wtorek, 3 marca 2015

TEN

      Oparłam się o samochód na szkolnym parkingu i spojrzałam zniecierpliwiona na zegarek. Obiecałam Faith, że po szkole pojedziemy do centrum, a ta jeszcze nie wyszła z budynku, choć wszyscy już dawno go opuścili. W końcu otworzyła drzwi i zbiegła ze schodów w moim kierunku. Nie wyglądała na zadowoloną, a kiedy już była tuż obok mnie pozwoliła sobie na parę przekleństw.
     - Wyobraź sobie, że ten stary babsztyl kazał mi zostać po lekcji, bo nie zachowuję się jak należy. Ona się na mnie uwzięła! - wyjaśniła mi swoje zachowanie, wsiadając do auta.
     Cóż, moja siostra nigdy nie była dobrą uczennicą i zawsze kłóciła się z nauczycielami, więc przyzwyczaiłam się już do wysłuchiwania jej szkolnych historyjek. Wyjechałam z parkingu i pokierowałam się do centrum handlowego. To była nasza tradycja, aby co piątek się tam wybierać. Faith uwielbiała zakupy i po całym tygodniu szkoły tylko to mogło poprawić jej nastrój na weekend. Często było tak, że mnie wcale nie chciało się szukać niczego, a wtedy to ona wybierała dla mnie ubrania i kazała mi przymierzać.
      Usiadłam na ławce, kiedy moja siostra zniknęła w kolejnym sklepie, a ja po prostu postanowiłam trochę odpocząć, bo moje nogi odmawiały już posłuszeństwa. Upiłam łyka ulubionej kawy z Costy i usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Jak się okazało była to wiadomość od Harry'ego, który poinformował mnie, że przyjedzie po mnie o 7 pm. Mimowolnie się uśmiechnęłam na myśl, że pojadę z nim dziś na wyścig. Cały dzień w szkole myślałam tylko o tym, jak będzie wyglądać ten wieczór, a byłam pewna, że będzie inny niż wszystkie chwile, które spędziłam wspólnie z tym chłopakiem. Za każdym razem działo się coś złego, kłóciliśmy się i doprowadzaliśmy się nawzajem do szału, a teraz Harry zaprosił mnie tak jakby na randkę! Chociaż czy mogę nazwać to randką? Sama nie wiem, ale mimo wszystko chciał, żebym z nim pojechała. Wiadomo, że Faith chciałaby jechać na wyścigi z Niallem, a wtedy ja też musiałabym jechać, więc tak czy siak, byłabym tam, a on poprosił abym pojechała z nim.
     - Co się tak szczerzysz do tego telefonu ? - znienacka doszedł do mnie głos Tylera. Obróciłam szybko głowę w jego stronę i zablokowałam ekran komórki, aby schować ją do torebki. Byłam zaskoczona jego obecnością tutaj. Od czasu bójki widziałam go tylko wtedy, gdy oddawałam mu naprawiony samochód i czasem minęliśmy się w szkole. Nie mówiłam mu o tym co Harry mi powiedział i nawet nie miałam tego w planach. Myślę, że to nie w porządku, że ludzie nie znają prawdy a rozpowiadają to co usłyszeli, ale nie mogłam wykorzystać faktu, że Styles postanowił mi o wszystkim powiedzieć i teraz nawracać ludzi. To była decyzja tylko i wyłącznie jego, aby nikomu się nie tłumaczyć. Choć przyznam, że było to nieco denerwujące, gdy Tyler mówił takie rzeczy o Harrym, a ja wiedząc, że to nieprawda mogłam tylko przytakiwać.
     - Przecież nie będę płakać. - odparłam wymijająco. - Co tutaj robisz ?
     - Musiałem kupić parę rzeczy. Faith jak zwykle ogarnięta szaleństwem zakupowym ?
     - Oh, tak. Musiałam odpocząć chociaż przez chwilę.
