niedziela, 17 sierpnia 2014

Nine

          Przeczesałam dłonią rozwiewane przez wiatr włosy, które plątały mi się na twarzy. Nienawidziłam tych poranków, kiedy musiałam chodzić do szkoły pieszo, z powodu mojej siostry, która zaczynała wcześniej i brała samochód. Perrie natomiast się rozchorowała i nawet nie mogłam się z nią zabrać. Cóż, czasami naprawdę miałam pecha. Na dodatek na dworze już robił się skwar i miałam nadzieję, że nie wpadnę do szkoły mokra od potu..
         Wykorzystując zapas czasu, jaki miałam, weszłam po drodze do Costy, aby kupić ulubioną kawę. Stanęłam w kolejce za wysoką blondynką, której zapachu jej natapirowanych włosów ledwo mogłam znieść. Wyjrzałam zza niej, aby sprawdzić jak radzą sobie za kasą, bo miałam na dzieję, że szybko stąd wyjdę. Niestety, klient, który właśnie zamawiał kawę, awanturował się z pracownicą, że podała mu nie taką, jaką zamawiał. Przeklęłam go w duchu, nie przestając obserwować. Naprawdę chciałam stąd już wyjść, ale nie miałam zamiaru rezygnować z kawy. Koleś był wysoki i mimo, że szczupły to dość postawny. Pewnie bym się wystraszyła na miejscu tej biednej dziewczyny. Chłopak miał na sobie czarne ubrania, poczynając od sportowych adidasów, przez obcisłe rurki i kończąc na bluzie, której kaptur miał założony na głowie. Co to za typ.
         Kiedy wręczono mu wreszcie jego upragniony napój, koleś odwrócił się, a ja o mało nie wpadłam na stolik, gdy odskoczyłam ze strachu. To był Harry.
         Odwróciłam głowę w bok i zakryłam twarz włosami, modląc się, aby tylko mnie nie zauważył. Poczułam jego charakterystyczny zapach, kiedy koło mnie przechodził. Blondyna przede mną mlasnęła ustami i obejrzała się za nim, podziwiając jego tyłek. Miałam ochotę przywalić jej w twarz.
         W końcu opuściłam kawiarnię z gorącym kubkiem w ręku. Rozejrzałam się wokoło, upewniając się, że brunet zdążył już się dostatecznie oddalić, tak abym już go nie spotkała. Nie widziałam go nigdzie, więc kontynuowałam swoją drogę do szkoły. Jego widok na nowo sprawił, że o nim myślałam. Nie widziałam go już ponad tydzień od ostatniej konfrontacji i chciałam, aby trwało to jak najdłużej.
         - Tak łatwo się przede mną nie ukryjesz, Skyler.
         Zabrakło mi tchu, gdy usłyszałam jego ochrypły głos. Zaskoczona, odwróciłam głowę do tyłu i mogłam zobaczyć jak blisko był. Miał nieco skwaszoną i poważną minę, a co dziwne, nie miał tego cwanego uśmieszku na swoich ustach. Postanowiłam go zignorować i przyspieszając kroku, ruszyłam do przodu. Słyszałam ciężki tupot jego butów za sobą, co było stresujące. Skręciłam w pierwszą, boczną uliczkę, jaka mi się trafiła, mając nadzieję, że takim samym sposobem go zgubię. Zaczęłam biec, chcąc się gdzieś schować, ale trafiłam na osiedle mieszkalne, gdzie wszędzie były ogrodzone płotami domy. Biegłam przed siebie, tym razem skręcając w prawo. Obejrzałam się za siebie i nie zobaczyłam go, co mnie w duchu ucieszyło. Jednak nie na długo, bo kolejny zakręt przyniósł okropną niespodziankę. Zderzyłam się z nim, a on wykorzystując to, pociągnął mnie za rękę w jakiś zaułek i przyparł do ściany, uniemożliwiając ucieczkę.
         - Przestań wiecznie uciekać, jak mała dziewczynka. - przewrócił oczami.
         - Wypuść mnie, albo zacznę krzyczeć. - warknęłam i spróbowałam go odsunąć, niestety na marne.
