ego kiedy jest niby arogancki, a zarazem próbuje się starać, strasznie mi się to podoba :D

    Super rozdział, czekam na nexta :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział!
    Czekam na next!
    Pozdrawiam ilovemusic_Maja

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialny rozdział.
    Się porobiło. ;)
    Pozdrawiam! ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeju to jest cudowne <3
    Wydaje mi się że mieli wypadek, dlatego jego siostra zginęła.
    To ff jest teraz zdecydowanie moim ulubionym. Nie wiem czemu nie jest bardziej popularne ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Niesamowity rozdział,czekam na nn-roxi:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. o kurwa,ale akcja...

    OdpowiedzUsuń
  10. aaaaa to jest zajebiste ! cbdjd bcerjvm wechjewc mnsm.sd,enwukjbc ewjmnccb rhjqwe

    OdpowiedzUsuń
  11. myhyhy dobre to! polać jej za taki rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja również obstawiam wypadek samochodowy. Pewnie jechał z dużą prędkością:)
    Tak poza tym to rozdział świetny!
    Nie spodziewałam się że Ty mógł się ścigać, na prawdę. Ale dobrze, że wyjaśnili sobie wszystko, zresztą to co jej powiedział było słodkie :D hihi
    Czekam oczywiście na kolejny, buźka :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie spodziewałam się takiego obrotu akcji. Aww, świetny! Weny życzę <3

    OdpowiedzUsuń
  14. O Jezu czegoś takiego się nie spodziewałam! Zaszokowałaś chyba wszystkich. Liczę na to, że Sky pogada o tym z Harrym (on pewnie bardzo żałuje albo to był nieszczęśliwy wypadek) i sobie to wyjaśnią. Myślę, że chłopak potrzebuje czyjejś bliskości...Zastanawiam się co będzie dalej i z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział.
    Pozdrawiam, Aga ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. świetny!
    czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Gratulację!!!!! Ten blog został nominowany d Liebster Awards.
    Więcej informacji na stronie: http://thespeedwayandlovestory.blogspot.com/p/a-wiec-nominacja-do-liebster-awards.html

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytam to opowiadanie od dzisiaj i kocham. Strasznie się wciągnęłam.
    Czekam na kolejny rozdział.
    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  18. Błagam Cię, dodaj nowy rozdział! Siedzę chora w domu i wczoraj przeczytałam wszystkie rozdziały 2 razy! To opowiadanie jest cudowne, życzę Ci dużo weny twórczej!
    Lots of love. <3

    OdpowiedzUsuń
  19. super opowiadanie czekam na kolejny rozdział i mam nadzieje że będzie jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Witam.
    Mam propozycję związaną z blogiem. Chodzi o stałe czytanie bloga. Ja bym czytała twój blog i komentowała a ty to samo zrobiłabyś u mnie. Informowanie o nowych wpisach odbywałoby się na FB Komentarze miałby być szczere. Co ty na to ?
    Jeśli jesteś zainteresowana napisz na FB - Sylwia Tylkowska
    https://www.facebook.com/sylwia.tylkowska

    OdpowiedzUsuń