     - Słuchaj, w sumie fajnie, że na ciebie wpadłem, bo chciałem zapytać czy nie poszłabyś ze mną wieczorem do kina ? Mam dwa bilety na naprawdę fajny film, a kumpel w ostatniej chwili odwołał wypad i pomyślałem, że może ty mi potowarzysz ? - spojrzał na mnie z nadzieją w oczach, a mi zrobiło się naprawdę niezręcznie. Ostatnio wszystko co wiązało się z moim przyjacielem robiło się dyskomfortowe, a ja znacznie się od niego oddalałam.
     - Uhm.. właściwie to mam zajęty wieczór, Ty. - powiedziałam przepraszająco.
     - Oh, no tak. Spoko. - odparł zgaszony. - To co będziesz robić ? - po chwili zapytał zaciekawiony. Nie odrywał oczu od mojej twarzy, tak jakby szukał odpowiedzi w moich oczach czy mimice.
     - Speed Event. - wyjaśniłam krótko i wiedziałam, że mogę się spodziewać ostrzeżeń z jego strony.
     - Speed Event ? Poważnie ? Nie powinnaś tam chodzić Sky, to niebezpieczne. Sama wiesz jacy tam są ludzie, ja już raz oberwałem.
     - Może ci się należało. - mruknęłam pod nosem, rozjuszona jego zbyt opiekuńczym zachowaniem i miałam nadzieję, że tego nie usłyszał.
     - Słyszałem to Sky. Myślałam, że jesteś rozsądniejsza, ostatnio cię nie poznaję. - odparł z wyrzutem.
     - Przestań zachowywać się jak mój ojciec, Tyler! Rozumiem, że się martwisz i jestem ci wdzięczna, bo to świadczy o tym jak dobrym przyjacielem jesteś, ale ja nie potrzebuję takiego przyjaciela, który traktuje mnie jak dziecko. Potrafię sama o siebie zadbać.
      - Nie wątpię w to, szczególnie wtedy jak pijana uciekasz przed napaleńcami, a wtedy prosisz mnie o wybawienie.. - parsknął.
      - O.. nie wierzę, że to powiedziałeś, Tyler. To zbyt dużo, nie sądzisz ?
      - Po co tam idziesz Skyler ? Po co ci te wyścigi ?
      - Chcę mieć siostrę pod kontrolą, a po za tym lubię je. Sam chyba dobrze wiesz, jak dobra to zabawa, co nie ?
      - Przestań być taka ironiczna.
      - Przestań być takim sztywniakiem.
      - A więc teraz jestem sztywniakiem ? Wolisz się obracać w towarzystwie Harry'ego Stylesa ? Może już dałaś mu dupy, jak każda naiwna dziewczyna?
      W tym momencie już nie wytrzymałam i moja dłoń mocno uderzyła o jego policzek. Chłopak złapał się za czerwieniejące miejsce i spojrzał na mnie zszokowany. Jak on mógł mówić takie rzeczy ? Tak robią przyjaciele ? Pokręciłam głową z niedowierzaniem i wstałam z ławki. Wrzuciłam pusty kubek do kosza i zniknęłam w środku sklepu, w którym powinna być moja siostra. Byłam naprawdę wkurzona na Tylera. Myślałam, że ma o mnie lepsze zdanie. Nie wierzyłam, że w taki sposób przekreślił naszą przyjaźń. Chciało mi się płakać, ale złość, która się we mnie gotowała wyparła wszelkie łzy. Kiedy znalazłam Faith, poprosiłam ją abyśmy już wracały. Chyba domyśliła się, że miałam niezbyt dobry humor, bo nawet nie próbowała się stawiać. Zapłaciła za swoje rzeczy i wróciłyśmy do samochodu. Przez drogę musiałam opowiedzieć jej o całym zajściu, inaczej nie dałaby mi spokoju. Jak widać, nie tylko ja byłam zniesmaczona zachowaniem Tylera, które uważałam za przyjaciela, a potraktował mnie jak wroga. Cieszyło mnie to, że cokolwiek by się nie stało miałam siostrę po swojej stronie. Mogłyśmy się kłócić o głupstwa, ale jedna skoczyłaby w ogień dla drugiej.