          - Naprawdę myślisz, że mógłbym ci coś zrobić ? - zapytał zirytowany i niekontrolowanie, zacisnął mocniej dłonie na moich nadgarstkach. Zaczęłam krzyczeć o pomoc, na co chłopak zakrył mi usta swoją dłonią. Wkurzyłam się i zrobiłam coś czego się nie spodziewał. Ugryzłam go.
          - Cholera ! - krzyknął.
          Spojrzałam w bok, a moje oczy rozbłysły, gdy zauważyłam jakiegoś mężczyznę przechodzącego obok. Nabrałam powietrza i już miałam krzyczeć, a wtedy Harry posunął się za daleko. Zamknął moje usta swoimi.
         Napierał na mnie mocno, abym nie zrobiła żadnego ruchu. Zakręciło mi się w głowie, pewnie upadłabym na ziemię, gdyby nie jego ciało. Odsunął się po chwili, gdy po facecie nie zostało ani śladu i patrzył na mnie swoimi zielonymi oczami. Oparł swoje czoło o moje i starał się unormować swój oddech.
          - Chcę tylko porozmawiać, Sky. - mruknął cicho, zamykając oczy.
          Od początku widziałam, że coś jest z nim nie tak. Był taki przygaszony i zły. W pewnym sensie zrobiło mi się go szkoda, ale to tylko dlatego, że jestem wrażliwą osobą. Nigdy nie lubiłam widoku smutnych ludzi.
          - Nie skrzywdzę cię. - dodał i otworzył oczy, a ja mu uwierzyłam.
          Skinęłam delikatnie głową, dając mu znak, że przestanę przed nim uciekać. Zrobił dwa kroki w tył, dając mi nieco przestrzeni. Zdałam sobie sprawę, że musiałam zachować się jak kretynka, uciekając przed nim, jak przed seryjnym mordercą. Miał rację, zawsze uciekałam, jak mała dziewczynka chowałam się przed tym, z czym nie chciałam się mierzyć.
          - Uhm..mam zaparkowany samochód koło Costy, pojedziesz gdzieś ze mną ? - zapytał. Był tak niepewny siebie, że chciało mi się śmiać.
          - Mam szkołę, Harry. - wyjaśniłam.
          - Może.. może mogłabyś się zerwać na jeden dzień ? Proszę ?
          - Ja.. nie wiem.
          - Proszę.
          - Okej.
          Zdecydowanie musiałam przespać całą drogę, bo gdy otworzyłam oczy zobaczyłam przepiękne wybrzeże. Fakt, że zabrał mnie nad morze jednocześnie poprawiał mi humor co napawał strachem, że to tak daleko od domu. To nie to, że się go bałam, po prostu nie wiedziałam czego mam oczekiwać i jak to wszystko się potoczy. Co jeśli znowu, by się w wkurzył i mnie tutaj zostawił ?
          Przeciągnęłam się, jednocześnie ziewając, co rozbawiło chłopaka. Widok jego szczerego uśmiechu był czymś naprawdę wspaniałym.
          - Nie śmiej się, straciłam przez ciebie kubek kawy. - bąknęłam, a on podniósł ręce w geście obronnym.
          Wyszliśmy z samochodu, od razu poczułam gorące powietrze na dworze. Żałowałam, że nie miałam na sobie stroju kąpielowego, chętnie bym się wykąpała w morzu. Podążałam za Harrym, który zajął jedną z huśtawek na plaży. Usiadłam na tej koło niego i wpatrywałam się w linię horyzontu. Uwielbiałam przyjeżdżać nad morze. Cieszyłam się, że jednak zgodziłam się z nim pojechać.
         - O czym myślisz ? - odezwał się po chwili.
         - O tym, że właśnie zabrałeś mnie nad morze.
         - Nie podoba ci się tu ?
         - Nie, jest świetnie, po prostu mnie zaskoczyłeś. - uśmiechnęłam się do niego. - Więc, o czym chciałeś porozmawiać ?
         Jego dobry humor nagle znikł. Patrzył prosto przed siebie i zaciskał szczękę. Poczułam się tego winna, ale w końcu to on chciał rozmowy i to on mnie tu przywiózł. Nie mogłam dłużej czekać i pieprzyć o urokach tego miejsca, chciałam przejść już do sedna.
         - Trzy lata temu, kiedy byłem jeszcze gówniarzem, mieszkałem w Holmes Chapel. To kawał drogi od Londynu. Moja siostra.. - w tym momencie zaciął się, tak jakby więcej słów nie chciało mu przejść przez gardło. - Gemma. Starsza ode mnie. Jej chłopak miał najpiękniejszy samochód, jaki kiedykolwiek widziałem. Mustang Eleanor. Często zabierał mnie na przejażdżki. Zaraził mnie miłością do samochodów i wyścigów. Travis brał udział w nielegalnych wyścigach, był naprawdę dobrym kierowcą. Wiedziałem wtedy, że też chcę byś taki. Chciałem, żeby nauczył mnie tak jeździć. Tak jak on to robił, bo odpalać samochód i jeździć to już potrafiłem, dzięki mojemu ojcu. Pokazał mi pewne techniki, w kilka miesięcy nauczyłem się naprawdę dużo. Travis często mnie chwalił, co działało na moje ego. 24 września. Jechaliśmy samochodem w trójkę. Travis się popisywał, więc chciałem pokazać mu, że też już coś potrafię. Usiadłem za kółkiem, wcisnąłem gaz i ruszyliśmy. Chciałem zabłysnąć w oczach tego chłopaka, chciałem mu dorównać. Zaczął padać deszcz, źle wjechałem w zakręt, przede mną nagle pojawił się samochód, tak jakby znikąd. Oślepiły mnie światła, wpadłem w poślizg, a potem obudziłem się w szpitalu. Zobaczyłem moich rodziców przy łóżku. Mama była taka zapłakana, tata chodził w tę i z powrotem. Nie wiedziałem co się stało, byłem cały obolały. Powiedzieli mi co się stało. Uderzyłem o drzewo lewym bokiem samochodu. Gemma i Travis zginęli na miejscu. - wsłuchana dokładnie w każde jego słowo, zauważyłam, że z jego oczu leciały pojedyncze łzy, jednak szybko je starł, nie chcąc pokazywać swojej słabości. Byłam wstrząśnięta. Nie wiedziałam co powiedzieć. - Mój ojciec powiedział, że tej nocy nie stracił tylko córki, ale i syna. Oboje się mnie wyrzekli, nie chcieli widzieć mnie w domu. Po wyjściu ze szpitala, włóczyłem się po ulicach, znalazłem jakieś gospodarstwo na obrzeżach i spałem w jakiejś starej stodole. Cały czas myślałem o wypadku. Zabiłem ich, dwójkę ludzi, którzy byli mi najbliżsi. Nie umiałem się z tym pogodzić, co noc dręczyły mnie koszmary.
         - Nadal cię dręczą. - wtrąciłam, czego od razu pożałowałam, bo Harry gwałtownie obrócił głowę w moją stronę.
         - Skąd o tym wiesz ? - zapytał zdziwiony.
         - Kiedy u ciebie spałam, wiem, że prawie nie zmrużyłeś oka. Często masz podkrążone oczy, nie śpisz dobrze. - wyjaśniłam.
          Wpatrywał się we mnie zdumiony. Miałam ochotę otrzeć z jego twarzy łzy, ale nie odważyłam się na to. Przygryzłam dolną wargę i zwróciłam się w stronę morza. Jego historia była naprawdę przykra, nie potrafiłam sobie wyobrazić Harry'ego, takiego zagubionego.
          - Jak znalazłeś się w Londynie ?
          - Przypomniałem sobie, że mój wujek, który kiedyś nas odwiedzał, mieszka właśnie w Londynie. Postanowiłem do niego pojechać. Podróżowałem autostopem, nie będąc nawet pewien czy zostanę tam przyjęty. Na szczęście wujek zaprosił mnie do siebie i pozwolił się zatrzymać na jakiś czas. Pomógł mi znaleźć pracę, odkładałem pieniądze, przeniosłem się na swoje mieszkanie. Zacząłem chodzić do kasyna, jak się okazało byłem całkiem niezły w pokera. Zgarnąłem stamtąd niezłą sumę, dzięki czemu mogłem kupić samochody. Stanąłem na nogi, dla mojej siostry. Wiem, że nie byłaby dumna z wszystkiego co robię, szczególnie z wyścigów. Zacząłem jeździć, bo tylko to odrywało mnie od rzeczywistości. Prędkość, adrenalina. Nie obchodziło mnie czy się zabiję, czy nie. Pojechałem raz wziąć udział w Speed Event i wystarczył raz, abym wygrał, a ludzie mnie pokochali. Stałem się kimś, kimś takim jak był Trevor.