      Do samego wieczora leżałam w swoim pokoju i myślałam o tej kłótni. Nie wiem czym kierował się Tyler, ale naprawdę mnie tym wszystkim zranił. Chodziłam już z dziewczynami na te wyścigi i nie miał nic przeciwko temu. Sam nawet brał w nich udział, a teraz chciał mi przemówić do rozsądku, że to niebezpieczne ? Oczywiście, że to było niebezpieczne, ale w pewien sposób chłopaki sprawiali, że nie czułam zagrożenia.
     Kiedy samochód Harry'ego zaparkował pod moim domem, szybko wciągnęłam czarne Conversy na stopy i wybiegłam z domu. Wprawdzie mój humor nie był już tak dobry jak jeszcze rano, ale nie chciałam niszczyć tego wieczoru. To miała być szansa na odbudowanie, a raczej zbudowanie od podstaw mojej relacji z tym chłopakiem i nie mogłam pozwolić aby cokolwiek wpłynęło na to.Wsiadłam do Mustanga i kiedy zobaczyłam ten charakterystyczny uśmiech Harry'ego od razu zrobiło mi się nieco lepiej.
     - Hej. - powiedziałam cicho, rozszerzając nieco usta w uśmiechu.
     - Hej. - odpowiedział, również szeptem.
     Całą drogę spędziliśmy w ciszy i nie była ona ani trochę krępująca. Wręcz przeciwnie, było to przyjemne po tych wszystkich sporach, jakie przeszliśmy. Miałam dość kłótni z nim, one były wykańczające. Jeszcze niedawno nie chciałam mieć do czynienia z tym chłopakiem, ale po tym, jak mi o sobie opowiedział, dostrzegłam w nim kogoś więcej niż tylko niebezpiecznego nieznajomego. Jeśli się w to wgłębić, przeżył tragiczny wypadek, w którym stracił siostrę i jej chłopaka, który był dla niego wzorem do naśladowania. Jego rodzice wyparli się go i obarczyli go winą za stratę córki, co spowodowało, że cały czas się obwiniał i nie potrafił sobie wybaczyć. Mimo wszystko wyszedł na prostą i za to go podziwiałam. Nie skończył z sobą, tak jak pewnie wielu by zrobiło. Stanął na nogi i postanowił żyć dla nich. Jeździł w wyścigach dla nich, dzięki temu mógł odczuć jakąś ich cząstkę w sobie. Z tego wszystkiego moje oczy zrobiły się szklane, było mi naprawdę przykro. Zamrugałam parę razy, a kilka słonych łez spłynęło po moim policzku. Odwróciłam się do okna, aby tego nie zauważył, ale wydawało mi się, że on i tak spostrzegł moją rozterkę, bo położył swoją dłoń na moim kolanie i ścisnął je delikatnie, jakby chciał dodać mi otuchy. Spojrzałam na niego wdzięcznie.
     - Co się dzieje ? - zapytał skonsternowany, kiedy zatrzymał się na czerwonym świetle.
     - Nic. Ja tylko.. myślę, że miałeś ciężko w życiu. - wytłumaczyłam, nie odrywając od niego oczu. Jego usta rozchyliły się ze zdziwienia, chyba nie sądził, że będę myśleć o jego historii, ale cóż, to wszystko w pewien sposób mnie dotknęło.
     - Sky, nie martw się tym. - uśmiechnął się do mnie pokrzepiająco. - Nie chcę, żebyś o tym myślała, okej ?