          - Ja nie wiem co powiedzieć. - pokręciłam głową.
          - Popieprzona historia, co nie ? Tylko Zayn i Niall znają mój życiorys. No i ty.
          - Dlaczego ja ? Czemu mi o tym opowiedziałeś ?
          - Uznałem, że powinnaś wiedzieć. Chciałem tego. - spojrzał w moje oczy tak przenikliwie, że chciałam odwrócić głowę. Zmierzyłam się z tym jednak, chciałam dostrzec w nim uczucia, które teraz były tak proste do rozszyfrowania.
          - Cóż.. powinnam cię przeprosić. Potraktowałam cię niesprawiedliwie.
          - Miałaś ku temu prawo.
          - Nie dałam ci szansy.
          - Przestraszyłem cię. Czasami po prostu nad sobą nie panuję. Kiedy się wściekam, wiem, że potrafię być niemiły.
          - No cóż, nie zaprzeczę. Dziewczyna z Costy pewnie już nigdy cię nie obsłuży. - zaśmiałam się, przypominając sobie jej przestraszoną minę. Ironia losu, jeszcze niedawno byłam tak samo wystraszona zachowaniem Harry'ego. Właściwie nie wiem czy to mnie jeszcze spotka. Ten chłopak jest nieprzewidywalny. Ostatnim razem był totalnym dupkiem, a dzisiaj całkowicie się przede mną otworzył i jest strasznie miły. Nie wiem jak długo to potrwa, mam nadzieję, że to idzie w dobrym kierunku.
          - Naprawdę mnie to nie obchodzi. - prychnął z uśmiechem.
          Nagle rozdzwonił się mój telefon, wyjęłam go z kieszeni i przystawiłam do ucha. To była moja siostra, całkowicie zapomniałam, że ona jest w szkole, kiedy ja jestem kilometry od Londynu. Harry wstał z huśtawki i podążył do brzegu morza. Wsadził dłonie do swoich kieszeni i przyglądał się w miejscu.
           - Gdzie ty do cholery jesteś Sky ? - usłyszałam jej donośny głos, na co się skrzywiłam.
           - Uhm.. to długa historia. - mruknęłam. - Jestem z Harrym, rodzice się nie dowiedzą, prawda ?
           - Bynajmniej. Całusy.
           - Odsyłam.
           Włożyłam telefon z powrotem do kieszeni, po czym udałam się w stronę chłopaka. Stanęłam obok niego i nie zakłócając spokoju, jaki panował, wsłuchałam się w szum fal.
           Nie sądziłam, że Harry mógłby mi zaufać i opowiedzieć to wszystko, co wydarzyło się w jego życiu. Musiał przeżywać wtedy koszmar. Poczucie winy, jakie na nim ciążyło i rodzice, którzy postanowili pozbyć się go z ich życia, to wszystko ukształtowało jego charakter. Jest mi teraz głupio, że tak go traktowałam, ale chyba każdy na moim miejscu by się wystraszył.
           W samochodzie panowała cisza, ale nie była już tak napięta jak wcześniej. Harry postanowił włączyć muzykę i już po chwili mogłam usłyszeć pierwsze dźwięki z płyty Arctic Monkeys. Uśmiechnęłam się pod nosem, to była jedna z tych rzeczy, która nas nie poróżniała. Chłopak podśpiewywał pod nosem, a jego głos był naprawdę przyjemny dla uszu.
           - Zajedziemy do McDrive'a. Pewnie jesteś głodna. - oznajmił, przy czym skręcił kierownicą w lewą stronę, aby podjechać pod okienko.
           - Uhm.. tak. I do tego wisisz mi kawę. - przytaknęłam.