      Pokiwałam głową na zgodę, a on roztrzepał dłonią moje włosy, na co się zaśmiałam. Nie mogłam uwierzyć, że ten Harry Styles miał swoją uroczą stronę. Żadne z nas już się nie odezwało. Raz po raz spoglądałam na niego, obserwując mimikę jego twarzy. Śmieszyło mnie, jak marszczył brwi w skupieniu. Cały czas próbował przyłapać mnie na zerkaniu na niego, ale za każdym razem szybko odwracałam głowę w drugą stronę, triumfalnie się uśmiechając.
     Zaparkował tuż obok samochodu Zayna. Tak myślałam, że było to ich stałe miejsce. Wyszłam z samochodu i momentalnie zaciągnęłam moją skórzaną kurtkę ciaśniej, bo było nieco chłodno. Przywitałam się z chłopakami, jak i moją siostrą i Perrie, kiedy jakiś chłopak przez megafon zaczął zapowiadać wyścig.
     - Kto się ściga, wjeżdża na start! Uwaga: dzisiaj ścigamy się z pasażerami! - krzyczał do tłumu ludzi. Wszyscy zaczęli piszczeć i krzyczeć z podekscytowania. Rozejrzałam się wkoło i dostrzegłam idącą w naszą stronę blondynkę, której widok oczywiście mnie nie zachwycił. Podeszła pewnie do nas i zawiesiła ramię na Harrym, a mnie naszła ochota, aby zrzucić te jej łapska.
     - Przewieziesz mnie, Harry ? - spytała przesłodzonym głosem, patrząc na niego maślanymi oczkami. Widziałam zakłopotanie malujące się na twarzy chłopaka i chyba zastanawiał się co jej odpowiedzieć. Była naprawdę żenująca. Myśl, że mogłaby z nim być w jednym samochodzie, sprawiła, że po chwili odezwałam się ja.
     - Tak właściwie to.. ja z nim jadę. - powiedziałam, mając nadzieję, że to nie był błąd. Obydwoje spojrzeli na mnie zaskoczeni, tak samo jak dziewczyny, Zayn i Niall. Pewnie myśleli, że nigdy bym się nie odważyła wziąć udziału w wyścigu, cóż, ja też. Ale w końcu jechałam już z Harrym, kiedy uciekaliśmy przed policją. Nie mogło być przecież gorzej, a po za tym miałam nadzieję, że zapunktuję tym u zielonookiego.
     Nie mogąc wytrzymać presji przez te wszystkie spojrzenia skupione na mnie, chwyciłam Harry'ego za rękę i pociągnęłam w kierunku samochodu. Zatrzymał mnie zanim wsiadł i odwrócił w swoją stronę. Tak naprawdę nie wiedziałam nawet, czy on chciał mnie jako swoją pasażerkę. Pewnie się tylko ośmieszyłam. Spojrzałam na swoje buty i zastanawiałam się co teraz mi powie.
     - Jesteś pewna ? - zapytał, chcąc się upewnić, a ja tylko kiwnęłam głową. Wsiadłam do samochodu chcąc uniknąć jego pytań.
     Podjechaliśmy na linię startu, stając między innymi samochodami. Patrzyłam na zewnątrz nieco przerażona. Wszyscy skakali i krzyczeli imiona swoich faworytów, to wyglądało jak jakaś dzicz. Cały ten wyścig wyglądał całkiem inaczej od tej strony. Spojrzałam na Harry'ego i chyba zrozumiał, że byłam trochę wystraszona. Pochylił się nade mną, aby zapiąć mi pasy bezpieczeństwa. Jego twarz była tak bliska mojej i nawet nie zdawałam sobie sprawy, że wstrzymałam oddech.
     - Odpręż się, to czysta przyjemność, jeśli tylko mi zaufasz. - szepnął mi do ucha, po czym przygryzł delikatnie jego płatek. Kiedy się odsunął, wypuściłam z ust wstrzymywane powietrze. Moje policzki zapiekły a uczucie gorąca rozlewało się w moim brzuchu. Powinnam była już się przyzwyczaić do tych niekontrolowanych reakcji na bruneta. To było szalone, powtarzałam sobie w głowie, że wszystko będzie dobrze, ale naprawdę byłam trochę przerażona.
     Na środek wyszła ta sama dziewczyna co zwykle i zaczęła wymachiwać chorągiewkami. Odliczałam w głowie sekundy, zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w ryk samochodów. Chłopaki dla podsycenia emocji palili gumę, tworząc wkoło kłęby kurzu i dymu, a kiedy chorągiewki poszły w dół, ruszyli z piskiem opon. Dosłownie czułam jak wciska mnie w fotel. Otworzyłam szeroko usta z wrażenia i starałam się nie wydać z siebie żadnego pisku. Patrzyłam przez szybę na przeciwników, którzy próbowali zająć naszą pozycję. Czułam jak strach przepędza adrenalina i już po pierwszym zakręcie nie czułam nic po za wielkim podekscytowaniem. Myliłam się myśląc, że to będzie tak samo, jak uciekanie przed policją. Tutaj mieliśmy zamknięty tor i masę samochodów za nami, a każdy jeden chciał strącić nas z trasy. Patrzyłam na Harry'ego, który był niesamowicie opanowany i skupiony na tym co robił. I wtedy zrozumiałam dlaczego tutaj przyjeżdżał. To uczucie było nie do opisania i z pewnością pozwalało mu na chwilę ukoić ból i gniew, który tłumił się w nim. Po kilku okrążeniach zatrzymaliśmy się na mecie, jako pierwsi. Próbowałam unormować swój przyspieszony oddech. Spojrzałam na chłopaka obok. Opierał głowę o zagłówek i odetchnął głęboko. Przyłapał mnie na gapieniu się i rozszerzył swoje usta w uśmiechu.
     - To było.. - wydusiłam z siebie dwa słowa i zamilkłam, aby wybrać odpowiednie określenie.
     - Szalone. Wiem. - dokończył za mnie, a ja zaczęłam się śmiać. Patrzył na mnie skonsternowany moją reakcją na to wszystko, ale po chwili dołączył do mnie i oboje siedzieliśmy w tym samochodzie, śmiejąc się w zaparte.
     Kiedy wysiedliśmy, musiałam postarać się, żeby nie upaść, bo po takim wyścigu moja równowaga była nieco zaburzona. Chłopaki szybko podbiegli do Harry'ego, aby mu pogratulować, a on wydawał się tym niewzruszony, zapewne z przyzwyczajenia. Widziałam, jak moja siostra zmierza w moją stronę, ale nim zdążyła do mnie podejść, na Brookland wjechało pełno radiowozów. Wtedy zaczęło się istne szaleństwo, bo wszyscy chcieli jak najprędzej stąd zwiać. Widziałam, jak Zayn ciągnął Faith i Perrie do jego samochodu, a ja porozumiewawczo spojrzałam na Harry'ego i zniknęłam w środku jego Mustanga.
      - Kurwa! Nie rozumiem, skąd się tu wzięli. - przeklął i ruszył przed siebie, starając się nie wpaść na jakiś radiowóz. - Jest ich więcej niż zazwyczaj.
     Widziałam, że podążali za nami trzy samochody policyjne. Wyjechaliśmy na miasto, a Harry manewrował między uliczkami, starając się ich zgubić. W pewnym momencie poczułam wibracje w kieszeni mojej kurtki. Wyciągnęłam komórkę i odczytałam wiadomość od Tylera. "Zadbałem o bezpieczeństwo, więc mam nadzieję, że dobrze się bawisz :) ". Momentalnie zacisnęłam ze złości szczękę. Oczywiście, że on to zrobił! Był zły na mnie, bo wolałam iść na wyścig, niż do kina z nim, dlatego poinformował policję o Speed Event. To wyjaśniało, dlaczego było ich tak dużo. Zazwyczaj przyjeżdżało kilka radiowozów, aby spatrolować miejsce, a dzisiaj ewidentnie było ich masę, tak jakby wiedzieli, że na Brooklands odbywają się nielegalne wyścigi.