           Dostaliśmy swoje zamówienie i pojechaliśmy zaparkować samochód na najbliższy parking. Jedzenie zdecydowanie było tym, czego właśnie potrzebowałam. Popijałam moją upragnioną od rana kawę, spoglądając na chłopaka. Widziałam, że intensywnie o czymś myślał, ale nagle oderwał się od tego i obrócił głowę w moją stronę, przyłapując mnie na przyglądaniu mu się.
          - Chciałbym poznać cię od nowa. - jego głos rozbrzmiał we wnętrzu samochodu. Zmarszczyłam brwi, nie do końca wiedząc co dokładnie miał na myśli. Czy to oznacza, że żałuję swojego wcześniejszego, chamskiego zachowania wobec mnie i chciałby o tym zapomnieć ?
         - Też chciałabym poznać cię od drugiej strony, tej lepszej. - odparłam.
         - Zagrajmy w dwadzieścia pytań. - zaproponował poważnym głosem, a mimo to ja i tak parsknęłam śmiechem.
         - To dziecinne, Harry.
         - Oh, no dawaj, poznamy się trochę.
         - Niech ci będzie, pozwolę ci rozpocząć.
         - Okej, niech pomyślę.. Specjalnie wybrałaś warsztat, w którym pracuję ? - uśmiechnął się cwanie.
         - Nie, za dużo sobie wyobrażasz, poza tym w tamtej chwili naprawdę nie chciałam cię widzieć. - odpowiedziałam. - Dlaczego, po mimo naszych nieciekawych relacji, postanowiłeś opowiedzieć mi o twojej przeszłości ?
         Chyba nie spodziewał się tego pytania. Jego uśmiech zanikł. Westchnął głośno, zastanawiając się nad odpowiedzią.
         - Nie wiem skąd, ale dowiedziałaś się o mnie czegoś, co nie do końca było sprostowane. Nie chciałem, żebyś miała o mnie takie zdanie. Nie chciałem patrzeć, jak bardzo jesteś niepewna i przestraszona w moim towarzystwie. Nie jestem jakimś pieprzonym aniołem, ale chciałbym, żebyś się mnie nie bała. - starannie dobierał słowa, patrząc przy tym przez przednią szybę samochodu.
         - Cóż, cieszę się, że to zrobiłeś. - powiedziałam cicho, przykuwając na siebie jego uwagę. Kąciki jego ust drgnęły w lekkim uśmiechu.
         - Jesteś blisko z Tylerem ? - zadał kolejne pytanie i tym razem to ja byłam zaskoczona.
         - To mój przyjaciel, nasze rodziny są ze sobą w bardzo dobrych stosunkach. - wyjaśniłam. Chłopak oblizał usta, po czym przygryzł dolną wargę.
         - Miałem na myśli, czy jesteś z nim blisko, Sky. - ponowił pytanie nieco dobitniej. Od początku wiedziałam, o co dokładnie chciał spytać, ale chciałam spławić go nieco ogólniejszą odpowiedzią.
         - Uhm.. Tyler raz mnie pocałował, ale nie uważam, żebyśmy mieli tak bliskie stosunki. Traktuję go jak przyjaciela, tylko i wyłącznie. - sprostowałam.
         Harry jeździł kciukiem po swojej wardze, analizując moją odpowiedź. Miałam wrażenie, że ta wiadomość mu się nie spodobała. Być może dlatego, że nie lubił Tylera.
         - Jesteś blisko z Liv ? - zapytałam dokładnie o to samo, z tymże mnie interesowała jego relacja z blondynką, które nienawidziłam.
         - Zazdrosna ? - uniósł jedną brew do góry, wpatrując się we mnie zagadkowo.
         - Nie mam o co. - pokręciłam głową.
         - Nie wiem co ci odpowiedzieć, żeby nie wprowadzić cię w błąd. Czasem uprawiamy seks, ale nie nazwałbym tego bliskością. - wyjaśnił.
         Byłam zaskoczona jego szczerością, spodziewałam się odpowiedzi tak lub nie, a on powiedział mi, że uprawia z nią seks. Moje policzki zapiekły ze złości. Nie wiem czemu, po prostu nie lubię tej dziewczyny, a myśl, że Harry jest z nią blisko, nieco mnie dobija.