     - Cholera, zaraz skończy się paliwo. - oznajmił głosem przesyconym złością. Wjechał w jakąś ciemną uliczkę, potem jeszcze kilka razy skręcił, aż znaleźliśmy się w jakimś zaułku. - Idziemy pieszo, moje mieszkanie jest kilka kroków stąd.
     Zaciągnął kaptur bluzy na głowę, nie chcąc aby rozpoznali go policjanci. Cały czas przejeżdżał koło nas jakiś radiowóz. Złapał mnie za rękę, abyśmy wyglądali jak typowa para nastolatków, która postanowiła wyjść na nocny spacer. To wcale nie takie typowe, ale chyba nic co było związane z nim takie nie było.
     - Nie przestajesz mnie zaskakiwać, Skyler. - odezwał się nagle, przerywając ciszę i napięcie, które można było wyczuć w powietrzu. Spojrzałam na niego nie za bardzo wiedząc o co mu chodzi. - Nie sądziłem, że jesteś zdolna jechać ze mną w wyścigu. - zaśmiał się, kręcąc głową, jakby nie mogło przejść mu to przez myśl. - Co ta zazdrość z wami robi, kobiety.
     - Zazdrość ? - prychnęłam, starając się brzmieć przekonująco. Sama nie chciałam dopuścić do siebie myśli, że zrobiłam to z zazdrości.
     - Nie wyprzesz się, Sky. Widziałem twoje mordercze spojrzenie. - nabijał się ze mnie, a ja zalewałam się czerwienią na twarzy. Puściłam jego dłoń, aby założyć swoje ręce na brzuch. Czułam się naprawdę żałośnie i sama nie mogłam uwierzyć w moje zachowanie.
     - Oh, Sky. Nie musisz się wstydzić. - zatrzymał mnie i podniósł moją brodę do góry, tak abym patrzyła mu w oczy. Jego twarz promieniowała radością. - Naprawdę mi to schlebia. Słonko. - ostatnie słowo szepnął niezwykle cicho, a jego usta otarły się o moje. Uśmiechnęłam się lekko, przypominając sobie, kiedy ostatnio tak do mnie mówił i tym razem to naprawdę mi się spodobało. Jego ciepły oddech na mojej skórze, spowodował, że miałam niesamowitą chęć pocałowania jego ust. Zganiłam się za to w myślach i szybko odsunęłam od niego, bo stało się to dla mnie dość krępujące. Harry znów chwycił po moją dłoń i prowadził mnie do swojego mieszkania, gdzie byłam zmuszona zostać do rana.
     - Dostałaś smsa w samochodzie. - przypomniał sobie, kiedy usiadł na kanapie i włączył telewizję. Zesztywniałam na samą myśl o tej sprawie z Tylerem. Nie byłam pewna czy powinnam powiedzieć Harry'emu o tym, że to właśnie on poinformował policję, ale z drugiej strony, dlaczego miałabym go kryć, skoro on zachowywał się jak palant względem mnie?
     - Uhm.. właśnie. - mruknęłam pod nosem, zwracając na siebie jego uwagę. - To Tyler zadzwonił na policję i zgłosił wyścig.
     Obserwowałam jego reakcję, mając nadzieję, że nie wkurzy się za bardzo. Po takim spokojnym wieczorze spędzonym z nim, nie miałam najmniejszej ochoty na kolejne krzyki. Patrzył na mnie beznamiętnie, ale jego szczęka napięła się momentalnie. Zacisnął dłonie w pięści, wstał z kanapy i podszedł do ściany, aby po chwili przywalić w nią z całej siły. Patrzyłam na niego wystraszona, nie lubiłam tej jego strony i chyba niepotrzebnie mu o tym powiedziałam. Oszczędziłabym tej całej sceny, w której Harry się wścieka i burzy wszystko na swojej drodze.