         - Podobał ci się nasz pierwszy pocałunek ?
         Rozszerzyłam oczy, nie dowierzając, że właśnie wypowiedział te słowa. Popatrzyłam na niego zaskoczona, a on cały czas wbijał we mnie swoje zaciekłe spojrzenie. Przypomniałam sobie tę sytuację u mnie w domu, kiedy mnie pocałował. Owszem, podobało mi się, ale to nie znaczyło, że tego chciałam. Zresztą dobitnie dałam mu do zrozumienia, że ma przestać, kiedy to odpychałam go od siebie, a on nie ustępował. Pamiętałam też, jak wściekły był wtedy. Po moim ciele przeszły dreszcze. Nie chciałabym znów tego przeżywać.
          - Nie. - odparłam krótko.
          - Długo nad tym myślałaś. - zauważył, chcąc wprawić mnie w zakłopotanie.
          - Chyba dobrze pamiętasz moją reakcję.
          - Pamiętam, że mi się poddałaś. - odparł głupkowato.
          - Dlaczego mnie wtedy pocałowałeś ? - spytałam szybko, unikając jego pytania.
          - Miałem na to ochotę, od kiedy wpadłaś na mnie z tymi hot-dogami. - powiedział niewzruszony. Cóż, czułam się coraz bardziej skrępowana w tym samochodzie. Zrobiło mi się naprawdę gorąco i miałam nadzieję, że nie zrobię się czerwona na twarzy, kolejny raz. Te pytania schodziły chyba na niewłaściwy tor. Mieliśmy się przecież poznawać na nowo, a nie rozpamiętywać sytuacje z przeszłości.
          - Co sprawia, że czasami się mnie bałaś, a niekiedy potrafiłaś mnie spoliczkować ?
          - Potrafiłeś mnie naprawdę wkurzyć. Wtedy złość przeważała mój strach przed tobą. Skąd twój nawyk chwytania za nadgarstki ?
          Jego wzrok w tej chwili powędrował na moje dłonie, na których nie było już siniaków, od jego chwyceń. Chyba poczuł się nieco zakłopotany tym pytaniem, ale skoro on tak bardzo dociekał we wszystko, to ja też miałam zamiar to robić.
          - Daje mi to poczucie kontroli nad kimś. Lubię mieć taką władzę. - odparł.
          Nie potrafiłam tego zrozumieć. Nie można przecież kontrolować ludzi. Zdążyłam już zauważyć, że Harry chciałby zawsze dominować ludzi. To w jaki sposób mnie traktował. Rozkazywał mi i nie uznawał sprzeciwu.
          Kolejne pytania zadawaliśmy już sobie podczas jazdy, co mnie cieszyło, bo brunet skupiał się bardziej na drodze niż na mojej osobie. Mimo tego, że dzisiejszy dzień zmienił mój stosunek do niego, to i tak czułam się w jego towarzystwie mało komfortowo. On był po prostu onieśmielający swoją pewnością siebie. Kiedy zapytał mnie o to czy uprawiałam już seks, postanowiłam zakończyć tą grę. Harry starał się wydobyć ze mnie odpowiedź, ale nie chciałam mu jej zdradzać. Nie chciałam, żeby wnikał tak bardzo w moje życie.
           - Dziękuję za ten dzień, w końcu spłaciłaś swój dług. - odezwał się, gdy zaparkował samochód pod moim domem. Byłam nieco zmęczona całą tą podróżą, ale mimo to uważałam, że to był miły czas w jego towarzystwie. Przypomniał mi o tym, że obiecałam spędzić z nim jeden dzień i poczułam ulgę na myśl, że właśnie wykonałam to zadanie, w podzięce za jego liczne ratowanie mojego tyłka.
           - Dziękuję, że postanowiłeś mi o tym wszystkim opowiedzieć. - uśmiechnęłam się do niego i chciałam opuścić już pojazd. Odpięłam pas i chwyciłam za klamkę, ale Harry zatrzymał mnie, łapiąc za mój nadgarstek. Spojrzałam na jego palce zaplątane wokół mojej ręki, a następnie w jego oczy. Zrozumiał o co mi chodziło i momentalnie cofnął swoją dłoń.
           - Wiesz.. w piątek wieczorem będzie Speed Event. Chciałabyś ze mną pojechać ? - zapytał niepewnie.
           - To chyba nie dla mnie, Harry.
           Moja odpowiedź nie spełniała jego oczekiwań. Za każdym razem, kiedy tam byłam, coś złego się działo, a ja miałam dość komplikacji.
           - Zastanów się, proszę.
           - Dobrze.
           - Do zobaczenia. - powiedział cicho i zbliżył się do mnie, aby zostawić na moim policzku pocałunek. Zrobiłam zaskoczoną minę, co go rozbawiło i zadowoliło. Za każdym razem starałam się nie pokazywać, jak bardzo działa na mnie każdy jego gest, ale on to wiedział i używał tego przeciwko mnie.





Dodaję po całkiem dużej przerwie. Nie wiem nawet czy ktoś to jeszcze będzie czytał. Nie wiem też kiedy pojawi się kolejny rozdział, postaram się napisać, jak najszybciej, ale niczego nie obiecuję.

11 komentarzy:

  1. Okej o boziu. Nawet nie wiem jak mam napisać to co myślę. Znaczy KURWA MAC ON JEJ TYLE POWIEDZIAŁ I W OGÓLE HSOWOEUWBQPXBFB. Ja po prostu... Umieram dosłownie. Mam nadzieję że nie będziemy długo czekać na następny rozdział.
    A tak wgl witaj z powrotem :D
    @until_breathink

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak się cieszę, że dodałaś nowy rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział jest naprawdę świetny i po prostu jej.
    Tak się cieszę że Harry powiedział jej o swojej przeszłości i te inne, bo naprawdę uh, nie wiem co powiedzieć.
    Cieszę się strasznie że dodałaś nowy rozdział i czekam niecierpliwie na następny bo naprawdę chcę wiedzieć czy ona pojedzie na ten wyścig, a jeśli tak to co się tam wydarzy.
    Pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
  4. No w końcu dodalas! Już.myślałam ze się go nigdy nie doczekam, haha:D Bardzo fajnie, że Skyller się przełamala i mu zaufała:) Współczuję Harremu tego, że odwrócili się od niego najbliżsi, to smutne,zważając dodatkowo na fakt, że stracił siostę, do której mógł się w każdej chwili zwrócić. Nie chciałabym znaleźć się.na.jego miejscu. Cieszę się, że Sky dala mu szansę, mam nadzieję, że ich relacja jeszcze bardziej się zaciesni:) Jestem ciekawa, jak dalej potoczą się ich losy i co z Tylerem, wydaje mi się, że jeszcze niemało nas zaskoczysz, jak zwykle zresztą:D I.kurcze, strasznie podobała mi się ich rozmowa i to jak Harry ja oniesmielal, scena idealna! Czekam ma więcej takich, buziaki xx

    @beziimienna

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział!
    Wielki plus za to że Harry się tak przed nią otworzył a Sky obdarzyła go malutkim zaufaniem! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny :) omg uwielbiam kiedy next?

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy zastanawialiście się kiedyś, co może być gorsze od śmierci?

    Dwie dziewczyny - pozornie takie same, chociaż zupełnie inne.
    Natalie to skromna, nieśmiała mieszkanka Nowego Jorku. Pełna kompleksów romantyczka wiedzie monotonne życie, nie zdając sobie sprawy, że przygoda czeka tuż za rogiem.
    Na Danielle został rzucony czar nieśmiertelności. Dwieście lat samotnej tułaczki po świecie zmieniło ją w zepsutą do szpiku kości, podstępną manipulatorkę. By złamać klątwę nie zawaha się przed niczym. Musi tylko odnaleźć swojego sobowtóra...

    Adres: http://the-doppelgangers.blogspot.com/
    Zwiastun: https://www.youtube.com/watch?v=hxiNtgv1QYQ&feature=youtu.be
    Serdecznie zapraszamy na naszego drugiego bloga, Aga & Monia ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Tęsknie za tym opowiadaniem, jest wspaniałe <3

    OdpowiedzUsuń