     - Mógłbym do niego teraz pojechać i rozjebać go. - wycedził przez zęby. Chodził w kółko, jego ciało było spięte i chyba zastanawiał się w co jeszcze uderzyć swoją pokrwawioną pięścią. Chciałam tego uniknąć, dlatego podeszłam do niego i złapałam za jego ramiona. Próbowałam go uspokoić, ale wydawało mi się, że żadne moje słowo do niego nie trafiało, a on sam był jak w amoku. W końcu odetchnął głęboko, a jego mięśnie się rozluźniły. - Mógłbym.. ale tego nie zrobię, bo mam tutaj ciebie.
     Rozszerzyłam oczy w zaskoczeniu na jego słowa. Nie sądziłam, że mógł powiedzieć coś tak.. uroczego. Tym razem to on złapał za moje ramiona i naprowadził mnie do ściany, aby przyprzeć mnie do niej. Oddychał głęboko, patrząc prosto w moje oczy. Jego zielone tęczówki zapłonęły dzikim pożądaniem. Jego dłonie miażdżyły moje, dwa razy mniejsze od jego. Przywarł swoimi ustami do moich aby całować je zachłannie. Nie oponowałam. Już nie kontrolowałam tego co działo się wokół mnie. Miałam wrażenie, że Harry podporządkował sobie mnie na dobre. Poddałam się mu. Małymi kroczkami prowadził mnie na ślepo i nawet nie spostrzegłam, kiedy stanęliśmy przed drzwiami jego sypialni. Zawahałam się nagle. Wiedziałam, że jeśli przekroczę z nim ten próg, nic go nie powstrzyma. Gdybym zrobiła ten mały krok, już nic nie byłoby takie jak wcześniej. Nie tak planowałam budować z nim nowej, lepszej relacji. Ale czy to było złe ? W głowie przeleciało mi wspomnienie słów Tylera. Postanowiłam szybko to z siebie wyrzucić i zignorować. Nie wahałam się długo i zdecydowałam się podjąć ryzyko. Zamknął za nami drzwi, a jego pocałunki stały się jeszcze bardziej żarliwe.



* * * 
Ktoś to jeszcze pamięta ? 
Sama się dziwię, że postanowiłam to wznowić po tylu miesiącach, ale coś mnie tchnęło.. 
Przepraszam, jeśli kogoś zawiodłam :)

9 komentarzy:

  1. Super rozdział :*
    Super że wróciłaś :*
    Czy Harry i Sky się przespia ?
    Tyler to dupek, dobrze że dostał z liscia należało mu się :)
    Czekam na next i życzę weny :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Brak mi słów. *.* CUDO!!!
    Oczywiście, że pamiętam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak mogłabym o tym zapomnieć, świetnie:3

    OdpowiedzUsuń
  4. Wróciłaś. :) Teraz będziesz znowu regularnie dodawać?

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawi Cię, co się stanie, gdy jeden czyn zaważy na życiu młodego człowieka? Jedno wydarzenie może zmienić wszystko na gorsze. Jeśli tak, koniecznie musisz odwiedzić Zastępcę (wystarczy kliknięcie na tytuł, żeby przenieść się na odpowiednią stronę). Jest to opowiadanie, w którym przeważają sceny przepełnione krwią, ale zdarzają się również inne wzloty. Nic tu nie jest tak, jak powinno być. Ludzie znikają, umierają lub odchodzą, ale zastępca zostaje do samego końca.
    Serdecznie zapraszam,
    dajmond

    OdpowiedzUsuń
  6. Aaaa , świetne ! Pozdrawiam ciepło i życzę weny :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzień dobry. Czy tu się jeszcze coś pojawi? Bo bardzo bym tego chciała.

    OdpowiedzUsuń